Reklama

Wiceminister Sławomir Pałka: Masowe blokowanie powołań sędziów jest sprzeczne z prawem

Prezydent Karol Nawrocki nie jest suwerenem. Masowe odmawianie nominacji sędziowskich i zapowiedź blokowania kolejnych powołań to działanie sprzeczne z prawem – mówi wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka.

Publikacja: 17.11.2025 12:07

Wiceminister Sławomir Pałka: Masowe blokowanie powołań sędziów jest sprzeczne z prawem

Mińsk Mazowiecki, 14.11.2025. Prezydent RP Karol Nawrocki na spotkaniu z mieszkańcami powiatu mińskiego

Foto: Przemysław Piątkowski/PAP

„Nie będę dawał awansów tym sędziom, którzy kwestionują porządek konstytucyjno-prawny Rzeczypospolitej” – powiedział prezydent Karol Nawrocki i odmówił powołania 46 sędziów. Czy miał do tego prawo?

Brak nominacji osób wskazywanych przez Krajową Radę Sądownictwa ukształtowaną przez ustawę z 2017 r., czyli tzw. neo-KRS, to z jednej strony dobra wiadomość, bo nie powiększa szeregu sędziów, których powołanie jest dotknięte wadą, o której mowa w wyroku ETPC Wałęsa przeciwko Polsce. Pozwoli to ograniczyć krąg osób, których orzeczenia wiązałyby się z koniecznością wypłaty odszkodowań. Z drugiej strony argumentacja przedstawiona przez prezydenta wywraca dotychczasową konstrukcję ustrojową przesuwając w jego kierunku, w sposób sprzeczny z konstytucją, decydowanie o tym, kto może a kto nie może zostać w Polsce sędzią. Z konstytucji wynika, że sędziowie są powoływani, a nie wybierani przez prezydenta. Procedura wyboru toczy się za to przed KRS, na którą prezydent ma wpływ poprzez swojego przedstawiciela w Radzie. Wypaczeniem jest zatem przeprowadzanie w Kancelarii Prezydenta jakiejś nieuregulowanej, pozaustawowej i niekontrolowanej przez nikogo weryfikacji przedstawionych przez KRS kandydatów na sędziów.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki zablokował nominacje 46 sędziów. Czy prezydent mógł to zrobić?

Czy zatem decyzja prezydenta Nawrockiego była bezprawna?

Prezydent nie może dokonywać wyboru sędziów. W wyjątkowych sytuacjach może jednak podważyć rekomendację KRS i zwrócić się do niej o ponowną analizę kandydatury danej osoby. Są to jednak przypadki, kiedy np. okazuje się, że kandydat był uprzednio karany albo nie ma odpowiedniego wykształcenia. Z pewnością niezgodne z konstytucją jest jednak masowe odmawianie nominacji sędziowskich i zapowiedź blokowania kolejnych powołań w oparciu o niejasną argumentację. W tym sensie takie działanie jest sprzeczne z prawem. Poza tym od decyzji prezydenta o odmowie powołania sędziego nie ma możliwości odwołania się do sądu. To błąd, bo prezydent co prawda jest najwyższym urzędnikiem państwowym, ale nie jest suwerenem.

Co mogą zatem zrobić sędziowie, którym prezydent po kilku latach czekania na powołanie zablokował nominację?

W Polsce niestety nie ma dla nich żadnej ścieżki odwoławczej. Przypomnę jednak, że prezydent Lech Kaczyński i prezydent Andrzej Duda łącznie kilkanaście razy odmówili powołań sędziów. Przed ETPC nadal toczą się przeciwko Polsce postępowania ze skargi tych osób.

Nie tylko prezydent uderza w ostatnim czasie w środowisko sędziowskie. Zbigniew Ziobro zapowiedział, że sędziowie, którzy w swoich wyrokach podważyli status innych sędziów, niedługo znajdą się poza zawodem bez odpraw i bez prawa do stanu spoczynku. Podobne zapowiedzi formułuje Przemysław Czarnek. Co pan na to?

To próba zastraszenia sędziów i wywołania wśród nich efektu mrożącego, która jest całkowicie sprzeczna z prawem. Sędziowie są nieusuwalni. Mogą oczywiście zostać złożeni z urzędu w trybie dyscyplinarnym, jeżeli są ku temu przesłanki. Mam na myśli np. jazdę pod wpływem alkoholu. Jednak ogólne groźby wyrzucania sędziów z zawodu nie służą budowaniu silnego wymiaru sprawiedliwości, a przez to silnego państwa i są zapowiedzią działań pozaprawnych.

Reklama
Reklama

Zgodnie z obowiązującymi przepisami kary dyscyplinarne, z wydaleniem z zawodu włącznie, grożą za podważanie statusu innego sędziego. Czy sędziowie mają się czego obawiać?

Osiem lat rządów PiS nauczyło nas, że sędziowie mają się czego obawiać. Jednak zgodnie z prawem, czyli z przepisami, orzecznictwem i doktryną, uchylenie wyroku z uwagi na wydanie orzeczenia przez sędziego powołanego po 2017 r. z pewnością nie może być powodem do wyrzucenia z zawodu. Sędziowie mają podstawę do podejmowania takich decyzji. Są przecież orzeczenia sądów krajowych i międzynarodowych, które wskazują na nieprawidłowość w procedurze powoływania sędziów w naszym kraju. To oczywiście nie jest dobra sytuacja, że do czegoś takiego dochodzi, dlatego potrzebne są rozwiązania, które rozprawią się ostatecznie z problemem nieprawidłowych powołań sędziowskich.

Co dzieje się z projektem noweli, który miał znieść skutki tzw. ustawy kagańcowej, czyli m.in. usunąć z ustawy kary za kwestionowanie statusu innego sędziego? Ministerstwo zapowiadało te zmiany w marcu.

Resort pracuje nad nimi. Kończymy prace legislacyjne wewnątrz ministerstwa i wkrótce, mam nadzieję, że jeszcze przed końcem roku, te przepisy zostaną przedstawione. Projekt jest ważnym elementem całego pakietu reformującego sądownictwo.

Czytaj więcej

Zbigniew Ziobro idzie za daleko. Sędziów nie można wyrzucać z zawodu za stosowanie prawa

Jak twierdzi resort sprawiedliwości, sytuację w sądownictwie ma uzdrowić tzw. ustawa praworządnościowa. Problem w tym, że jest ona niezgodna z konstytucją, wyrokami europejskich trybunałów i polskich sądów, tak przynajmniej twierdzi Rzecznik Praw Obywatelskich. Co pan sądzi o tej opinii?

Nie zgadzam się z tymi twierdzeniami prof. Marcina Wiącka. Ta ustawa być może ma pewne niedociągnięcia, ale nikt nie twierdzi, że jest to dzieło sztuki, którego nie należy dotykać jak w muzeum. Jest to projekt, nad którym warto pracować. Oprócz uwag, które pan wymienił jest też sporo pozytywnych opinii. O kompromisowym charakterze tych przepisów mówią chociażby prof. Ewa Łętowska, prof. Włodzimierz Wróbel czy prof. Michał Romanowski. Ta ustawa to nie środek do rozliczeń, zemsty i postawienia na swoim. To droga do wykonania wyroku pilotażowego Trybunału w Strasburgu. Jeśli tego orzeczenia nie zrealizujemy, to powinniśmy liczyć się z wysokimi, idącymi zapewne łącznie w dziesiątki milionów zł odszkodowań, które będziemy musieli płacić z uwagi na niewłaściwą obsadę polskich sądów. Czas, który dostaliśmy na jego wykonanie mija 23 listopada, co oznacza, że nie mamy chwili do stracenia. Albo uznamy wyrok ETPC i rozwiążemy problem, albo przyjmiemy, że ten Trybunał już nam nie odpowiada i wypowiemy Europejską Konwencję Praw Człowieka. Dołączymy tym samym do Rosji i Białorusi. Trzecim wyjściem jest płacenie słonych kar.

Bez podpisu prezydenta, który delikatnie mówiąc, jest przeciwny podważaniu statusu sędziów, ustawa praworządnościowa nie wejdzie w życie. Jak zamierzacie przekonać Karola Nawrockiego do podpisania tych przepisów?

Kluczowym argumentem jest obowiązek wykonania wyroku pilotażowego strasburskiego trybunału. Albo coś zrobimy, albo będziemy płacić odszkodowania. Nowelizacja ustawy o KRS i tzw. ustawa praworządnościowa są wyciągnięciem ręki do pana prezydenta. Mam nadzieję, że przyjrzy się on tym projektom uważnie, tak, aby za rok albo za dwa lata polskie sądy były nowocześniejsze, sprawniejsze i dzięki temu lepiej odpowiadały na potrzeby obywateli.

Marcin Wiącek twierdzi jednak, że proponowane przez was zbiorowe stwierdzenie nieważności uchwał tzw. neo-KRS i złożenie z urzędu 1,5 tys. sędziów bez rzetelnego procesu jest niezgodne z prawem. Czy nie obawia się pan, że Polska zapłaci za to wielomilionowe kary, a chaos w sądach będzie jeszcze większy?

Na razie to Polska płaci kary za orzeczenia wydawane przez sędziów powołanych po 2017 r. Komisja Wenecka i inne europejskie organy nie oczekują, że uregulowanie statusu sędziów nastąpi poprzez indywidualne procedury, można tego dokonać w sposób bardziej zbiorowy. Poza tym prezydent zapowiadał, że przedstawi własny projekt w tej sprawie i mam nadzieję, że znajdziemy wspólne rozwiązanie. Oznacza to, że nie wykluczamy całkowicie uwzględnienia zmian w tzw. ustawie praworządnościowej.

Reklama
Reklama

Minister Żurek położył ostatnio na stole także projekt ustawy o KRS, który przewiduje, że to sędziowie, a nie politycy mieliby wybierać członków Rady. Według szefowej KRS prezydent tej ustawy nie podpisze. Co wtedy?

Jeżeli prezydent nie zdecyduje się na podpisanie tej ustawy, to nową KRS, już w maju 2026 r., będzie musiał powołać Sejm, w którym większość ma obecna koalicja rządząca. To, jak podejrzewam, niekoniecznie jest na rękę prezydentowi Nawrockiemu. Z kolei nasz projekt pozwala wyłonić nową KRS w sposób demokratyczny i transparentny. Do Rady mogliby dostać się także sędziowie powołani po 2017 r. Zapewniłoby to lepszą reprezentację środowiska sędziowskiego.

Prezydent może jednak powiedzieć: „weto”. Czy macie plan na taką sytuację?

Rozważamy rozwiązanie, w którym Sejm swoją decyzją zatwierdziłby jedynie wybór członków KRS wyłonionych uprzednio przez środowisko sędziowskie. Nie będę jednak wchodził w szczegóły. Liczymy, że prezydent podpisze nowelizację ustawy o KRS i tego scenariusza nie trzeba będzie realizować.

Czy na stole jest jeszcze pomysł wygaszenia kadencji obecnej KRS uchwałą Sejmu i reaktywacji składu Rady sprzed 2017 r.?

Na to jest już za mało czasu, a więc takie rozwiązanie straciło sens. Poza tym taka KRS nie byłaby zapewne akceptowana przez prezydenta Nawrockiego i nie mogłaby spełniać swojej podstawowej funkcji, czyli skutecznego nominowania sędziów.

Czytaj więcej

Projekt Waldemara Żurka może utrwalić patologię. Awanse dla swoich w KRS

Proponowana przez was reforma KRS przewiduje, że jej członkowie będą mogli robić karierę w trakcie kadencji i otrzymywać awanse sędziowskie. – To nieprzyzwoite i tworzy patologie – komentują sędziowie. Co pan o tym sądzi?

Zasiadałem przed laty w KRS i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby w tamtym czasie ubiegać się o awans sędziowski. Uważam, i jest to moje stanowcze stanowisko, że członkowie Rady nie powinni mieć możliwości awansowania w trakcie kadencji. Gdyby to zależało tylko ode mnie, to wprost wpisałbym do ustawy taki zakaz. Projekt nowelizacji ustawy o KRS jest na wczesnym etapie i wierzę, że to rozwiązanie zostanie zmodyfikowane.

W grudniu z Trybunału Konstytucyjnego odejdzie dwóch kolejnych sędziów. Będzie już sześć wakatów na 15 miejsc sędziowskich. Czy zostaną one obsadzone w trwającym naborze? Czy są już kandydatury?

Wakaty w TK powinny być jak najszybciej obsadzone, bowiem nie można pozwolić na to, żeby tak ważny organ nie funkcjonował. Zgłaszanie kandydatów nie należy jednak do ministerstwa, ale do ugrupowań politycznych. Nie wiem, czy na stole są już jakieś kandydatury rozważane przez większość rządową.

Reklama
Reklama

Z doniesień medialnych wynika, że jednym z kandydatów może być poseł Robert Kropiwnicki. Co pan na to?

Nie chodzi tu o nazwiska, ale o kryteria, którymi należy się kierować przy wyborze sędziów TK. Powinny to być osoby o uznanej wiedzy prawniczej w zakresie konstytucji, jak i o dużym poziomie niezależności. Jeżeli chcemy naprawdę uzdrowić Trybunał Konstytucyjny, to raczej nie powinniśmy zastępować jednych czynnych polityków drugimi.

Wielu twierdzi, że zajmujecie się sobą, czyli tym, kto jest sędzią, a kto nim nie jest. Tymczasem średnio na wyrok w sprawie cywilnej trzeba czekać blisko dwa razy dłużej niż 14 lat temu, w I instancji 13 miesięcy, a w drugiej 15. Niewiele lepiej jest w sądach karnych. Co robicie, żeby przyspieszyć procesy sądowe?

Zacznę od tego, że odziedziczyliśmy po ekipie ministra Zbigniewa Ziobry bagaż ośmioletnich zaszłości w modernizacji wymiaru sprawiedliwości. W dwa lata nie dało się tego nadrobić. Nie znaczy to, że nie podejmujemy żadnych działań. Wręcz przeciwnie, pracujemy nad rozwiązaniami, które mają zwiększyć wykorzystanie nowoczesnych technologii w sądach i tym samym przyspieszyć i usprawnić ich pracę.

Proszę o konkrety.

Od marca 2026 r. w procesach karnych i cywilnych będzie można wnosić środki odwoławcze elektronicznie. Uprości to znacząco korespondencję sądów z obywatelem. Nie trzeba będzie już drukować pism, wysyłać na poczcie, czy składać w sądzie. Zrobimy to przez internet. Pracujemy też nad automatyzacją wydawania orzeczeń w postępowaniu upominawczym. Obecnie zaangażowani są w to referendarze sądowi, a po zmianach proces ten będzie zautomatyzowany, ale z zachowaniem pełnych gwarancji kontroli wydanego w ten sposób wyroku. Planujemy też stworzenie i wprowadzenie tzw. elektronicznego asystenta sędziego. Zakładamy, że będzie to narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, które pomoże sędziom w analizie akt, dokumentów, czy przy formułowaniu uzasadnień. Co prawda rozwiązania, które wymieniłem nie zaczną funkcjonować jutro, ale należy nad nimi pracować, tak, aby za rok albo za dwa lata polskie sądy były nowocześniejsze, sprawniejsze i dzięki temu lepiej odpowiadały na potrzeby obywateli.

Sławomir Pałka jest wiceministrem sprawiedliwości, sędzią Sądu Okręgowego we Wrocławiu i byłym członkiem KRS w latach 2014-2018.

Czytaj więcej

Panel prawników

Eksperci: Wakaty w Trybunale trzeba obsadzić, a wybór sędziów odpolitycznić

Prawo karne
Jest akt oskarżenia byłego ministra z PiS
W sądzie i w urzędzie
Ryba weźmie bez papieru. Noworoczna rewolucja dla wędkarzy
Sądy i trybunały
On orzeka w NSA, ona w SN. Polskie prawo zabrania im ślubu
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Zawody prawnicze
Od dzisiaj nowe stawki dla adwokatów i radców prawnych. Ile zarobią?
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama