– Nie będziemy ryzykować spójności koalicji – tak jeden z liderów partii rządzącej odpowiedział na pytanie „Rzeczpospolitej”, czy kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego zostanie przegłosowana w Sejmie.

Z naszych informacji wynika, że w koalicji 15 października istnieje porozumienie w sprawie kandydatury „prawej ręki Tuska”. Mimo że poszczególni posłowie koalicji wstrzymają się od głosu, będą przeciwko kandydatowi lub zabraknie ich na sali plenarnej, głosowanie ma być demonstracją spójności koalicji i zakończy się sukcesem.

Czytaj więcej

Maciej Berek sędzią TK? W czwartek opinia komisji, w piątek głosowanie Sejmu

Rządzący mają zademonstrować jedność podczas głosowania nad kandydaturą Berka

Przeciwko kandydaturze zagłosują politycy opozycji: PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej oraz partii Razem. Mateusz Morawiecki skrytykował kandydaturę Berka do Trybunału Konstytucyjnego, nazywając ją „skrajnym upolitycznieniem”. Podczas konferencji prasowej zaproponował jednak w TK „reset selektywny”.

Politycy partii rządzących nie oczekują wsparcia opozycji. Liczą, że głosów koalicji wystarczy. Takie zapewnienie Donald Tusk miał otrzymać od koalicjantów podczas sierpniowego spotkania liderów. Władysław Kosiniak-Kamysz i Włodzimierz Czarzasty zapewnili szefa rządu o poparciu swoich partii dla kandydatury Berka. Problemy zaczęły się później. Poszczególni politycy partii rządzących sprzeciwiali się kandydaturze protegowanego premiera, który zapowiadał odpolitycznienie TK po rządach PiS, a „sam deleguje swojego człowieka do instytucji, która miała być apolityczna”.

Maciej Berek uzyskał pozytywną opinię sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka jako kandydat klubu Koalicji Obywatelskiej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Nie wszyscy posłowie koalicji zamierzają jednak go poprzeć.

Los Berka jest w rękach kilku posłów, głównie z Polski 2050. Paweł Śliz zapowiedział, że zagłosuje przeciwko kandydaturze. Za ma być z kolei Szymon Hołownia. Z naszych informacji wynika, że również inni członkowie Polski 2050 mogą nie poprzeć Berka. Przeciwko ma być także Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy. Posłanka podważyła słowa ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który przekonywał, że kandydat na sędziego TK „jest apolityczny”. Jak poinformowała jako pierwsza TVP Info, przeciwko kandydaturze Berka ma zagłosować również Rafał Komarewicz, poseł klubu Centrum.

Politycy KO nie obawiają się jednak o wynik głosowania. Jak przekonują, mają policzone szable.

– Nie będzie dyscypliny, nie będziemy nikogo łamać kołem, będą głosy odrębne, pokazujące brak zamordyzmu w koalicji 15 października, ale ostatecznie zwycięży jedność koalicji rządzącej – przekonuje polityk KO.

Pytanie, za jaką cenę?

Czytaj więcej

Sejmowa komisja za kandydaturą Berka do TK. Burza wokół jego stażu pracy

Co koalicjanci dostaną za poparcie człowieka Donalda Tuska?

„Rzeczpospolita” już w połowie sierpnia informowała, że „szefowie Nowej Lewicy i PSL przyjęli ze zrozumieniem propozycję premiera i zagwarantowali poparcie dla odwołania Macieja Berka z rządu i skierowania jego kandydatury na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Mniej zadowolony okazał się aktyw partyjny, również w Koalicji Obywatelskiej” – jak podawało nasze źródło.

Wcześniej koalicja rządząca chciała zakazać powoływania do TK osób, które zajmowały stanowiska polityczne w ciągu czterech lat przed wyborem. Przepisy te miały ograniczyć upolitycznienie Trybunału Konstytucyjnego. Cztery lata karencji zaproponowane w 2024 r. przez rządzącą koalicję oznaczałyby, że polityk musiałby odczekać taki okres przed wyborem do TK. Kandydatura Berka, przechodzącego do Trybunału bezpośrednio z rządu, wywołała sprzeciw, ponieważ nie jest zgodna z tym postulatem. Również sondaże pokazały, że wyborcy są przeciwko kandydaturze Berka. 

Niemal 60 proc. Polaków uważa, że wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego uderza w niezależność sądownictwa i prowadzi do dalszego upolitycznienia tego organu – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Kandydaturę krytykują wyborcy wszystkich partii.

Czytaj więcej

Wyborcy wszystkich partii przeciwni Berkowi w TK. Sondaż dla „Rz”

Przeciwko kandydaturze człowieka Tuska zaprotestowały również organizacje prawnicze. Dziewięć organizacji pozarządowych zajmujących się praworządnością, m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka (HFPC), Fundacja im. Stefana Batorego, Instytut Spraw Publicznych, Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog oraz Fundacja Wolności, wskazało, że Berek – jako bliski współpracownik premiera – nie daje gwarancji niezbędnej apolityczności wymaganej od sędziego TK.

Prof. Marcin Matczak skrytykował doniesienia o możliwym powołaniu Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego, nazywając ten pomysł „kpiną z ludzi”. Argumentował, że powołanie politycznie związanego urzędnika do organu kontroli konstytucyjności prawa jest całkowicie bezsensowne.

Również prof. Ewa Łętowska skrytykowała kandydaturę Berka, określając rekomendację premiera mianem „pocałunku śmierci” i twierdząc, że nie ma ona żadnego sensu, a Berek „nie wjedzie na białym koniu i nie odzyska Trybunału”.

– Ja, tak jak moje środowisko, jestem przekonany, że obywatele, którzy bronili Trybunału Konstytucyjnego, uważają, że pomimo formalnych przesłanek Maciej Berek nie powinien startować do Trybunału Konstytucyjnego – przekazał w rozmowie z „Rzeczpospolitą” sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Głosów sprzeciwu jest więcej, w tym ze strony byłych prezesów TK. Premier nie zamierza jednak im ulegać.

Czytaj więcej

Sędzia Tuleya: Maciej Berek może formalnie startować do TK. Ale nie powinien

Donald Tusk: Berek to skaza na moim wizerunku

Podczas Campusu Polska Przyszłości Donald Tusk tłumaczył, że w sprawie Berka nie zamierza kapitulować. – Maciej Berek to jest skaza na moim wizerunku. Wiem, przeczytałem wszystkie komentarze. Ja jestem po stronie tych, którzy mówią, że trzeba postawić na skuteczność. Dostałem już za to po głowie – przyznał premier.

Szef rządu tłumaczył, że Berek „nie ma nic wspólnego z polityką”: – Nie należał do żadnej partii, a w rządzie nie zajmuje się konfrontacją, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z konstytucją – wyjaśnił premier.

W sierpniu Tusk również deklarował, że nie wycofa się z kandydatury. – Ja nie jestem taka ciotuleńka – oznajmił. Premier tłumaczył, że byłby „ciotuleńką”, gdyby nie podjął walki ze złem, które pleni się w instytucjach wciąż kontrolowanych przez PiS. Dlatego wysyła do TK swojego ministra, jeszcze do niedawna członka rządu, Macieja Berka.

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że według premiera partie koalicyjne, które byłyby przeciwne kandydaturze Berka, postawiłyby się poza koalicją rządzącą.

Nasze źródła podają, że głosowanie w sprawie Berka może podzielić klub Polski 2050, który ostatecznie przejmie Szymon Hołownia. Nieoficjalnie politycy Lewicy i PSL oczekują, że „Tusk będzie pamiętał o wsparciu dla Berka i odwdzięczy się w stosownym czasie i w stosowny sposób” – jak słyszymy w enigmatycznych zapowiedziach.

Czy zatem Maciej Berek może być pewny swojego miejsca w TK?

Czytaj więcej

Michał Bieniak: I cnotę stracił, i rubelka nie zarobił

Opozycja szykuje batalię przeciwko prawej ręce Tuska. Decydujący może być głos Karola Nawrockiego

Według PiS Maciej Berek nie spełnia wymogu dziesięciu lat faktycznego wykonywania zawodu radcy prawnego, a sam wpis na listę radców prawnych nie wystarczy – zarzucił kandydatowi Paweł Jabłoński. Brak wymaganych lat pracy jako radca prawny podnieśli również sędziowie ze stowarzyszenia „Aequitas”. Berek odpiera te zarzuty, twierdząc, że wymagany okres pracy wypełnił choćby w publicznych instytucjach rządowych.

PiS oczekuje, że prezydent Karol Nawrocki storpeduje kandydaturę Berka. Prezydencki minister Marcin Przydacz wskazał, że należy ustalić, czy kandydat spełnia ustawowe warunki objęcia urzędu sędziego TK. Podobne wątpliwości wyraził rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

– Kandydatura do niedawna członka rządu, człowieka, który odpowiadał za koordynację prac legislacyjnych, człowieka, który odpowiadał za niepublikowanie orzeczeń, wyroków Trybunału Konstytucyjnego – żeby teraz ten człowiek trafiał do Trybunału Konstytucyjnego? To krok za daleko – powiedział Leśkiewicz na antenie TV Republika.

Źródła „Rzeczpospolitej” przekonują, że premier nie odpuści kandydatury Macieja Berka nawet w sporze z prezydentem. Liczy, że przed wyborami uda się dokonać znaczących zmian w TK bez przewodniczącego Bogdana Świączkowskiego.

Czytaj więcej

Sejmowa komisja za kandydaturą Berka do TK. Burza wokół jego stażu pracy

Jaką polityczną cenę zapłaci Donald Tusk za Macieja Berka?

Pojawiają się również inne głosy dotyczące motywacji, która miałaby przyświecać premierowi.

– Donald dopuszcza do siebie myśl, że po wyborach parlamentarnych prawica przejmie władzę i nie chce całej władzy oddawać PiS-owi i Konfederacji. Berek w TK może być polisą ubezpieczeniową Tuska na ciężkie opozycyjne czasy – mówi nam polityk KO, przypominając, że Robert Kropiwnicki z PO nie działał samowolnie w 2015 r., kiedy forsował w Sejmie rozwiązania umożliwiające wybór sędziów TK „na zapas” przez Sejm kończącej się VII kadencji. Od tego rozpoczął się spór o Trybunał. A jaką cenę polityczną poniesie KO za forsowanie Berka?

Czytaj więcej

Groteskowa rozgrywka o Trybunał Konstytucyjny

Politolog z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Rafał Chwedoruk w rozmowie z „Rzeczpospolitą” powiedział, że sprawa Berka nie zaszkodzi KO i koalicji rządzącej: – Nie będzie sprawa pana Berka miała kompletnie żadnego znaczenia, dlatego Donald Tusk postanowił nie przejmować się szczególnie reakcją części własnego zaplecza.

Ekspert dodał, że jedynie brak kompetencji merytorycznych mógłby zablokować kandydaturę Berka. A co z poparciem koalicjantów? Czy dojdzie do buntu w koalicji? 

Czytaj więcej

Prof. Rafał Chwedoruk: Afera Zondacrypto „zredukowała do minimum” szanse PiS

– Pozycja ludowców oraz niedobitków Polski 2050 nie jest zbyt mocna, więc nie sądzę, żeby te środowiska miały prosty interes w zaszkodzeniu Tuskowi, zwłaszcza że niektórzy ich politycy zapewne będą chcieli kandydować z list Koalicji Obywatelskiej w przyszłych wyborach. Lewica zapewne sporządza rachunek, który zostanie przesłany do Donalda Tuska związany z panem Berkiem. Nie sądzę, żeby rewolta wokół tematu, który dla większości opinii publicznej jest tematem trzeciorzędnym była możliwa. Myślę, że tak to zostanie wszystko policzone, że pan Berek zostanie częścią Trybunału, a im bardziej prawica koncentrowałaby swoją ofensywę przeciwko rządzącym na kwestii TK, tym spokojniej mogłaby Koalicja Obywatelska i Lewica czekać na wybory – konkluduje prof. Chwedoruk.