Stołeczna policja zamierza się zwrócić do prokuratury o zgodę na publikację zdjęć osób, które wzięły udział w zamieszkach w Święto Niepodległości. Tak zapowiedział insp. Maciej Karczyński, rzecznik komendanta. Publikacje mają pomóc w ustaleniu tożsamości sprawców wykroczeń czy przestępstw.
Zapowiedź policji budzi poważne wątpliwości prawne.
Wizerunek pod ochroną
Policja w ogóle nie ma prawa publikować twarzy zadymiarza czy innego podejrzanego, a prokuratura może to zrobić tylko w liście gończym. Jest on jednak zarezerwowany dla groźnych przestępców, a nie sprawców wykroczeń. Dodatkowo zgodnie z kodeksem postępowania karnego wizerunek skazanego można publikować wówczas, gdy sąd w wyroku tak postanowi.
Mimo to po zamieszkach na stadionie w Bydgoszczy 3 maja tego roku miejscowa prokuratura zdecydowała o publikacji wizerunku pseudokibiców, którzy mieli demolować stadion, co wzbudziło zastrzeżenia wielu prawników.
Swoje wątpliwości wyraził też rzecznik praw obywatelskich, interweniując u komendanta głównego policji.
– Przy takich publikacjach może dochodzić do naruszenia prywatności, dobrego imienia czy tzw. autonomii informacyjnej tych osób – uważa prof. Irena Lipowicz.
– Napiętnowane mogą być osoby niewinne, także postronne – uzasadnia Marek Łukaszuk, dyrektor zespołu prawa karnego Biura RPO.
Niektórzy eksperci uważają, że poza kodeksem postępowania karnego są inne przepisy, które pozwalają na publikację wizerunku podejrzanego.
Prof. Stanisław Waltoś, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, podstawę widzi też w art. 13 prawa prasowego. Przepis ten pozwala prokuratorowi (lub sądowi) zezwolić ze względu na ważny interes społeczny na ujawnienie wizerunku i danych osobowych osób, przeciwko którym zostało wszczęte postępowanie karne. Z tego przepisu skorzystała prokuratura, gdy z własnej inicjatywy ujawniła dane Simona M., który zarażał partnerki seksualne HIV. Chodziło o poinformowanie poszkodowanych, które mogły o grożącym im niebezpieczeństwie nie wiedzieć. Simon M. miał już jednak postawione zarzuty. Poszukiwani uczestnicy zamieszek z okazji Święta Niepodległości ich nie mają.
Potrzebna interwencja ustawodawcy
Miesiąc temu weszła w życie nowela art. 13 prawa prasowego, która dała podejrzanemu prawo odwołania się. W konsekwencji teraz wizerunek można upublicznić, dopiero gdy postanowienie prokuratora się uprawomocni.
– Zostaje więc tylko list gończy, ale przy drobnym przestępstwie byłoby to nadużycie – uważa adwokat Jacek Kondracki.
Przeciwny publikacji w Internecie zdjęć osób, które wzięły udział w zamieszkach w Święto Niepodległości, jest także Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
– To zbyt poważne decyzje i dolegliwości, których skutków nie da się naprawić. Dlatego nie mogą one zależeć od interpretacji poszczególnych organów ścigania, może nawet naciąganych na potrzeby danego wydarzenia – uważa. – Tę kwestię musi uregulować ustawodawca.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
OPINIA
Edward Zalewski, przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury
Tylko jedna sytuacja stanowi niekwestionowaną podstawę prawną pozwalającą na publikację wizerunku osoby podejrzanej: ukrywanie się tej osoby i poszukiwanie jej listem gończym. Inne podstawy, np. ta wskazana w prawie prasowym, będą budzić kontrowersje i zastrzeżenia. Dodatkowo przy każdej decyzji o ujawnieniu wizerunku prokurator musi zbadać, czy nie ma innych sposobów ustalenia tożsamości poszukiwanego podejrzanego. Decyzja o publikacji zdjęcia, z pewnością dolegliwa, musi też pozostawać w proporcji do domniemanego przestępstwa.
Zobacz:
» Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Dobra osobiste
» Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Prawo prasowe
» Prawo dla Ciebie » Wymiar sprawiedliwości » Postępowanie w sądzie » Postępowanie karne i w sprawach o wykroczenia