Reklama

„Kontinental'25”: Mieć czy być

„Kontinental'25” to kino moralnego niepokoju. Niepokoju, od którego coraz trudniej uciec.
„Kontinental'25”, reż. Radu Jude, dystr. Aurora Films

„Kontinental'25”, reż. Radu Jude, dystr. Aurora Films

Foto: mat.pras.

Zazdroszczę rumuńskiej kinematografii kogoś takiego, jak Radu Jude. W końcu, gdy wszystkie państwa Europy Środkowo-Wschodniej, kraje satelickie ZSRR, przeszły gwałtowną komercjalizację, niewiele powstało na tej kanwie opowieści. W Polsce starał się to robić Krzysztof Krauze („Dług”, „Plac Zbawiciela”), ale on bardziej stawiał na sytuacje skrajne, szokujące widza. Gdyby nie zalew wulgaryzmów w jego filmach, można by powiedzieć, że Radu Jude szyje historię bardziej subtelnie, w balzakowskim stylu komedii ludzkiej, jak choćby w „Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata”, szyderczej i bolesnej kpinie z komercyjnej rzeczywistości. „Kontinental'25” to historia prostsza. Główna bohaterka Orsolya jest komorniczką, którą dopada kryzys wartości, po tragicznym fiasku eksmisji z kotłowni bezdomnego Iona. I tak, jak w poprzednich filmach Jude, pojawia się tu wątek upadku inteligencji – bohaterka była wykładowczynią prawa rzymskiego, ale sytuacja materialna zmusiła ją do podjęcia bardziej intratnej pracy, podobnie jak jej obiecującego byłego studenta, który rozwozi na rowerze jedzenie.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama