Reklama

Na zajęciach ze studentami zabiła karpie bez ogłuszania. Ruszył precedensowy proces wykładowczyni

Proces wykładowczyni uniwersyteckiej, którą prokuratura oskarżyła o znęcanie się nad zwierzętami po tym, jak na oczach studentów zabiła karpie bez wcześniejszego ogłuszania, ruszył przed krakowskim sądem rejonowym. Nagranie ze zdarzenia wyciekło do sieci.
Na zajęciach ze studentami zabiła karpie bez ogłuszania. Ruszył precedensowy proces wykładowczyni

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego proces w sprawie wykładowczyni, która zabiła karpie bez ogłuszania, jest uznawany za precedensowy?
  • Jakie argumenty przedstawia oskarżona wykładowczyni w swojej obronie i z jakimi opiniami się nie zgadza?
  • Jakie stanowisko w sprawie bólu odczuwanego przez ryby reprezentuje Fundacja VIVA i dlaczego jest to istotne?
  • Jakiego rodzaju kwestie prawne i etyczne podnosi oskarżenie związane z ochroną zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych?
  • Z jakimi wyzwaniami i dylematami etycznymi mogą mierzyć się studenci w kontekście omawianych praktyk naukowych?
  • Jakie mogą być implikacje wynikającego z procesu wyroku dla przyszłych praktyk i legislacji dotyczącej praw zwierząt?

- Linia obrony prezentowana w tym procesie przez oskarżoną zmierza do wykazania, że ryby nie odczuwają bólu. Co innego wynika jednak z opinii, którą dysponował prokurator, a która stanowiła podstawę oskarżenia – podkreślał w rozmowie z dziennikarzami prok. Michał Przybycień z Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały.

Proces, który ruszył w środę przed krakowskim sądem, toczy się w sprawie określanej mianem precedensowej. O znęcanie się nad zwierzętami prokuratura oskarżyła w niej bowiem doświadczoną ekspertkę w dziedzinie chorób ryb, lekarkę weterynarii i wykładowczynię uniwersytecką Hannę L. To właśnie ona, podczas prowadzonych ze studentami zajęć praktycznych – zdaniem śledczych – w sposób niehumanitarny i bez wcześniejszego ogłuszenia zabiła 18 karpi. Całe zdarzenie nagrał jeden z uczestników zajęć, film wyciekł do sieci, a sprawę nagłośniła Fundacja VIVA, obecnie oskarżyciel posiłkowy w procesie.

Czytaj więcej

Sejm spuścił psy z łańcuchów – i to dosłownie. Ustawa łańcuchowa przyjęta

Oskarżona wykładowczyni: nie wyobrażam sobie znęcania się nad zwierzętami, pracując z nimi 45 lat 

- Moje działanie w żadnym wypadku nie zmierzało do tego, by znęcać się nad zwierzętami. Nie dopuszczałam nawet takiej możliwości. Nie wyobrażam sobie, aby robić to, pracując w tej dziedzinie 45 lat. Dla mnie to niewykonalne – przekonała sąd Hanna L., która podczas pierwszej rozprawy złożyła obszerne wyjaśnienia.

Reklama
Reklama

Oskarżona nie przyznała się do winy i w wielowątkowej, popartej wynikami badań naukowych wypowiedzi odpierała zarzuty prokuratury. A te dotyczą nie tylko zabicia zwierząt bez wspomnianego ogłuszenia, ale też przetrzymywania ich w warunkach uniemożliwiających oddychanie oraz stłoczonych w zanieczyszczonej wodzie, co miało narazić je na ból i cierpienia. Lekarka miała też wykorzystać je w procedurach objętych doświadczeniem bez zgody lokalnej komisji etycznej, czego wymaga prawo. Wszystkie te działania – według śledczych – podjęła, naruszając przepisy ustaw o ochronie zwierząt i ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych.

Hanna L. w trakcie składania wyjaśnień mocno polemizowała z opinią biegłej, którą kierowała się prokuratura. – Mam dylemat, czy opiniująca pani doktor nie podeszła do sprawy nazbyt emocjonalnie. Poza opinią, pojawiły się wypowiedzi wykazujące daleko idący antropomorfizm, co mogło przełożyć się na brak pełnej bezstronności z jej strony – sugerowała sądowi oskarżona.

Czytaj więcej

„Piątka dla zwierząt” – ustawa, która wstrząsnęła PiS i wciąż dzieli polityków

Krakowski sąd rozstrzygnie, czy ryby mają prawo do bólu. Lekarka weterynarii polemizuje z biegłą sądową 

Lekarka forsowała tezę o bezzasadności stosowania ogłuszenia ryb przed ich uśmierceniem. Przekonywała, że samo przecięcie rdzenia kręgowego, czyli metoda, którą się posługuje, jest ugruntowana naukowo, poparta jej wieloletnim doświadczeniem i wbrew przekonaniom jej oponentów – lepsza dla samego zwierzęcia. Precyzowała, że obecne przepisy prawa (choć jej zdaniem zmierzają one do uznania bólu i cierpienia ryby) nakazują wcześniejsze ogłuszanie po to, aby pozbawić zwierzę świadomości. W przypadku ryby nie ma jednak o niej mowy. Odczuć, jakie jej towarzyszą, nie da się też w żaden sposób porównać do tych charakterystycznych dla ssaków czy człowieka.

Wyjaśniała, że odruchy bezwarunkowe – a w istocie już pośmiertne – występujące tuż po dokonaniu cięcia, nie świadczą o konaniu zwierzęcia i nieskuteczności metody uśmiercenia. Według lekarki takie przekonanie to jedynie dowód na brak wiedzy w tym zakresie. Hanna L. podkreśliła, że ryby mogą odczuwać jednak stres fizjologiczny, dlatego też przetrzymywała je w wodzie stawowej, w warunkach bytowych zbliżonych do tych naturalnych, i maksymalnie skracała czas podejmowanych przez siebie działań.

Czytaj więcej

Brutalnie umyli psa... w myjni samochodowej. Jest wyrok
Reklama
Reklama

Oskarżona zapewniła też, że odcięła się od medialnych spekulacji dotyczących rzekomego niewłaściwego traktowania i nieobiektywnego oceniania studenta, który wykonał nagranie z zajęć; podkreślała, że nie wyrażała zgody na rejestrację wykonywanych przez siebie czynności, a sam film został zmanipulowany. Dodała, że do VIVY trafił on dopiero rok po jego nagraniu. Hanna L. oceniła także, że krytyce poddane zostały działania zmierzające w rzeczywistości do przekazania studentom niezbędnej dla nich wiedzy. I argumentowała, że w przyszłości mogą stanąć przed koniecznością ratowania kilkutonowych stad ryb, w których pływają śnięte osobniki – wówczas ich reakcja musi być szybka i adekwatna, bo za błędną diagnozę lekarz odpowiada prawnie.

Fundacja VIVA o wykładowczyni: nie rozumie, co się stało, przywołuje argumenty o rekinach w filmach fabularnych 

Obszerna argumentacja nie przekonała jednak VIVY. – Biorąc pod uwagę niewątpliwy dorobek naukowy i wiedzę oskarżonej w jej dziedzinie, przyjęta przez nią linia obrony polegająca na próbie kwestionowania tego, że ryby odczuwają ból, jest zadziwiająca – komentowała w imieniu organizacji adw. Paulina Drzazga-Poproch. Zdaniem mecenas, takie stanowisko stoi w oczywistej sprzeczności nie tylko z opinią biegłej, ale też dostępną i powszechną wiedzą naukową.

Czytaj więcej

Adwokat działająca na rzecz zwierząt: To one mnie znalazły. Bronię ich, gdy dzieje im się krzywda

- Jeszcze bardziej zaskakujące jest przywoływanie argumentu, że na filmach fabularnych zranione rekiny w dalszym ciągu atakują, co w ocenie oskarżonej ma dowodzić, że one – a więc i ryby – nie odczuwają bólu. Przerażające w całej sprawie jest to, że pomimo jej upublicznienia, w dalszym ciągu nie rozumie ona, co się wydarzyło. Można tylko przypuszczać, że tego rodzaju informacje w dalszym ciągu przekazuje swoim studentom – podkreśliła mecenas. Jej zdaniem Hanna L. przedstawiła swoje argumenty w sposób wybiorczy, zaś tezę, że ryby ból jednak odczuwają, potwierdza również m.in. dotychczasowe orzecznictwo sądów.

I właśnie do tego orzecznictwa swoją cegiełkę dołoży Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy, który wyda w tej sprawie wyrok. Kolejna rozprawa w procesie odbędzie się 21 października.

Sygn. akt: II K 332/25/K

Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama