Kiedy rozmawiałyśmy w lutym, tuż po wygranym przez panią procesie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, zapowiedziała pani, że w grudniu przechodzi w stan spoczynku. Nie zmieniła pani zdania?
Nie zmieniłam zdania, wręcz odwrotnie. Postanowiłam pożegnać się z zawodem już 1 września 2026 r.
Rząd przyjął właśnie projekt zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych i chce jak najdłużej zatrzymać sędziów – seniorów na salach rozpraw, by korzystać z ich doświadczenia i wiedzy. Podoba się pani ten pomysł?
Bardzo. Całe środowisko od dawna czeka na takie rozwiązanie legislacyjne. Przez wiele lat rządzący ograniczali możliwość orzekania przez sędziów, którzy osiągnęli wiek emerytalny. W sądownictwie kobiety wiek ten osiągają kończąc 60 lat, a mężczyźni 65 lat. Wielu z nas jest wówczas jeszcze w pełni sił mentalnych i fizycznych. Posiada niezastąpione doświadczenie i niebagatelną wiedzę. Prawdą jest, że kobiety, bez żadnych przeszkód, mogą orzekać jeszcze do 65. roku życia, jednakże po osiągnięciu tego wieku już wszyscy mieliśmy właściwie zakaz wykonywania zawodu. Upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa w latach 2018-2026 wyrażała zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego, według tylko sobie znanego politycznego klucza. Wielu sędziów z tego powodu w czasie tym odeszło w stan spoczynku.
Czytaj więcej
Rząd przyjął we wtorek projekt nowelizacji umożliwiający sędziom orzekanie po 65. roku życia na podstawie oświadczenia, bez konieczności zgody Kraj...
Sędzia, który osiągnie wiek stanu spoczynku, nie będzie musiał występować o zgodę na dalsze orzekanie do KRS. Wystarczyć ma jedynie jego oświadczenie i zaświadczenie o stanie zdrowia wydane przez lekarza-orzecznika. To dobre rozwiązanie? Zdanie Rady jest rzeczywiście zbędne?
Jak uczy doświadczenie ostatnich lat, zbędne. Również teraz sędzia, przed złożeniem wniosku o wyrażenie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska do Krajowej Rady Sądownictwa, musi przedstawić zaświadczenie lekarskie o swoim stanie zdrowia, zatem decyzja Krajowej Rady właściwie powinna być uzależniona jedynie od tej przesłanki – stanu zdrowia osoby składającej wniosek. Wiemy jednak, że prerogatywa ta wykorzystywana była w celu wyeliminowania z zawodu sędziów niepokornych, nieulegających wpływom władzy wykonawczej, doświadczonych praktyków, bez jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia. Zatem zasadnie przyjęto w projekcie zmiany Ustawy o ustroju sądów powszechnych, że zaświadczenie lekarskie, potwierdzające zdolność do wykonywania zawodu, będzie całkowicie wystarczającym dla 65-latka dokumentem, umożliwiającym sędziemu kontynuowanie swej kariery zawodowej.
Sędzia-senior będzie mógł orzekać mniej niż jego młodsi koledzy. Co pani na to? Myśli pani, że młodsi sędziowie nie będą protestować?
Myślę, że nie, sami kiedyś osiągną bowiem wiek emerytalny i będą mogli z tej możliwości skorzystać.
Czym różni się szkolenie młodych sędziów od aplikacji, jaką pani przeszła?
W latach 1987-1990, aplikacja sędziowska była prowadzona w 44 ośrodkach lokalnych, którymi były poszczególne sądy wojewódzkie działające w tamtym okresie (zgodnie z ówczesnym podziałem administracyjnym kraju istniało 49 województw, lecz w pięciu z nich nie powołano odrębnych sądów wojewódzkich). Limity miejsc na aplikację były przydzielane indywidualnie dla każdego sądu wojewódzkiego. Aplikanci szkolili się na poziomie lokalnym, a egzamin sędziowski zdawali przed komisjami powołanymi przy konkretnych sądach wojewódzkich. Ministerstwo Sprawiedliwości sprawowało ogólny nadzór nad programem dydaktycznym, lecz fizycznie szkolenie odbywało się w pełni w strukturach rozproszonych po kraju. Ja miałam to szczęście, że aplikację odbyłam w dużym ośrodku akademickim, w Krakowie. Zdecydowana większość aplikantów kończyła studia na tym samym uniwersytecie – Uniwersytecie Jagiellońskim. Poziom nauczania, w różnych ośrodkach w kraju, był nieporównywalny i to między innymi doprowadziło do powstania Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Nowy model szkolenia sędziów opiera się teraz na zupełnie innym, w pełni scentralizowanym nauczaniu.
Czytaj więcej
O blisko 10 proc. wzrosła w ostatnim roku liczba sędziów delegowanych do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Więcej jest też tych, którzy na del...
Ale jak to wygląda w praktyce?
Aplikacja trwa 3 lata. Dostępna jest także ścieżka uzupełniająca (dla referendarzy i asystentów), która trwa 18 miesięcy. Egzamin wstępny to dwuetapowy konkurs (test wiedzy oraz praca pisemna sprawdzająca argumentację prawniczą), który odbywa się raz w roku dla kandydatów z całego kraju. Limit przyjęć na aplikację co roku ustala minister sprawiedliwości. Program szkolenia przygotowywany jest w szkole – decyzje w tym względzie podejmuje jej Rada Programowa. Egzamin sędziowski zmienił się najmniej. Nadal jest dwuetapowy. Składa się z części pisemnej (przygotowanie projektu wyroku wraz z uzasadnieniem) i części ustnej. Aplikacja sędziowska zawsze była trudna i wymagająca i tu nic się nie zmieniło.
W myśl projektu Ministerstwa Sprawiedliwości sędziowie w stanie spoczynku mogliby trafić na delegację do MS. Rozważa pani takie rozwiązanie?
Ja nigdy nie nadawałam się na urzędnika, a taką rolę w Ministerstwie Sprawiedliwości pełnią delegowani tam sędziowie. Nie mam więc zamiaru, nawet w stanie spoczynku, podjąć się takiej pracy. Uważam jednakże, że sędziowie w stanie spoczynku, którzy podejmą to wyzwanie, skutecznie zastąpią sędziów delegowanych, czynnych zawodowo i będzie to z korzyścią dla wymiaru sprawiedliwości.
Beata Morawiec jest sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie, byłą prezes tego sądu i do 2024 r. kierowała stowarzyszeniem sędziów Themis