To sedno orzeczenia Sądu Najwyższego, który analizował art. 945 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem testament jest nieważny, jeżeli został sporządzony pod wpływem błędu uzasadniającego przypuszczenie, że gdyby spadkodawca nie działał pod jego wpływem, to nie sporządziłby testamentu danej treści.
Początkiem tego sporu była decyzja kobiety, która wydziedziczyła w testamencie swojego męża, ich wspólne córki oraz zstępnych. Z kontekstu sprawy można przypuszczać, że powodem jej decyzji było to, że zabiegali oni o leczenie antyalkoholowe kobiety i jej ubezwłasnowolnienie, czego sąd odmówił.
Czytaj więcej
Przy podziale majątku dorobkowego małżeńskiego sąd sam z siebie nie zasądzi nakładów małżonka na...
Mąż i córki próbowali podważyć testament alkoholiczki
Na podstawie testamentu własnoręcznego sąd rejonowy stwierdził nabycie całego spadku przez brata spadkodawczyni oraz jego kilkoro zstępnych. Sąd ustalił, że u spadkodawczyni zdiagnozowano zespół uzależnienia od alkoholu trwający co najmniej od 10 lat oraz to, że była w wieloletnim konflikcie z mężem oraz córkami. Na kilka dni przed sporządzeniem testamentu kobieta udała się do poradni zdrowia psychicznego, gdzie nie stwierdzono u niej objawów psychotycznych w związku z upojeniem alkoholowym. Już po sporządzeniu testamentu lekarz psychiatra również nie rozpoznawał u niej takich zaburzeń. W chwili sporządzenia dokumentu nie była zaś w stanie wyłączającym zdolność do świadomego i swobodnego wyrażenia ostatniej woli. Rok po sporządzeniu testamentu sąd orzekł rozwód z jej winy, a cztery lata później zmarła, pozostawiając dwie córki.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu oddalił apelację córek, ale te nie dały za wygraną i w skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego argumentowały, że osoba uzależniona od alkoholu może błędnie poczytywać podejmowane przez spadkobierców ustawowych czynności, jako działanie na jej szkodę, mimo że kierowali się wyłącznie jej dobrem i w celu ochrony osoby uzależnionej.