W całej Polsce na egzamin praktyczny na prawo jazdy najpopularniejszej kategorii B (samochód osobowy) trzeba czekać już nie kilka dni, lecz ponad miesiąc, a bywa, że i dłużej. Przyczyny?

Pandemia, ale nie tylko. W styczniu 2020 r. weszły w życie obostrzenia w egzaminowaniu na prawo jazdy – ograniczenie do dziewięciu egzaminów praktycznych dziennie dla jednego egzaminatora, wyznaczanie konkretnych godzin na egzamin praktyczny itp.

Czytaj też:

Coraz dłuższe kolejki na egzamin na prawo jazdy

Ich monitoring pokazał, że się nie sprawdziły. Ministerstwo Infrastruktury chce więc część z nich zmodyfikować.

Projekt noweli rozporządzenia w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów jest już na końcowym etapie prac w Rządowym Centrum Legislacji – przeszedł właśnie komisję prawniczą.

Co proponuje resort infrastruktury? Między innymi skrócenie czasu, po którym może być egzaminatorowi przydzielona kolejna osoba egzaminowana. Dzisiaj po oblaniu na placu manewrowym – w Warszawie np. tak kończy się 30 proc. egzaminów – egzaminator przy kategorii B czeka 40 minut na kolejnego kursanta, który ma wyznaczoną konkretną godzinę na egzamin praktyczny, a przy kategorii C ponad godzinę. Czy można poprawić zdawalność na placu manewrowym?

– Egzamin na placu manewrowym cały czas jest zbyt trudny i abstrakcyjny – uważa Tomasz Matuszewski, wicedyrektor warszawskiego WORD i wieloletni egzaminator.

Z kolei gdy egzamin się nie odbył (bo kandydat się nie stawił), nie jest on wliczany do liczby egzaminów, które danego dnia przeprowadził egzaminator. Tych zaś coraz bardziej brakuje.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

– To krok w dobrym kierunku, ale cały czas zbyt mały, by uelastycznić pracę WORD – twierdzi Matuszewski.

Marek Staszczyk, prezes Zarządu Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, ma jedną praktyczną radę dla ustawodawcy.

– Zostawmy organizację egzaminów dyrektorom. Są ośrodki, w których egzaminator może w ciągu ośmiu godzin przeprowadzić dziewięć egzaminów, ale w mniejszych może się odbyć np. jedenaście. Wprowadzanie sztywnych zapisów paraliżuje egzaminy, nakłada gorset na WORD. A niezadowolenie klientów rośnie. I to widać każdego dnia, kiedy próbują się zapisać na egzamin – uważa prezes Staszczyk.

Etap: gotowy do podpisu przez ministra infrastruktury