Nowy przepis przygotował powołany w marcu w MS zespół do spraw bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w świecie cyfrowym. To dodanie do kodeksu karnego art. 190a par. 1a, który ma dotyczyć właśnie nękania małoletniego wspólnie z inną osobą za pośrednictwem internetu.

Czytaj więcej

NIK: Polska nadal nie chroni dzieci w Internecie. Brakuje skutecznych przepisów

Cyberbullying bez uporczywości i skutku

„W zakresie prawa karnego zespół między innymi opracował propozycje zmian w zakresie przestępstwa deepfake’u na szkodę nieletniego, ale również wprowadzenie w artykule 190a § 1a kodeksu karnego przestępstwa nękania małoletniego, wspólnie z inną osobą, za pośrednictwem sieci teleinformatycznej internet, które dla bytu przestępstwa nie wymaga znamienia uporczywości, a w odróżnieniu od stalkingu z § 1 nie zawiera wymogu skutkowości (ochrona przed tak zwanym cyberbullyingiem)” – poinformował wiceszef MS Sławomir Pałka w piśmie z 5 sierpnia do Rzecznika Praw Obywatelskich. Odpowiedź resortu do RPO dotyczyła przede wszystkim problemu tzw. sharentingu, czyli upowszechniania w mediach społecznościowych wizerunku dzieci przez rodziców i inne osoby.

Nowa regulacja – jak wynika z pisma – ma być skonstruowana inaczej niż obecny przepis dotyczący stalkingu, czyli art. 190a par. 1 k.k. „Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby dla niej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8” – głosi ten przepis.

Najważniejsza zmiana polega więc na obniżeniu progu odpowiedzialności karnej – bez konieczności wykazania uporczywości działania oraz wystąpienia określonego skutku. Obecny stalking zakłada zachowanie powtarzalne i długotrwałe, dlatego jeden incydent co do zasady nie wystarcza. W przypadku cyberbullyingu wobec małoletnich wystarczyć ma pojedyncze działanie, np. publikacja upokarzającego zdjęcia lub jednorazowa groźba, bez konieczności wykazywania serii zdarzeń czy tego, że dziecko np. odczuło lęk. Choć zmiana ma ułatwić ściganie aktów cyberprzemocy, powstaje pytanie, czy penalizacja tego zjawiska nie jest zbyt szeroka.

opinia dla „Rzeczpospolitej”
Adw. Iwo Klisz, karnista zajmujący się m.in. cyberprzemocą i hejtem w sieci

Propozycja jest dla mnie nieprzekonująca właśnie dlatego, że rezygnuje z dwóch istotnych przesłanek – uporczywości zachowania i wystąpienia skutku. Poza tym odpowiedzialności karnej na zasadach kodeksu karnego podlega co do zasady osoba po ukończeniu 17 lat. Ten przepis będzie więc dotyczył przede wszystkim starszych nastolatków, podczas gdy mam wrażenie, że najwięcej tego typu zachowań występuje między 12 a 13-16 rokiem życia. To są jeszcze dzieci, które potrafią być wobec siebie bardzo okrutne. Ktoś potknie się w klasie i nagle wszyscy zaczynają go wyśmiewać. W efekcie proponowany przepis nie dotyka sedna problemu, tylko jego peryferii. Jednocześnie te peryferyjne przypadki reguluje bardzo szeroko. Skoro nie ma uporczywości ani skutku, powstaje pytanie, gdzie jest granica między przestępstwem a dopuszczalną, nawet ostrą krytyką w internecie. Wolność słowa obejmuje przecież także możliwość krytykowania cudzych poglądów. Tymczasem np. ktoś oceni, że komuś innemu nie do twarzy w białym kolorze i jego zachowanie może podlegać karze. Mam też problem z tym, że odpowiedzialność ma zależeć od działania wspólnie z inną osobą, ale bez wymogu porozumienia między sprawcami. W prawie karnym nie powinienem odpowiadać za cudze zachowanie, którego nie przewidywałem – tak jak nie odpowiadałbym za kradzież motocykla, gdybym był przekonany, że pomagam właścicielowi zabrać jego własny pojazd. Tymczasem tutaj mogę napisać pierwszy, nawet ostry komentarz, nie znając nikogo innego, a dopiero później ktoś obcy zrobi to samo. Jeżeli temat okaże się nośny, moje zachowanie może stać się przestępstwem, a jeśli nikt więcej nie zareaguje – nie. Powinienem odpowiadać za własne zachowanie i własny zamiar, a nie za to, co później zrobią inni.

Projekt może trafić do Sejmu jako projekt poselski

Propozycja z MS trafiła już na ręce przewodniczącej sejmowej komisji dzieci i młodzieży, jest obecnie analizowana, a po zapoznaniu się z nią przez posłów może zostać wniesiona do Sejmu jako projekt poselski.

