Nowa Narodowa Strategia Bezpieczeństwa Stanów
Zjednoczonych może w Europie wywoływać szok, ale nie wzięła się z niczego,
mówią eksperci. W globalnej grze o wpływy USA powoli przegrywają i to jest
prawdziwe dno triumfalistycznej i aroganckiej retoryki Trumpa. Możliwe, że 47. prezydent USA chce w ten sposób zmobilizować swój kraj do wysiłku; na pewno
robi to w sposób chaotyczny, a może i błędny, ale diagnoza z NSS jest brutalna.
Świat pożegnał się z amerykańską hegemonią. Stał się bipolarny, a jeśli w istocie
dojdzie do strategicznej współpracy na linii Pekin-Moskwa- Delhi, to sfera
euro-atlantycka będzie w poważnym kłopocie. Tym ważniejsze jest dla Waszyngtonu odbudowanie
potencjału gospodarczego i militarnego Stanów. Możemy tylko płakać rzewnymi łzami, ale wzmocnienie się na własnym podwórku i
powstrzymanie chińskich wpływów na obszarze obu Ameryk, odbędzie się kosztem Europy. Oczywiście dla nas to Europa jest najważniejsza, bo to nasz dom. Nasi sąsiedzi i najważniejsi partnerzy gospodarczy. To nasze otoczenie.