Nie wystarczy ugasić pożar w zbożu. Nowego ministra czeka dużo pracy

Udrożnienie eksportu zboża i skuteczna strategia walki o nowe rynki, strategie inwestycyjne, dopłaty dla rolników, kryzys produkcji wieprzowiny – nowego szefa resortu rolnictwa czekają duże wyzwania.

Publikacja: 06.04.2023 03:00

Nie wystarczy ugasić pożar w zbożu. Nowego ministra czeka dużo pracy

Foto: PAP/Lech Muszyński

Rok zaniedbań w sprawie tranzytu ukraińskiego zboża to tylko jeden z problemów. W kolejce stoi – zapaść w produkcji wieprzowiny, utrata rynków zbytu, możliwa utrata części dopłat unijnych, bo rolnicy nie wiedzą, jak podchodzić do ekoschematów. Miały być szkolenia, ale tej wiedzy po sobie nie zostawiły. Eksperci wskazują na zawiedzione nadzieje związane z rozwojem Krajowej Grupy Spożywczej, absurdalny projekt Funduszu Ochrony Rolnictwa, który w zasadzie wprowadzi nowy parapodatek dla handlujących zbożem, na kryzys zbożowy, a także na branżę mięsną i mleczną.

Jak sprzedać zboże

– Dziś jest pożar, wiec trzeba szybko działać – mówi Marek Sawicki, poseł i były minister rolnictwa. – Trzeba skończyć z prognozami, że do żniw wyeksportuje się 2–3 mln t zboża, to największe kłamstwo wrzucane rolnikom. Byłem wczoraj w Gdyni, nie widziałem na nabrzeżu Bałtyckiego Terminala Zbożowego ani jednego masowca – mówi Sawicki. Tłumaczy, że do wywozu miliona ton, potrzeba 20 masowców po 50 tys. t każdy. – Podejrzewam, że tylu masowców nie ma dostępnych w Europie – mówi polityk.

Czytaj więcej

Zboże przysypało Henryka Kowalczyka. Dlaczego musiał odejść?

Szybko wdrożyć można np. skup stabilizacyjny rzepaku i kukurydzy, zwłaszcza że państwowy Elewarr, z portfela Krajowej Grupy Spożywczej, ma magazyny wypełnione w ok. 50 proc. Sawicki proponuje podwyższyć też obowiązkowy udział komponentu biopaliw w paliwach z 5,5 do 7 proc. – co automatycznie zwiększa zapotrzebowanie na spirytus i olej, a więc i przetwórstwo zboża i rzepaku.

Proponuje też wprowadzenie kaucji wwozowej. – To najprostszy mechanizm, który nie łamie prawa unijnego. Importerzy wwożą wtedy surowce tylko wtedy, gdy mają podstawiony masowiec, na który można zsypać towar, bo wtedy odzyskują kaucje – mówi b. minister rolnictwa. Warto zauważyć, że nie wszyscy się z pomysłami na kaucje wwozowe zgadzają, a zablokowanie importu zboża jest według sygnałów z Brukseli – politycznie niewykonalne.

Opinia dla "Rz"
prof. Andrzej Kowalski, ekonomista, b. dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

Polityka rolna przypomina gaszenie pożarów. Brakuje długofalowego planowania i analizy rynków zbytu. Ta wojna kiedyś się skończy, trzeba będzie odbudowywać Ukrainę. Narzekamy dziś, że zboże zostaje w kraju, a nie myślimy, by na terenach słabo rozwiniętych na granicy z Ukrainą budować wspólne przedsięwzięcia, by to zboże przerabiać na pasze czy mąki. Magazynowanie, silosy, to nie rozwiązanie, Ukraina będzie nam przesyłała sporo surowców, możemy na tym zarabiać.

Analitycy dorzucają tu sporo organizacyjnych rozwiązań. – Największym grzechem są zaniedbania – mówi analityk rynków rolnych z jednego z największych polskich banków. – Potrzebna jest presja na Komisję Europejską i budowanie instrumentów wywozu zboża z Europy. Infrastruktura, silosy zbożowe, to trudne do zbudowania w rok, ale poszukiwanie nabywców już by się powiodło, tylko trzeba było to zrobić. Znowu obudziliśmy się z ręką w nocniku.

To, co rząd może, to zwiększyć przepustowość portów, nadać priorytet zbożu, nie wierzę, w możliwości ograniczenia importu z Ukrainy – mówi analityk. Zauważa, że zboże z Ukrainy zaczęło wpływać do Polski w kwietniu 2022 r., już wtedy firmy handlowe zgłaszały duże możliwości jego zakupu. Do tego dochodzi niechęć do sprzedaży zboża przez rolników, którzy uwierzyli zapewnieniom Kowalczyka, że będzie drożeć. Kryzys zbożowy podsycają spadające ceny zbóż na świecie, czyli siła wyższa, nie jest to jednak nic, co wydarzyło się nagle. – To trochę brak szczęścia, ale od polityków powinniśmy wymagać, by podchodzili strategicznie, a nie gdy pali im się grunt pod nogami – punktuje ekspert.

