Sejm uchwalił w czwartek specjalną ustawę o budowie zabezpieczenia granicy państwowej. Ma ona umożliwić, kosztem 1,6 mld zł, szybką budowę zapory na granicy z Białorusią, która miałaby powstrzymać napływ osób nielegalnie przekraczających granicę. Szczególne rozwiązania tej ustawy mają ułatwić i przyspieszyć realizację inwestycji. Jednak w opinii ekspertów zajmujących się przepisami o inwestycjach może doprowadzić do zupełnej dowolności przy budowie zapory.

Czytaj więcej

Sejm przyjął specustawę o budowie zapory na granicy z Białorusią

Bez formalności

Jak uzasadnia rząd, tak ważną strategicznie inwestycję trzeba zrealizować szybko. Ustawa ma więc zmierzać do przyspieszenia budowy bariery, w tym przez „uporządkowanie, doprecyzowanie oraz problemowe usystematyzowanie i nieznaczne dostosowanie obowiązujących regulacji".

W praktyce sprowadziłoby się to m.in. do tego, że dla celów budowy granicznej bariery wyłączono stosowanie innych przepisów. Wymieniono tu przykładowo prawo budowlane, wodne, ochrony środowiska, prawo geodezyjne i kartograficzne, o planowaniu przestrzennym i o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Wskazano też, że „w szczególności" nie będzie wymagane pozwolenie na budowę, zgłoszenie, sporządzenie projektu budowlanego czy uzyskanie innych decyzji i pozwoleń.

Choć rząd zapowiada, że zapora powstanie na granicy z Białorusią, to w ustawie nie wskazano wyraźnie, gdzie ten system ma powstać. Znalazło się tam tylko odniesienie do zewnętrznej granicy UE bez wskazania, że chodzi tylko o odcinek białoruski. Podczas debaty sejmowej wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik mówił, że zapora stanie tylko na Podlasiu, gdzie granica nie biegnie po Bugu. Jednak nie ma o tym mowy w ustawie. Nie precyzuje ona też, czy mur stanie przy samej granicy, czy w jakiejś odległości od niej.

Według adwokata Macieja Górskiego wyłączenie stosowania odrębnych przepisów oznacza, że nie będzie gwarancji prawnych dla rozsądnej lokalizacji zapory granicznej, poszanowania zasad ochrony środowiska czy dotrzymania standardów sztuki budowlanej. – Może to doprowadzić do sytuacji, że będzie można wybudować byle co i byle gdzie, o ile nie sprzeciwi się temu wskazany w ustawie zespół do spraw przygotowania i realizacji zabezpieczenia granicy państwowej – zwraca uwagę ekspert.

Z kolei adwokat Rafał Dębowski zauważa, że wykonawca musi wiedzieć, jak taką budowlę wykonać, by zapewniała bezpieczeństwo ludzi, zwierząt i środowiska. Zwraca też uwagę, że taka budowla, realizowana często w trudnych warunkach geotechnicznych, nie może stanowić zagrożenia chociażby dla funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy będą patrolować teren przygraniczny, czy też uchodźców. Tymczasem wyłączono obowiązek stosowania przepisów technicznych, a granica polsko-białoruska biegnie na znacznych odcinkach przez tereny bagniste (np. w rejonie zalewu Siemianówka czy po rzece Świsłocz koło Krynek).

Dębowskiego niepokoi też wyłączenie obowiązku stosowania jakichkolwiek przepisów dotyczących ochrony środowiska. – Puszcza Białowieska jest miejscem szczególnych wartości przyrodniczych, a wycinka drzew i stawianie przeszkód uniemożliwiających migrację zwierzyny nie tylko w samym pasie drogi granicznej może prowadzić do nieodwracalnych skutków ekologicznych – zauważa adwokat.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Czytaj więcej

Budowa ogrodzenia na granicy polsko-białoruskiej w okolicy wsi Nomiki
Marek Kobylański: Graniczny mur niezgody

Specustawy też miały granice

Eksperci przyznają, że zdarzało się już uchwalanie ustaw, które upraszczały formalności przy inwestycjach państwowych szczególnej wagi. Tak było m.in. w przypadku tzw. specustawy drogowej czy przepisów o inwestycjach na Euro 2012.

– Ale w przepisach o budowie autostrad czy stadionów uproszczenie polegało na wydawaniu jednej decyzji do różnych aspektów inwestycji. Nie było mowy o wyłączaniu np. ochrony przyrody – zauważa adw. Maciej Górski. Dodaje, że w rezultacie nie można było swobodnie budować np. dróg przez obszary chronione. – Uchwalona właśnie specustawa takich gwarancji nie daje – konkluduje mecenas Górski.

Etap legislacyjny: trafi do Senatu

Opinia dla „Rzeczpospolitej"
Przemysław Kastyak, radca prawny, partner w kancelarii Penteris

Od strony prawnej ustawa wymaga wielu poprawek. Najwięcej wątpliwości budzi przepis art. 6 ust. 1, który wyłącza stosowanie „przepisów odrębnych", czyli w zasadzie wszelkich obowiązujących przepisów. Jest to zapis o wiele za daleko idący i prowadzi do niemożliwych do przewidzenia skutków. Trudno sobie wyobrazić, by do inwestycji miało się nie stosować żadnych obowiązujących przepisów, z kodeksami cywilnym, administracyjnym czy karnym na czele. Przepisy, których stosowanie ma być wyłączone, powinny zostać wskazane precyzyjnie, tak jak we wcześniejszych „specustawach". Tymczasem już samo wyłączenie przepisów wskazanych przykładowo (prawo budowlane, wodne, ochrony środowiska, zamówień publicznych itp.) powoduje, że zasady tej inwestycji i wybór wykonawców są w zasadzie nieokreślone. Nie wiadomo również, czy spełniać ona będzie wymogi techniczne, skoro m.in. wyłączono konieczność sporządzenia projektu oraz uzyskania wszelkich decyzji, opinii i uzgodnień.