W środę (10 lutego) Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego miała prawomocnie zdecydować o uchyleniu panu immunitetu. Był pan gotowy na jej rozstrzygnięcie? Wybierał się pan do sądu?

Wcale się tam nie wybierałem. Na sali mieli być jednak moi obrońcy.

Spodziewał się pan, że termin pańskiej sprawy zostanie wyznaczony właśnie teraz?

I tak, i nie. Gdyby Izba Dyscyplinarna była sądem, mógłbym wyjaśniać, jakie są procesowe przyczyny wyznaczania lub odwoływania terminów rozpoznawania spraw. Ponieważ jednak sądem nie jest, trudno się domyślać, jakie są motywacje podejmowanych w tej Izbie decyzji. Ostatecznie termin ten odwołano.

Czytaj więcej

ETPC: Izba Dyscyplinarna ma zaniechać działań ws. sędziego Wróbla

Wie pan dlaczego?

Bo przez siedem miesięcy nie udało się wyznaczyć składu, który miałby rozpoznać zażalenie złożone przez moich obrońców. Zauważono to w przeddzień wyznaczonego terminu.

Potem okazało się, że tego samego dnia Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uwzględnił wniosek adwokat Sylwii Gregorczyk-Abram i adwokat Agnieszki Helsztyńskiej o wydanie tymczasowego zakazu prowadzenia postępowania przez Izbę Dyscyplinarną (tzw. interim measure).

Czy pana zdaniem taki tymczasowy zakaz ma szansę zadziałać także w innych sprawach?

Mam nadzieję, że Europejski Trybunał Praw Człowieka skorzysta z tego środka także w innych sprawach, w których istnieje zagrożenie rozpoznawania spraw przez organ niebędący sądem.

Czytaj więcej

Robert Grzeszczak: Patrzmy na sądownictwo teleskopem a nie mikroskopem

Czytaj więcej

Mariusz Muszyński: środek tymczasowy ETPC to wielka prawna wydmuszka