W 2001 r. powstała Platforma Obywatelska. Z oddolnego (przynajmniej w deklaracjach) ruchu rozkręconego przez trzech tenorów (Maciej Płażyński, Andrzej Olechowski i Donald Tusk) powstała do bólu pragmatyczna partia rządząca i jeden lider zarządzający. A szyld i tak poddano lekkiemu liftingowi, więc PO już oficjalnie nie istnieje.
W 2001 r. powstał także PiS – w deklaracjach chadecki i piłsudczykowski, w praktyce cyniczna formacja, niewahająca się przekraczać jakichkolwiek granic dzielących ją od władzy. Kreująca za to prezydentów i to ex nihilo: wystarczy trochę popiołu i świętego olejku z mirry.
Szerokie partie PiS i PO, a wyraziste ideologicznie – Razem i Konfederacja
To były ostatnie formacje, które zagnieździły się na scenie politycznej pod hasłem budowy „czegoś nowego”. W 2015 r. powstało Razem, odwołujące się do demokratycznego socjalizmu (co nie gwarantuje przetrwania), a w 2019 r. Konfederacja – ultraliberalna i nacjonalistyczna jednocześnie (co idealnie odzwierciedla typ umysłowości młodego Polaka żyjącego w mieście powiatowym).
Czytaj więcej
Grupa posłów Polski 2050 odchodzi z partii i zakłada klub Centrum. - Chcemy utworzyć klub parlame...
I już. Tradycyjne środowiska, takie jak PSL czy wywodząca się z SLD Lewica przetrwały dzięki sile więzi wywodzących się z przeszłości i układów lokalnych. I dlatego to właśnie te partie są sprawdzonymi młodszymi partnerami w koalicji utworzonej jesienią 2023 r. Reszta to kurz historii, wymagający od posłów utworzenia indywidualnych strategii przetrwania.