Wniosku Prokuratury Krajowej w tej sprawie nie uwzględniła w środę Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego. Uzasadniając tę decyzję sędzia Marek Siwek stwierdził, że podarty przez Nawackiego wniosek o rozszerzenie obrad zebrania sędziów nie mógł zainicjować żadnej procedury i nie mógł wywoływać skutków prawnych. – Nie sposób było stwierdzić, że stopień społecznej szkodliwości jest wyższy niż znikomy, tak samo jak realizacja znamion przekroczenia uprawnień – argumentował sędzia Siwek.
Czytaj więcej
Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował w poniedziałek wniosek do Izby Odpowied...
Sędzia Maciej Nawacki przedarł dokumenty i zamknął obrady. Nie będzie ścigany
Sprawa dotyczy zajścia, do którego doszło podczas zebrania olsztyńskich sędziów w lutym 2020 r. Maciej Nawacki, ówczesny prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, na oczach zgromadzenia przedarł wręczone mu dokumenty. Był to wniosek 31 sędziów o rozszerzenie porządku obrad o głosowanie nad trzema projektami uchwał, krytycznymi wobec zachowań Nawackiego. Negatywnie oceniono w nich odsunięcie od orzekania sędziego Pawła Juszczyszyna i zażądano przywrócenia go do pracy. Podważono w nich też status Izby Dyscyplinarnej SN i wezwano członków KRS do rezygnacji. – To jest niedopuszczalny zakres kompetencji zebrania. W tym momencie, skoro nikt nie chce zająć głosu, zamykam zebranie – stwierdził wówczas Nawacki i podarł dokumenty. Niedługo potem nagranie tego zdarzenia umieszczono w sieci.
Według Sądu Najwyższego żadna z proponowanych uchwał, których dotyczył przedarty wniosek nie mieścił się w ustawowych kompetencjach zebrania sędziów. W związku z tym – zdaniem sądu – nie można wnosić o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej.
SN nie dopatrzył się w zachowaniu Nawackiego możliwości popełnienia przestępstwa zniszczenia dokumentów. – Uszkodzenie tego dokumentu nie spowodowało nieusuwalnego braku stanu wiedzy co do tego, że zdarzenie, które dokument miał zainicjować faktycznie miało miejsce. Nie jest tak, że zachowanie Macieja Nawackiego spowodowało nieusuwalnego stanu braku dowodowego, zwłaszcza, że treść tego dokumentu nie była związana z realizacją kompetencji, jakie ustawodawca powierzył zebraniu sędziów. To również obniża stopień społecznej szkodliwości – stwierdził sąd.