Zdarzenie miało miejsce w 2018 r. w jednej z wielkopolskich aptek. Jak opisuje serwis jarocinska.pl, technik farmacji Agnieszka K. omyłkowo wydała córce schorowanej kobiety morfinę w dawce dziesięciokrotnie większej dawce. Po podaniu leku stan kobiety nagle się pogorszył. Zmarła po dwóch dniach.

Czytaj więcej

Pacjenci bez dostępu do morfiny - RPO reaguje

Technik nie miała prawa

W aptece pomyłkę zauważono już po śmierci pacjentki. Spółka, która prowadziła aptekę,  poinformowała o błędzie Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Poznaniu, a ten zawiadomił organy ścigania.

Prokuratura w Jarocinie akt oskarżenia sporządziła przeciwko Agnieszce K., bo jako technik farmacji nie miała ona prawa wydać leku narkotycznego.  Zgodnie z przepisami powinien to zrobić magister farmacji.   

W środę Sąd Rejonowy w Jarocinie uznał, że 30-letnia była pracownica apteki jest winna nieumyślnego narażenia pacjentki na utratę zdrowia i życia. Kobieta została skazana na 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata, a także zakaz wykonywania zawodu technika farmacji przez rok. Agnieszka K. ma też  informować kuratora o przebiegu odbywania kary oraz zapłacić nawiązkę na rzecz córki i syna zmarłej w łącznej wysokości 5 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.

Przestroga dla farmaceutów

Jak relacjonuje jarocinska.pl, w uzasadnieniu wyroku sędzia Tomasz Janiec wskazał, że oskarżona od samego początku przyznawała się do winy i żałowała popełnionego błędu, kilkakrotnie też przepraszała dzieci zmarłej kobiety. Sąd uznał taką postawę za okoliczność łagodzącą.

Sędzia podkreślił, że w sprawie nie była przeprowadzona sekcja zwłok, gdyż fakt popełniania przestępstwa został ujawniony około dwa tygodnie po śmierci pokrzywdzonej. To uniemożliwiło wykazanie związku przyczynowego między działaniem oskarżonej a śmiercią pokrzywdzonej.

 - Biegli jednoznacznie wskazali, że nie można wykluczyć, że podanie za silnego leku mogło przyspieszyć pewne procesy. Jednakże wskazali, że śmierć była następstwem zaawansowanej choroby nowotworowej - mówił sędzia Janiec.

Podkreślił też wysoką szkodliwość społeczną czynu.

- Gdyby nie było pomyłki nikt by się nie dowiedział, że w aptece jest łamane prawo - poprzez przymuszanie techników farmacji do samotnej pracy i wydawania tego rodzaju leków - mówił sędzia Janiec. - Wyrok jest adresowany do niektórych aptek, które poprzez tego rodzaju nieprawidłowości zmuszają pewne osoby do popełniania przestępstw. Chęć dążenia do zarobku ponad wszelkie inne względy, powinna być napiętnowana - dodał.