„Uważam, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny i tego będę bronił” – oświadczył burmistrz Jordanowa (tego samego, w którym najpierw głośno uchwalono rezolucję sprzeciwiającą się „ideologii LGBT”, a potem, już po cichu z powodów merkantylnych, się z niej wycofano). Wcześniej podobną deklarację złożył burmistrz Zakopanego. Jak donoszą media, już kilkadziesiąt samorządów za publiczne pieniądze kupiło szkolenia i poradniki, jak odrzucać wnioski o transkrypcje. Nie wiadomo, ile sięgnęło po darmową instrukcję przygotowaną przez stowarzyszenie Veritas Et Ius (w dwóch wersjach: skróconej i rozszerzonej). Widać, że niektórzy samorządowcy sporo energii poświęcają na znalezienie sposobu, by nie dokonywać transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych.
Odmowa transkrypcji nie ma znaczenia. Każdy burmistrz przegra w tej sprawie w sądzie
Szkopuł w tym, że jest to energia całkowicie zmarnowana. Owszem, mogą kilku osobom utrudnić życie, ale koniec końców ich odmowa nie będzie miała żadnego znaczenia. Po pierwsze, decyzja odmowna jest zaskarżalna, a gdy sprawa trafi w końcu do sądu administracyjnego, raczej pewne jest, że taki burmistrz ją przegra, bo to przecież Naczelny Sąd Administracyjny orzekł o obowiązku transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych. Po drugie, (co jest dużo prostsze) wniosek o transkrypcję (tak samo jak odpis aktu urodzenia czy aktu polskiego małżeństwa) można złożyć w dowolnym urzędzie stanu cywilnego. Mieszkaniec Zakopanego czy Jordanowa może to więc zrobić choćby w Warszawie. Pryncypialna postawa tych samorządowców jest więc w zasadzie promowaniem turystyki transkrypcyjnej. Tak jak niektórzy jeżdżą do innych miast zdawać egzaminy na prawo jazdy, tak inni będą jeździć zwiedzać budynki urzędów w innych miast. Przy dużej popularności może nawet warto będzie otworzyć zamiejscową delegaturę warszawskiego USC w Zakopanem?
Czytaj więcej
Mimo obowiązywania nowych wzorów dokumentów niektórzy samorządowcy zapowiadają odmowy transkrypcji małżeństw osób tej samej płci. Wniosek w tej spr...
A już zupełnie na serio – całe to zamieszanie bierze się stąd, że niektórzy mylą zawarcie małżeństwa z transkrypcją dokumentu, który to małżeństwo potwierdza. Wójt, burmistrz czy prezydent miasta nie udziela ślubu małżeństwu jednopłciowemu. Jego odmowa nie sprawi, że para przestanie być małżeństwem. Chodzi tylko o transkrypcję dokumentu zagranicznego na polski. Tylko albo aż.