– Prace nad rozwiązaniem dotyczącym cybernękania małoletnich rozpoczęły się na początku roku w związku z głośnym wykorzystywaniem sztucznej inteligencji do tworzenia fałszywych, rozbieranych zdjęć. Problem dotyczył nie tylko dorosłych, ale również nastolatków i dzieci – mówi „Rzeczpospolitej” szefowa sejmowej komisji Monika Rosa (KO). Zastrzega też, że konkretne rozwiązania wymagają jeszcze oceny, m.in. poprzez konsultacje społeczne. – W mojej opinii kierunek jest jak najbardziej słuszny, zespół w ministerstwie wykonał bardzo potrzebną pracę. Szczegółowe przepisy będą analizowane – dodaje.

Czytaj więcej

Ograniczenia mediów społecznościowych dla dzieci coraz bliżej. KO odsłania karty

Odnosząc się do cyberprzemocy stosowanej przez osoby poniżej 17. roku życia (odpowiedzialność na zasadach kodeksu karnego dotyczy bowiem co do zasady osób, które ukończyły 17 lat), przewodnicząca sejmowej komisji zwraca uwagę, że nie oznacza to braku możliwości reakcji państwa. – Osób takich nie obejmuje odpowiedzialność na zasadach kodeksu karnego, ale zastosowanie mają wobec nich przepisy ustawy dotyczącej resocjalizacji nieletnich – zaznacza Rosa. Wyjaśnia też, że wprowadzenie przestępstwa do kodeksu karnego będzie pozwalało na prowadzenie postępowań o czyny karalne i wówczas może interweniować sąd rodzinny. Przypomina też, że najważniejszym elementem w tej sprawie pozostaje edukacja.

Cyberprzemoc w sieci

Problem cybernękania jest dziś szczególnie poważny, ponieważ dzieci i młodzież funkcjonują w dużej mierze w środowisku cyfrowym. Dawniej przemoc rówieśnicza miała miejsce głównie w szkole czy na podwórku, dziś jednak w znacznej mierze obecna jest w internecie, a w szczególności w mediach społecznościowych. Jedną z prób ograniczenia tego zjawiska jest wprowadzony w Australii zakaz korzystania z tego typu mediów przez osoby poniżej 16. roku życia, choć wciąż otwarte pozostaje pytanie, czy to rozwiązanie jest skuteczne.

– Cyberprzemoc, czyli przemoc z użyciem internetu i urządzeń elektronicznych to najczęściej powtarzalne dręczenie, które może przyjmować formę wyzywania, ośmieszania, gróźb, publikowania kompromitujących materiałów, podszywania się pod kogoś czy wykluczania z grup rówieśniczych – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” socjolożka dr Agnieszka Ładna, która kieruje Zespołem Badań nad Cyberprzestrzenią i Cyberbezpieczeństwem w NASK i jest współautorką raportów, które opisują cyfrową codzienność młodych ludzi.

Sama przemoc rówieśnicza nie jest niczym nowym  – nowe technologie po prostu przeniosły ją do internetu i zwiększyły jej zasięg oraz uciążliwość. – Z naszych badań wynika, że ponad połowa młodych ludzi doświadczyła jakiejś formy cyberprzemocy, a 17 proc. nie potrafi nawet powiedzieć, czy jej doświadczyło. To pokazuje, jak bardzo zacierają się granice między zachowaniem akceptowalnym a przemocą – podkreśla dr Ładna.

Ekspertka zwraca uwagę, że ważne jest też to, że w świecie cyfrowym pojedynczy akt może mieć charakter ciągły. – Jeśli ktoś raz opublikuje kompromitujące zdjęcie czy film, nie musi powtarzać tego działania, ponieważ materiał nadal krąży, a kolejne osoby mogą do niego docierać, komentować go i udostępniać. Dlatego brak powtarzalności samego działania sprawcy nie oznacza, że przemoc ma charakter jednorazowy – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Stalking w internecie. Będą nowe przepisy dotyczące zbiorowego cybernękania?

RPO proponował inne rozwiązanie

Wcześniej RPO również postulował dodanie do kodeksu karnego art. 190a par. 1a, ale w innej formule, mianowicie jako penalizację udziału w zbiorowym, uporczywym nękaniu. Koncepcja ta była jednak krytycznie oceniana przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego, a obecna propozycja idzie dalej, bo w przypadku cyberbullyingu wobec dzieci rezygnuje z wymogu uporczywości.

Z odpowiedzi resortu wynika też, że w obszarze cyberbezpieczeństwa dzieci zmienić ma się również Kodeks rodzinny i opiekuńczy poprzez wprowadzenie obowiązku ochrony prywatności dziecka przez rodziców. Nowe brzmienie przepisu w tej sprawie Ministerstwo Sprawiedliwości wiąże wprost z problemem wspomnianego wcześniej tzw. sharentingu.