Sejm kończy pracę nad projektem, który ma umożliwić zatrudnianie studentów po trzecim roku prawa na stanowisku młodszego asystenta sędziego. Związkowcy od początku krytykują ten pomysł. Dlaczego?
Ten pomysł w istocie ma być odpowiedzią na problemy z obsadą stanowisk asystenckich w sądach. Problemy te pojawiają się, ponieważ kandydaci, którzy posiadają odpowiednie kwalifikacje do pracy na stanowisku asystenta sędziego preferują zatrudnienie w sektorze prywatnym za większe pieniądze albo nawet w sektorze publicznym za porównywalne wynagrodzenie, ale przy mniej obciążającej pracy. Niestety Ministerstwo Sprawiedliwości zamiast szukać najlepszych kandydatów i uatrakcyjniać zawód asystenta proponuje zatrudnianie tańszych pracowników.
Czytaj więcej
Planowane zatrudnienie studentów prawa na stanowisku młodszych asystentów sędziów to bardzo zły p...
Tańszych, ale czy gorszych?
Na większości uczelni publicznych student po trzecim roku prawa nie odbył jeszcze zajęć z procedury cywilnej, a nieraz z procedury karnej. Tym samym osoby te mają zasadnicze braki w wiedzy niezbędnej na stanowisku asystenta sędziego. Nawet nowi asystenci po skończonych studiach magisterskich muszą się wiele uczyć w praktyce od bardziej doświadczonych kolegów, a bez odpowiedniego zaplecza teoretycznego ta nauka może być utrudniona. Chociażby dlatego zatrudnianie studentów w sądach to zły pomysł.
Są głosy, chociażby od niektórych sędziów, że wprowadzenie stanowiska młodszego asystenta to rozwiązanie win–win. Sąd mógłby załatać braki kadrowe, a nowi pracownicy mieliby możliwość rozwoju zawodowego. Co pani o tym sądzi?
Rozwój zawodowy asystentów sędziów został w dużej mierze zablokowany przez poprzednią ekipę rządzącą. Przypomnę, że przed laty asystenci mieli możliwość zdawania egzaminu sędziowskiego po pięciu latach pracy. Niestety to rozwiązanie zostało zlikwidowane za czasów PiS na rzecz aplikacji uzupełniającej, co znacznie utrudniło asystentom drogę do kariery sędziowskiej. Na niezgodność z konstytucją tego rozwiązania zwracał uwagę chociażby Rzecznik Praw Obywatelskich. Niestety obecna ekipa rządząca nie podjęła prac nad odwróceniem złej reformy poprzedników i ustaleniem dla asystentów sędziów pozaaplikacyjnej ścieżki dojścia do zawodu sędziego.
Jednak droga do służby sędziowskiej to nie jedyna ścieżka rozwoju zawodowego dla asystenta sędziego.
Rzeczywiście duża część asystentów po pewnym czasie podchodzi do egzaminów adwokackich czy radcowskich. Z ich perspektywy to bez wątpienia rozwój zawodowy, ale z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości jest to niezwykle nieefektywne. Z sądów odpływają bowiem doświadczeni, cenni pracownicy. Nie uważam zatem, że wprowadzenie stanowiska młodszego asystenta to sytuacja win–win. Przy łataniu braków kadrowych studentami, trzeba zadać pytanie, czy chcemy stawiać na liczbę czy na jakość pracowników. Ja jestem za jak najwyższą jakością. Najefektywniejszym sposobem na zachęcenie najlepszych kandydatów do pracy asystenckiej nie jest obniżanie wymagań, ale umożliwienie rozwoju zawodowego i odpowiednia podwyżka wynagrodzeń.