Blisko 60 proc. Polaków uważa, że wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego uderza w niezależność sądownictwa i prowadzi do dalszego upolitycznienia tego organu – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Kandydaturę tę krytykują wyborcy wszystkich partii.

Nazywany prawą ręką szefa rządu, były minister odpowiedzialny za nadzór nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek może niebawem zasiąść w Trybunale Konstytucyjnym. Przed dwoma tygodniami premier Donald Tusk ogłosił odejście ministra Berka z rządu i wyraził zgodę na jego kandydowanie do Trybunału Konstytucyjnego. 

Foto: Tomasz Sitarski

Kto nowym sędzią TK? Maciej Berek, prawa ręka premiera Tuska, kandydatem do Trybunału

Wybór sędziego TK jest konieczny w związku z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego. Do wyłonienia jego następcy przez Sejm dojść może na pierwszym posiedzeniu Sejmu we wrześniu. Będzie to już ósmy sędzia, którego wybrać mogą obecnie rządzący, co oznacza, że sędziowie wyłonieni w tym roku będą stanowić większość w Trybunale. Ma to być element planu wyprowadzania tej instytucji z kryzysu.

Informacja o możliwym transferze Macieja Berka z rządu do Trybunału Konstytucyjnego wywołała stanowczy sprzeciw nie tylko polityków opozycji, ale także części przedstawicieli koalicji rządzącej. W rezultacie nie jest jednak przesądzone, że były już minister w sejmowym głosowaniu otrzyma wymaganą bezwzględną liczbę głosów. Jego kandydatura do TK wywołała też niemałe oburzenie i krytykę ze strony prawników, także tych, których opinie były dotychczas przychylne obecnej władzy. – Kierowanie prawej ręki premiera do Trybunału to dalsze upolitycznienie tej instytucji. Miało być inaczej – komentują konstytucjonaliści i wskazują, że przed dwoma laty rządzący forsowali reformę, która miała zablokować umieszczanie polityków w Trybunale Konstytucyjnym. Do wycofania kandydatury Berka wezwało zaś we wspólnym apelu dziewięć organizacji społecznych.

Czytaj więcej

Z rządu do Trybunału. Prawnicy oburzeni kandydaturą Macieja Berka

Z rządu do Trybunału Konstytucyjnego. Polacy krytycznie o wyborze Macieja Berka na sędziego TK.

O zdanie w tej sprawie zapytaliśmy Polaków w sondażu przeprowadzonym przez IBRiS. Wynik? Ponad 59 proc. respondentów twierdzi, że wybór Macieja Berka, prawnika i do niedawna członka rządu, na sędziego Trybunału Konstytucyjnego narusza niezależność władzy sądowniczej i prowadzi do jej dalszego upolitycznienia. Przeciwnego zdania jest 16 proc. ankietowanych. Przy czym 24 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie.

Co istotne, kandydatura byłego już ministra do TK ma więcej przeciwników (43 proc.) niż zwolenników (37 proc.) wśród ankietowanych popierających obecnie obóz rządzący. Negatywnie wybór Berka do Trybunału ocenia przy tym 82 proc. aktualnych zwolenników opozycji.

Foto: Tomasz Sitarski

Przeciwnicy kandydatury prawej ręki premiera do Trybunału dominują też wśród wyborców wszystkich partii. Dalszego upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości w związku z tą decyzją spodziewa się: 94 proc. osób głosujących w ostatnich wyborach na Nową Lewicę, 84 proc. wyborców Konfederacji, 70 proc. głosujących na PiS, 57 proc. zwolenników Trzeciej Drogi i 39 proc. oddających głos na Koalicję Obywatelską. Pozytywnie ewentualny wybór Berka do TK ocenia 37 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej, 22 proc. Trzeciej Drogi, 11 proc. PiS, 5 proc. Nowej Lewicy i 2 proc. Konfederacji.

Negatywne opinie o ewentualnym wyborze Berka do TK przeważają zarówno wśród kobiet – 58 proc., jak i mężczyzn – 61 proc. Przeciwnych temu scenariuszowi jest też 61 proc. osób z wykształceniem podstawowym i zasadniczym, 66 proc. z wykształceniem średnim i 49 proc. z wykształceniem wyższym. Najbardziej krytycznie kandydaturę Berka do TK oceniają osoby najmłodsze w wieku od 18 do 29 lat (61 proc. przeciwników) i 30 do 39 lat (89 proc. przeciwników). Z kolei najwięcej osób popierających ten scenariusz jest wśród najstarszych: 27 proc. zwolenników w grupie wiekowej od 60-69 lat oraz 23 proc. wśród badanych powyżej 70. roku życia.

Czytaj więcej

HFPC i Fundacja Batorego apelują do Macieja Berka o rezygnację z kandydatury do TK

Eksperci komentują. Bez zaskoczenia, Polacy nie chcą polityki w Trybunale Konstytucyjnym

Wyniki sondażu nie zaskakują prof. Macieja Gutowskiego z UAM w Poznaniu. – To wyjątkowo niefortunne, żeby prosto z rządu być kierowanym do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym. Tym bardziej, że obecna koalicja rządząca szła do wyborów z hasłami praworządności na sztandarach. Kandydatura jakiegokolwiek ministra do TK podważa te hasła i deklaracje. Odpolitycznienie Trybunału to hasło, które zobowiązuje i wyklucza przykładanie ręki do walki o władzę w tym organie według prawideł bieżącej polityki – twierdzi ekspert.

Jego zdaniem wyniki sondażu ukazują też pewne rozczarowanie wyborców. – Polacy uwierzyli, że jest szansa na rzeczywiste zbudowanie praworządności w Polsce. Jednak po ponad dwóch latach oczekiwania te nie zostały zaspokojone, a kandydatura ministra Macieja Berka, ogłoszona osobiście przez premiera, spotęgowała to rozczarowanie społeczne – mówi prof. Gutowski.

Odpowiedzi badanych nie są też zaskoczeniem dla dr. Marcina Krzemińskiego z UJ. – Trybunał Konstytucyjny od lat jest w nagłówkach gazet. Wyniki sondażu wskazują, że nasi rodacy są świadomi tego, że osoby zasiadające w TK muszą być kompetentne i niezależne, jeżeli instytucja ta ma służyć państwu i społeczeństwu – mówi konstytucjonalista.

Zauważa, że prawnicy, którzy trafiają do TK, oprócz wyróżniania się wiedzą prawniczą, powinni dawać też gwarancję niezależności – własnej i całego organu. – Chodzi nie tylko o brak nacisków zewnętrznych, ale także postrzeganie sędziego i całego Trybunału jako niezależnych i odseparowanych od władzy politycznej. Respektowanie orzecznictwa TK w dużej mierze zależy od autorytetu tej instytucji. Upolityczniony Trybunał takiego autorytetu nie ma, a wybór dr. Berka na urząd sędziego TK nie polepszy sytuacji, nawet gdyby obiektywnie był niezależnym sędzią. Przeprowadzony sondaż pokazuje, że przejście prosto z rządu do Trybunału nie jest postrzegane jako krok we właściwym kierunku, tj. apolityczności TK – twierdzi dr Krzemiński.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Tusk stracił moralne prawo, by straszyć PiS-em

Prof. Gutowski zaznacza, że kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego powinni być jak żona Cezara. – Do tego organu powinna trafić piętnastka bezdyskusyjnie najlepszych prawników w kraju. Mam na myśli uznane autorytety i wybitnych specjalistów od prawa konstytucyjnego, do których Maciej Berek jeszcze nie należy, chociaż jest dobrym prawnikiem. Rzecz polega na tym, żeby wybrać tych najlepszych i zarazem najbardziej niezależnych od skojarzeń z władzą wykonawczą i ustawodawczą. Takie kandydatury niestety ostatnio się nie pojawiają – mówi ekspert.

Podkreśla przy tym, że wieloletnia działalność Berka w polityce byłaby dla niego przeszkodą w rozstrzyganiu dużej części spraw, które mogłyby trafić do Trybunału Konstytucyjnego. – Minister Berek nadzorował przecież legislację w rządzie. Nie wyobrażam sobie, że mógłby teraz kontrolować konstytucyjność uchwalanego w ostatnich latach prawa. Musiałby się wyłączać od rozpatrywania wielu spraw, jeśli nie od każdej – mówi prawnik.

Zdaniem prof. Gutowskiego wystawienie Berka jako kandydata na sędziego TK to gra polityczna. – Oczywiste jest, że jest to kandydat bliski władzy, który dotąd działał według reguł politycznych. Politycy nie chcą mieć nad sobą autonomicznej instancji, która będzie ich kontrolować wedle reguł czysto prawnych, oderwanych od „uwzględniania politycznej wyższej konieczności”. Polska polityka poszukuje do TK osób, które reprezentują polityczny, bliski władzy punkt widzenia, rozumieją reguły politycznej gry i się w niej odnajdują – mówi Gutowski.

Czytaj więcej

Rząd w nowym trybie. Maciej Berek odchodzi, bo czas reform się skończył