Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt nowelizacji ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, który reguluje dwie istotne kwestie. Po pierwsze odwraca skutki „ustawy kagańcowej”, a nadto wprowadza zmiany w postępowaniu dyscyplinarnym sędziów.
Generalnie sam projekt należy ocenić pozytywnie i pozostaje mieć nadzieję, że jest on wyrazem szczerej chęci dokonania zmian, a nie kolejnym etapem walki na szczytach władzy. Dalej skupię się na niektórych aspektach proponowanych zmian.
Projekt przewiduje uchylenie art. 88a, który nakazuje sędziom składanie oświadczeń dotyczących członkostwa w zrzeszeniu, w tym w stowarzyszeniu, w fundacji i partii politycznej ze wskazaniem pełnionych funkcji oraz okresu członkostwa. Oświadczenia następnie są publikowane na stronach internetowych sądów.
Regulacja, która wymusza składanie przez sędziów oświadczeń o członkostwie w organizacjach do kosza
Na pierwszy rzut oka przepis ten nie wydaje się być problematyczny – gdyż obywatel, którego sprawa ma być rozpoznana w sądzie, ma prawo wiedzieć, kim jest sędzia ową sprawę rozpoznający. Jednakże zakres ujawnianych informacji budzić musi wątpliwości. Zgodnie z art. 51 ust. 2 konstytucji władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Tymczasem sędzia, nie chcąc się narazić na odpowiedzialność dyscyplinarną, a nawet karną, musiał ujawnić informację np. o członkostwie w stowarzyszeniu osób cierpiących na jakąś chorobę czy wspierających taką osobę. Ujawnieniu podlegały więc również informacje wrażliwe i niemające jakiegokolwiek znaczenia dla oceny niezawisłości czy choćby prawidłowości pracy sędziego.
Czytaj więcej
Kierunek zmian jest dobry, ale szkoda, że tak późno – w ten sposób sędziowie komentują projekt reformy, która ma odwrócić skutki tzw. ustawy kagańc...
Konieczność zmian w tym zakresie sygnalizował TSUE, a również NSA wskazywał, że ujawnianie wszystkich tego typu informacji godzi w prawo do poszanowania życia prywatnego. Propozycja MS jest więc w pełni zasadna.
Ze szczególnym zainteresowaniem przeczytałem plany dotyczące sądownictwa dyscyplinarnego sędziów, które co do zasady uważam za słuszne. Widzę jednak kilka problemów, które powinny być już na początkowym etapie procedowania projektu ustawy rozstrzygnięte.
Przede wszystkim nie jest za trafny zaproponowany tryb powoływania rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. Wymaga on doprecyzowania. Każde zgromadzenie sędziów sądu apelacyjnego, zgodnie z projektem, może uchwalić własny tryb wyboru kandydata. Trudno też zrozumieć, dlaczego zgromadzenie sędziów w jednej apelacji nie może poprzeć kandydata, który orzeka w sądzie poza jej obszarem właściwości.
Poza tym uważam, że w obecnej dobie cyfryzacji możliwe byłoby opiniowanie kandydatur przez wszystkich sędziów i w tej sytuacji nie powinno to być ograniczane jedynie do zgromadzeń ogólnych sądów apelacyjnych.
Odwoływanie rzecznika dyscyplinarnego sędziów. Czy można przed upływem kadencji?
Nadto, podobnie jak obecnie, rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych będzie mógł być nadal sędzia sądu rejonowego, co akurat uważam za słuszne, ale tenże sam sędzia nie ma już kompetencji, by być zastępcą rzecznika przy sądzie apelacyjnym. Jest to pewna niekonsekwencja.
W dalszym ciągu brak jest również propozycji jasnej regulacji kwestii możliwości odwoływania rzecznika przed upływem kadencji.
Do rozważenia poddaję pomysł, by rzecznika dyscyplinarnego powoływał, nie tak jak to się obecnie dzieje minister sprawiedliwości, a premier. Obie te funkcje mają co prawda charakter polityczny, ale dawałoby to większą swobodę działania rzecznika i ograniczałoby jego, choćby tylko potencjalną, zależność od ministra.
Moim zdaniem to właśnie w ustawie, a nie rozporządzeniu, powinna być również uregulowana wysokość dodatku funkcyjnego przysługującego rzecznikowi oraz wskaźnik przydziału spraw w sądzie, tak by nie mogło to być elementem nacisku ze strony ministra, jak to się przecież stosunkowo niedawno już odbywało.
Powinna być również zmodyfikowana regulacja dot. tzw. rzeczników ad hoc, czyli powoływanych incydentalnie do konkretnej sprawy, czego w projekcie akurat nie ma. Dostrzegam potrzebę ich powoływania, jednak nie powinien decydować o tym minister, tylko sam rzecznik dyscyplinarny. W przeciwnym wypadku ponownie ci rzecznicy mogą stać się narzędziem w rękach władzy wykonawczej i służyć walce z „niepokornymi” sędziami.
Czytaj więcej
Uważam, że moja pozycja jest stabilna i silna. Rozpuszczanie plotek o tym, że „Żurek jest do odstrzału” to próby utrudniania mojej codziennej pracy...
Widzę ponadto dość poważny problem w zaproponowanym składzie sądu dyscyplinarnego. Założenie, że powinien w nim być co najmniej jeden sędzia delegowany z sądu okręgowego i orzekający w sprawach karnych wydaje się być błędne i trudno wykonalne. Pomijając już problematykę samych delegacji do sądów wyższego rzędu, co jest przecież przedmiotem sporów od lat, projekt zakłada, że zawsze takowy sędzia w danym sądzie orzeka. Rodzi się pytanie, jak wyłonić skład sądu, gdy takiego sędziego nie będzie, bądź też z różnych przyczyn nie będzie mógł w sprawie orzekać, bądź też jak dokonać losowania, jeżeli taki sędzia będzie tylko jeden.
Również ograniczenie możliwości orzekania w sprawie dyscyplinarnej jedynie do sędziów z ośmioletnim stażem w sądzie apelacyjnym przy braku takiego cenzusu w stosunku do sędziów sądu okręgowego jest błędne i ma w istocie tylko jeden cel, to znaczy wyeliminowanie tzw. neosędziów. Jest to bezzasadne różnicowanie sędziów, a za kilka lat może się odwrócić przeciwko pomysłodawcom, jako że wówczas wielu neosędziów nabędzie takowy staż, a awansowani sędziowie nie uzyskają jeszcze uprawnienia do zasiadania w sądzie dyscyplinarnym.
Moim zdaniem skład sądu dyscyplinarnego powinien być losowany spośród sędziów sądu apelacyjnego i innych sędziów – z odpowiednim stażem, ale nie tylko na stanowisku sędziego sądu apelacyjnego – którzy wyrazili taką chęć. Ograniczenie się tylko do sędziów sądu apelacyjnego, często obecnie z niższym całkowitym stażem orzekania niż nawet sędziowie sądów rejonowych i którzy w różny sposób dostali się do sądu apelacyjnego, nie będzie zapewniało właściwej reprezentacji i prawa do sądu w rozumieniu Konstytucji RP.
Należy mieć nadzieję, że zmiany, choć z koniecznymi modyfikacjami, wejdą w życie i przysłużą się poprawie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Mam jednak ku temu pewne obawy czytając tryumfalne wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości dotyczące przedstawienia zarzutów dyscyplinarnym 15 sędziom tylko za samo złożenie podpisów na liście poparcia kandydata do KRS. Sędziowie ci składali swoje podpisy w oparciu o tę samą ustawę, która obowiązuje obecnie i na podstawie której został wybrany obecny KRS. Takie wypowiedzi służą jedynie zaognianiu sporu i dalszej polaryzacji środowiska.
I na koniec chciałbym zauważyć, że jakkolwiek prezydent jest ostatnim etapem w procedurze ustawodawczej, to z uwagi na charakter regulacji już teraz warto mu przesłać projekt do konsultacji, tak by mógł się wypowiedzieć. Sądownictwo nie powinno być powodem przepychanek pomiędzy obozami władzy, a strony sporu politycznego nie powinny starać się wzajemnie ogrywać.
Autor jest sędzią Sądu Rejonowego w Nysie, byłym głównym rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów