Reklama

Atak na Wenezuelę. Donald Trump przekracza Rubikon

Ameryka zaczęła bombardowania Caracas. Ruch MAGA kończy z izolacjonizmem. A Ukraina schodzi dla Białego Domu i Donalda Trumpa na dalszy plan.

Publikacja: 03.01.2026 09:30

Donald Trump miał wydać polecenie do ataków na Wenezuelę

Donald Trump miał wydać polecenie do ataków na Wenezuelę

Foto: REUTERS

Obrazki docierające z wenezuelskiej stolicy w sobotę nad ranem przypominają pierwsze godziny wielu innych wojen naszych czasów. Baza wojskowa Fuerte Tiuna, lotnisko Higuerote, baza sił powietrznych Generalissimo Francisco de Mirande: Amerykanie starali się zniszczyć strategiczne obiekty o znaczeniu militarnym w Caracas i okolicach. Najwyraźniej ma to być chirurgiczna operacja, która doprowadzi do szybkiego upadku reżimu Nicolása Maduro. 

Atak na Wenezuelę. Interwencja USA w Iraku czy Afganistanie też miała być krótka

Wiele przemawia za tym, że to może się udać. Do cna skorumpowany reżim doprowadził do skrajnej biedy kraj o największych rezerwach ropy na świecie. Co trzeci mieszkaniec Wenezueli uznał, że lepiej w takich warunkach opuścić ojczyznę: to rekordowa skala migracji w czasach pokoju. A w sfałszowanych wyborach prezydenckich latem 2024 r. przytłaczające zwycięstwo odniósł najpewniej formalny kandydat opozycji Edmundo González Urrutia. María Corina Machado, faktyczna liderka ruchu demokratycznego, która nie mogła startować w wyborach, zdołała dzięki pomocy USA wydostać się z kraju, aby odebrać Pokojową Nagrodę Nobla. Jest gotowa do przejęcia sterów władzy z błogosławieństwem Ameryki.

Czytaj więcej

Wenezuela pójdzie w ślady Syrii? González Urrutia zapowiada rewolucję

Jeśli plan Trumpa się powiedzie, będzie to jego największe osiągnięcie w całej karierze politycznej. Zgodnie ze świeżo opublikowaną, nową Narodową Doktryną Strategiczną, nie ma dziś dla Waszyngtonu ważniejszego regionu świata, niż Ameryka Łacińska. Przejęcie kontroli nad Wenezuelą oznaczałoby decydujący krok ku wypchnięciu z tego regionu świata Chin i Rosji. Oznaczałoby także zupełnie nowe rozdanie kart na globalnym rynku energii, odbierając Putinowi kluczowy atut w wojnie z Ukrainą. Mogłoby wreszcie okazać się decydującym czynnikiem dla utrzymania przez ruch MAGA większości w Kongresie po wyborach w listopadzie i utrzymania przez Trumpa lub desygnowanego przez niego następcę Białego Domu na kolejną kadencję. 

Trump nie doszedłby do władzy tak w 2016, jak i 2020 r. bez wsparcia znacznej części spośród 70 mln Latynosów. Czy poczują się oni teraz solidarni z Wenezuelą w razie przedłużania się walk?

Reklama
Reklama

Ale Ameryka zna też zupełnie inne scenariusze. Interwencje w Wietnamie, Afganistanie czy Iraku miały być szybkie i skuteczne. Skończyło się na wieloletnich, niezwykle kosztownych zmaganiach. Uderzenie na Bagdad w marcu 2003 r. w ostatecznym rachunku zakończyło okres, w którym na świecie obowiązywał Pax Americana. 

Ameryka od pół wieku prowadzi wojnę z narkotykami. Bez skutku

Tym razem też może być podobnie. Nastroje antyamerykańskie są w Ameryce Łacińskiej bardzo silne. To efekt dekad wspierania przez Waszyngton autorytarnych przywódców i bezpardonowego wykorzystywania tu zasobów naturalnych. Trump łączy interwencję w Wenezueli z walką przeciw przerzutowi narkotyków. Tyle że Stany prowadzą wojnę z narkotykami (War on Drugs) od przeszło pół wieku, i zasadniczo ją przegrały. W samym Meksyku zginęło z tego powodu blisko pół miliona osób, a mimo to potęga gangów narkotykowych nigdy nie była większa, także w USA. A ogromna fala używek zalewająca USA nie została wstrzymana. 

Czytaj więcej

Reżim Wenezueli w strachu. Czy dojdzie do interwencji USA?

Innym sygnałem ostrzegawczym dla Ameryki jest Brazylia. W tym gigantycznym kraju zajmującym połowę Ameryki Południowej wybory w 2022 r. wygrał zdecydowanie antyamerykański Luiz Inácio Lula da Silva pokonując „Trumpa tropików” Jaira Bolsonaro. 

Przedłużające się starcie w Wenezueli byłoby fatalną wiadomością dla Ukrainy, Europy i Polski. Oznaczałoby, że Waszyngton ostatecznie wycofa się z wspierania walki z rosyjskim imperializmem. 

Sytuacja w rejonie Morza Karaibskiego (stan na 1 grudnia)

Sytuacja w rejonie Morza Karaibskiego (stan na 1 grudnia)

Foto: PAP

Reklama
Reklama

Trump nie doszedłby do władzy tak w 2016, jak i 2020 r. bez wsparcia znacznej części spośród 70 mln Latynosów. Czy poczują się oni teraz solidarni z Wenezuelą w razie przedłużania się walk? Jak zareagują na widok drastycznych obrazków z kraju, z którego wielu z nich pochodzi? I czy wówczas od Trumpa nie odwróci się większość jego białych zwolenników, którzy liczyli na powrót izolacjonizmu w Ameryce? 

Trump w Wenezueli może tryumfować. Ale może też bardzo żałować swojej decyzji. 

Komentarze
Artur Bartkiewicz: Atak na Wenezuelę a sprawa polska. Dlaczego należy się niepokoić?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Pojedynek na noworoczne orędzia. Polska między Karolem Nawrockim i Donaldem Tuskiem
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy 2026 r. będzie lepszy niż 2025 r.? Cóż szkodzi obiecać…
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gdy zgoda boli bardziej niż spór. Afera notatkowa i kolejna wojna o nic
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Komentarze
Michał Płociński: Polityczne sterowanie kulturą. To ma być ta liberalna normalność?
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama