Politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz ugrupowania Rozwój Plus przeprowadzili we wtorek kontrolę poselską w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Akcja miała związek z incydentem, w wyniku którego alert RCB trafił do odbiorców w województwie lubuskim zamiast w lubelskim. Rzecznik rządu Adam Szłapka zadeklarował, że okoliczności tego błędu szczegółowo wyjaśni szef MSWiA Marcin Kierwiński.

W poniedziałek wieczorem RCB wydało komunikat dla mieszkańców województwa lubelskiego, ostrzegający przed rosyjskim atakiem powietrznym na terytorium Ukrainy. Na skutek pomyłki powiadomienia SMS otrzymali jednak również mieszkańcy województwa lubuskiego.

Czytaj więcej

Rosjanie zaatakowali zachodnią granicę Polski? Spokojnie, to tylko pomyłka. RCB sprawdza, czyja

Przeprosiny RCB. Przyczyny pomyłki w wysyłce alertu

Po całej sytuacji RCB wydało komunikat, w którym przeprosiło „wszystkich odbiorców błędnie wysłanych wiadomości za pomyłkę, niepokój i utrudnienia, które mogła spowodować”. Wyjaśniono, że podczas wysyłki alertu „dotyczącego zagrożenia z powietrza doszło do pomyłki” i „wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo skierowana do odbiorców w województwie lubuskim”.

„Ostrzeżenie zawarte w tej wiadomości dotyczyło województwa lubelskiego. Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Mamy świadomość, że Alert RCB jest dla odbiorców sygnałem do podjęcia działań służących ochronie życia i zdrowia. Błędnie skierowane ostrzeżenie mogło wywołać niepokój oraz skłonić mieszkańców do podjęcia działań ochronnych” – zaznaczyło RCB.

Poseł Rozwoju Plus i były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński poinformował we wtorek na platformie X, że w związku z tą sytuacją przeprowadził kontrolę poselską w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. 

Czytaj więcej

„Nic nie mówiące komunikaty”. Gen. Roman Polko ostro o alertach RCB

Przeciążenie pracowników. Warunki pracy w RCB

„Po wczorajszej kompromitacji z pomyleniem lubuskiego z lubelskim przeprowadziłem dziś (we wtorek – PAP) kontrolę poselską w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Instytucja, która odpowiada za koordynację działań w sytuacji kryzysowej jest dziś pozbawiona zasobów wymaganych do poprawnego działania. 24-godzinne dyżury w sali operacyjnej pełnią naraz 3 osoby. To one odpowiadają m.in. za wysyłkę Alertów RCB. Ponieważ przy każdym alercie obowiązuje zasada dwóch par oczu, oznacza to, że podczas takiego dyżuru każda osoba pracuje średnio 16 godzin. Wczorajsza pomyłka nastąpiła po ponad 9 godzinach pracy, więc nie jest wykluczone, że pracownicy byli po prostu przemęczeni” – napisał Cieszyński.

Dodał, że obsada sali operacyjnej miała zostać zwiększona, jednak plany te „padły ofiarą urzędniczej obstrukcji”. Jak wskazał, wniosek RCB o dodatkowe etaty, złożony 6 lipca, został rozpatrzony przez ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego dopiero we wrześniu.

„Ile płacą w RCB za 16-godzinną zmianę? Między 7 a 9 tys. zł przy 11,2 tys. średniej dla Warszawy. Problemów z pieniędzmi nie ma za to szef RCB, który dorabia w radzie nadzorczej Exatela. Zadałem także dyrektorowi RCB pytanie o to, kiedy ostatnio rozmawiał z premierem o sprawach Centrum. Okazało się, że nie miał okazji, ponieważ odpowiedzialność za zarządzanie kryzysowe (premier – PAP) przekazał do MSWiA. Jak wiadomo, sytuacja za naszą granicą wcale nie wymaga bezpośredniego nadzoru szefa rządu... Bezpieczeństwo Polski? Poczeka” – napisał poseł Rozwoju Plus.

Cieszyński powiedział później PAP, że jego zdaniem „skala zaniedbań w RCB jest bardzo duża”. – Ministerstwo Finansów nie czuje powagi sytuacji, bo dwa miesiące trzeba było czekać na uruchomienie pieniędzy, by rozpocząć w ogóle rekrutację — powiedział.

Czytaj więcej

System informowania o zagrożeniu nie uwzględnia potrzeb osób głuchych. Jak można im pomóc?

Zwrócił uwagę, że tryb pracy w głównej sali operacyjnej, której pracownicy są zbyt przeciążeni, sprzyja pomyłkom. Dodatkowym problemem jest to, że obecnie w sali operacyjnej trwa remont, co powoduje, że jest np. mniej monitorów, a wszystko to zagraża bezpieczeństwu obywateli. – Uważam, że jak najszybciej powinno się przesunąć z innych zadań do RCB. A ta pomyłka, do której doszło, jest skutkiem tego, że zaniedbania były tolerowane – powiedział poseł Rozwoju Plus.

Zdaniem Cieszyńskiego dyrektor RCB „podchodzi do wszystkiego nadmiernie optymistycznie”. – Zszokowało mnie to, że ten człowiek nie ma realnego kontaktu z premierem, który oddał nadzór nad RCB MSWiA. Tymczasem minister Kierwiński najwyraźniej nie jest w stanie wymóc na Ministerstwie Finansów, by odpowiednio szybko przyznało dodatkowe pieniądze – przekazał polityk.

Rzecznik RCB Piotr Błaszczyk – również w rozmowie z PAP – odmówił komentarza do wpisu Cieszyńskiego, zaznaczając, że nie chciałby odnosić się do wypowiedzi o charakterze politycznym. Potwierdził jednocześnie, że Centrum otrzymało niedawno 28 dodatkowych etatów w związku ze zwiększonym zakresem zadań. Obecnie trwa nabór nowych pracowników.

Kontrola poselska PiS. Jak zareagowali przedstawiciele rządu?

Kontrolę poselską w RCB przeprowadzili we wtorek również posłowie PiS – Jan Kanthak i Paweł Hreniak; mieli „domagać się przedstawienia informacji” nt. tego, kto odpowiadał za poniedziałkową decyzję o wysłaniu alertu, jak wyglądała procedura oraz w jaki sposób mogło dojść do takiej pomyłki.

Na poprzedzającej kontrolę konferencji Kanthak ocenił, że zaistniała sytuacja to „obraz chaosu, braku kompetencji rządzących oraz próby wywoływania notorycznej paniki i strachu”. Hreniak stwierdził natomiast, że „osobistą odpowiedzialność za chaos, który mamy dzisiaj w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa ponosi premier Donald Tusk”, ponieważ – jak zaznaczył – to premier powołuje dyrektora RCB i na jego wniosek również jego zastępców.

Czytaj więcej

Alert RCB przerwał program na żywo w TVP3 Lublin. Ekipa telewizyjna ewakuowała się do schronu

Hreniak przekazał później PAP, że na pytania polityków PiS, które zadali podczas kontroli, RCB ma odpowiedzieć na piśmie.

Rzecznik rządu Adam Szłapka na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu odniósł się do poniedziałkowej pomyłki RCB, mówiąc, że minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński będzie tę sprawę wyjaśniał. 

– Rozmawiałem wczoraj jeszcze zarówno z dyrektorem, jak i wicedyrektorem (RCB – PAP). Tam doszło faktycznie do pomyłki. Niewykluczone, że powinno być po prostu więcej etatów, bo sytuacja jest napięta, tych alertów jest całkiem sporo – wyjaśnił Szłapka. Dodał, że „na pewno będzie wyjaśniane, dlaczego do tej pomyłki doszło”.

Alert RCB to system SMS-owego powiadamiania ludności o zagrożeniach i sytuacjach nadzwyczajnych. Powstaje m.in. na podstawie informacji otrzymywanych z ministerstw, służb np. policji, straży pożarnej, straży granicznej, urzędów i instytucji centralnych.