W czasie sporządzania testamentu często pomija się zasady ustawowego dziedziczenia przewidziane w kodeksie cywilnym. Można w nim bowiem nie tylko wskazać wybranego spadkobiercę, ale także wydziedziczyć.
Kodeks cywilny wprost wskazuje, kiedy możemy wydziedziczyć ustawowych spadkobierców: zstępnych (dzieci, wnuki, prawnuki itd.), małżonka i rodziców. Jest to możliwe, gdy:
> wbrew naszej woli postępują oni uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, np. nadużywają alkoholu, znęcają się nad nami fizycznie lub psychicznie,
> dopuścili się względem nas albo jednej z najbliższych nam osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci,
> uporczywie nie dopełniają względem nas obowiązków rodzinnych, np. nie odwiedzają, nie utrzymują z kontaktu, nie interesują się.
Przyczyna wydziedziczenia powinna wynikać wprost z treści sporządzonego testamentu. Jeżeli wydziedziczymy zstępnego, małżonka lub rodzica, to traci on prawo do zachowku, czyli spłaty po naszej śmierci przez spadkobiercę testamentowego z połowy majątku, jaki by po nas odziedziczył. Przy czym udział ten wzrasta do 2/3 części majątku, jaki by dana osoba odziedziczyła, jeżeli jest małoletnia lub stale niezdolna do pracy, np. emeryt, rencista.
Jeśli jednak zstępny, małżonek lub rodzic zostanie pominięta w testamencie z innych powodów, należy im się zachowek. Zasądza go sąd na wniosek uprawnionego, określając jego wysokość przy uwzględnieniu m.in. dokonanych przez spadkodawcę za życia darowizn i zapisów windykacyjnych. Należy jednak pamiętać, że już zstępni wydziedziczonego są uprawnieni do zachowku, chociażby żył on w chwili śmierci spadkodawcy.
Jeżeli np. wydziedziczony zostaje syn, to po śmierci ojca, nawet gdy syn żyje, jego dzieci czy wnuki mają prawo domagać się spłaty od wskazanego w testamencie spadkobiercy. Prawo to przedawnia się po pięciu latach od otwarcia i ogłoszenia testamentu.
Gdy spadkodawca nie ma dzieci ani małżonka i nie żyją jego rodzice, spadkobierca nie będzie musiał nikogo spłacać.