Tydzień przed 21 grudnia, czyli datą rzekomego końca świata, który jakoby mieli przepowiedzieć Majowie, CBOS ogłosił sondaż o tym, co Polacy myślą o umieraniu.

Aż 71 procent z nas chciałoby umrzeć w sposób niespodziewany. Tylko 20 proc. chciałoby się do śmierci przygotować. Teoretycznie to właśnie ci ostatni powinni się obawiać, iż za tydzień nastąpi koniec świata i nie zdążą się do niej przygotować.

Ale prawdopodobnie jest inaczej – to raczej osoby,  które w sondażach deklarują, że chcą umrzeć szybko, zostały owładnięte histerią końca świata i zabieganiem o to, jak przeżyć. I dzieje się tak pomimo tego, że naukowcy zapewniają, iż nie istnieje żadna przepowiednia Majów na temat końca świata.

Mówi o tym także w ostatnim numerze tygodnika „Przekrój" Jesper Nielski z Instytutu Języków i Kultur Amerykańskich Indian na Uniwersytecie Kopenhaskim, ekspert kultury Majów. Podkreśla on, że  wśród 6 tys. hieroglificznych tekstów Majów tylko dwa wymieniają datę 21 grudnia 2012 roku jako dzień, w którym zakończy się kolejny długi cykl czasowy. Nic więcej.

– Obawa przed bólem i cierpieniem jest głównym powodem tego, że ludzie chcą umrzeć szybko. Najlepiej we śnie – mówi dr Magdalena Wieczorkowska, socjolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

50 proc. dla połowy badanych ważne jest, aby śmierć nie była poprzedzona cierpieniem

Badanie zostało przeprowadzone między  8 a 17 listopada 2012 roku na 952-osobowej reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. 72 proc. Polaków deklaruje, że myśli o śmierci, ale 52 proc. robi to rzadko. Tylko 20 proc. myśli o niej często. W ciągu ostatnich jedenastu lat aż o 9 punktów procentowych zmniejszyła się liczba tych, którzy myślą o śmierci. Wzrosła natomiast – o 6 punktów procentowych – liczba tych, którzy w ogóle o niej nie myślą (28 proc). Dlaczego coraz rzadziej myślimy o śmierci?

– Jesteśmy tak zaabsorbowani gonieniem za szczęściem, że nie chcemy myśleć o śmierci. Im jesteśmy bogatsi, tym wyraźniej widzimy też, że mamy coraz więcej do stracenia w sensie materialnym   – mówi dr Magdalena Wieczorkowska. – Powodem unikania myślenia o śmierci, wypierania jej ze świadomości, jest też jej mediatyzacja, czyli jej upublicznianie w mediach  i pokazywanie, często  w sposób przerysowany albo karykaturalny.

Dla połowy z nas ważne jest, aby śmierć nie była poprzedzona długim cierpieniem. Jedna trzecia chciałaby pożegnać się z rodziną i bliskimi,  nieco mniej (29 proc.) wyspowiadać się i przyjąć sakramenty. Większość chciałaby umrzeć w domu.

Dr Zbigniew Rudnicki, filozof, pedagog i teolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, mówił w „Rz": – Nam potrzeba dzisiaj renesansu myślenia o śmierci. Przeżywanie śmierci innych i myślenie o śmierci własnej podnosi jakość naszego życia. Wprowadza dyscyplinę życiową, uczy mądrości życia, która widzi człowieka we wszystkich jego wymiarach. Nie redukuje go tylko do obiektu doświadczającego przyjemności czy sukcesu.