Czytaj więcej

Opozycja o dymisji Kowalczyka: PiS kupuje sobie czas

Obietnice bez pokrycia

Zasiadająca w komisji rolnictwa posłanka Dorota Niedziela ma całą listę zaniedbań. Wskazuje, że Polska straciła spore dofinansowanie, nawet 1,5 mld euro, na rolnictwo, bo rząd wynegocjował mniejszy budżet. – Rolnictwo miały ratować pieniądze z KPO. To dzięki nim, już od dwóch lat powinny powstawać rynki hurtowe, porty przeładunkowe, składy. Może wtedy nie mówilibyśmy o dzisiejszych problemach z zalegającym w Polsce ukraińskim zbożem? – pyta Niedziela. Krytykuje też Fundusz Ochrony Rolnictwa, który nie przeszedł jeszcze konsultacji rządowych, już jest reklamowany, a finalnie będzie tylko zbierał dodatkowe opłaty od rolników. Potrzebna jest zmiana pracy Krajowej Grupy Spożywczej, która jedynie „zapewnia wygodne synekury”. Problemem jest nie ilość pieniędzy, a rozdysponowanie ich, zwłaszcza na spółki celowe w rolnictwie. Rząd musi też wypracować skuteczną ochronę dla producentów żywności, by powstrzymać bankructwa z powodu wysokich cen energii. Nowy minister powinien uruchomić środki z KPO, współpracować z UE.

Czytaj więcej

Polsce i Ukrainie potrzebny jest gospodarczy reset

Wieprzowina znika

Bez interwencji rządu z Polski może zniknąć hodowla wieprzowiny. Dziś mamy najniższe pogłowie od II wojny światowej, niespełna 9 mln sztuk. – W czasie siedmiu lat zniknęło prawie 200 tys. stad – informuje posłanka Dorota Niedziela. – Te niekorzystne tendencje będą się pogłębiać. Będziemy coraz bardziej uzależnieni od importu wieprzowiny – mówi Aleksander Dargiewicz, prezes stowarzyszenia producentów trzody PolPig. Branża jest też zbulwersowana krokiem wstecz w walce z ASF. Resort rolnictwa chce luzować zasady bioasekuracji dla gospodarstw do dziesięciu sztuk, gdy to właśnie one najczęściej padały ofiarą ASF.

EKSPORT
Węgiel wyparł zboże z portów

Jednym z najważniejszych problemów ministra rolnictwa był eksport zboża. Dzisiejsze niebotyczne zapasy, ok. 7 mln ton wobec 3 mln ton przed rokiem – to właśnie efekt, zdaniem niektórych ekspertów, nie dużego importu, a słabego eksportu zboża. Przy okazji gaszenia pożaru polegającego na braku węgla, spowodowano kolejny problem – zboże nie miało jak z Polski wyjeżdżać, ponieważ porty w Gdyni i Gdańsku zwiększyły przeładunek węgla, więc dla zboża została ograniczona przepustowość. To efekt decyzji politycznej. Analitycy wskazują, że przez ponad rok nie zostały zbudowane żadne narzędzia wspierania eksportu, nie znaleziono kupców na zalegające zboże, choćby w Egipcie czy Tunezji, nie naciskano na KE, by usprawnić eksport. Gaszenie pożaru w energetyce węglem wywołało kryzys w na rynku zboża.

Rok zaniedbań w sprawie tranzytu ukraińskiego zboża to tylko jeden z problemów. W kolejce stoi – zapaść w produkcji wieprzowiny, utrata rynków zbytu, możliwa utrata części dopłat unijnych, bo rolnicy nie wiedzą, jak podchodzić do ekoschematów. Miały być szkolenia, ale tej wiedzy po sobie nie zostawiły. Eksperci wskazują na zawiedzione nadzieje związane z rozwojem Krajowej Grupy Spożywczej, absurdalny projekt Funduszu Ochrony Rolnictwa, który w zasadzie wprowadzi nowy parapodatek dla handlujących zbożem, na kryzys zbożowy, a także na branżę mięsną i mleczną.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rolnictwo
Analitycy o eksporcie zboża: „Idziemy na rekord”. Ukraina radzi sobie bez Polski
Rolnictwo
Jest cło zaporowe na zboże i oleje z Rosji i Białorusi. Poruszenie na Kremlu
Rolnictwo
Nietypowe żniwa w Bułgarii. Zbierają cud o trzydziestu płatkach
Rolnictwo
Polskie ekologiczne uprawy prezentują się słabo
Rolnictwo
Słaba koniunktura obniża sprzedaż ciągników
Materiał Promocyjny
Czym charakteryzuje się rola polskich banków na tle innych krajów regionu CEE?