Zdecydowana większość, bo 16 członków komisji oddało głos za pozytywnym zaopiniowaniem kandydatury Berka, 10 było przeciwko, jedna osoba się wstrzymała. Pozytywnej opinii nie uzyskał za to Maciej Kotowski, kandydat do TK już siódmy raz zgłoszony przez klub PiS.
Maciej Berek, prawa ręka Donalda Tuska. Wątpliwe doświadczenie zawodowe kandydata do TK?
Czwartkowe posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka nie należało do spokojnych. Mało kto jednak spodziewał się stonowanej dyskusji i wyważonej wymiany zdań.
W dyskusji nad kandydaturami posłowie PiS pytali, czy Maciej Berek spełnia wymogi formalne dotyczące stażu w zawodzie prawniczym. Co ważne, wymogi te są jasno sprecyzowane w ustawie o Sądzie Najwyższym. Wśród nich znajduje się konieczność posiadania co najmniej 10-letniego stażu w zawodzie prawniczym, w przypadku Macieja Berka doświadczenia jako radcy prawnego.
Czytaj więcej
Kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego to krok za daleko - ocenił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Wyraził również wą...
Poseł Paweł Jabłoński z PiS podkreślił przy tym, że w oficjalnym wniosku zgłoszeniowym jest informacja o wykonywaniu przez kandydata zawodu od 2001 r., przy czym prowadził on swoją kancelarię jedynie w latach 2022 i 2023. W pozostałym okresie Berek wykonywał zawód radcy prawnego na podstawie umów cywilnoprawnych. Z kontroli poselskiej przeprowadzonej przez Jabłońskiego wynikać ma, że w żadnej z zapytanych przez niego instytucji były minister nie wykonywał zawodu radcy prawnego.
Odpowiadając na te wątpliwości Maciej Berek przekonywał, że jest członkiem okręgowej izby radców prawnych, był członkiem komisji wykonywania zawodu radcy prawnego. Podkreślił, że prowadzenie kancelarii radcy prawnego nie jest tym samym co wykonywaniem zawodu.
– Wykonywanie radcy prawnego na podstawie umów cywilnoprawnych, jeśli nie prowadzi się kancelarii, ani nie wymaga, żeby była to działalność zarobkowa, ani nie wymaga prowadzenia ewidencji umów, ani nie wymaga zawierania umów w postaci pisemnej. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy wykonywałem zawód radcy prawnego, to krajowa izba radców prawnych prowadzi rejestr radców z odnotowywaniem statusu, czy jest radcą wykonującym czy nie wykonującym zawodu – tłumaczył Berek i zapewnił, że po ewentualnym wyborze na sędziego TK zaprzestanie wykonywania zawodu radcy prawnego.
– Kłamie pan – ripostował poseł Jabłoński i wskazywał, że z odpowiedzi uzyskanych przez niego chociażby z biura Senatu i RPO wynika, iż Berek nie wykonywał zawodu radcy prawnego w rozumieniu ustawy podczas zatrudnienia w tych instytucjach.
Kandydaturę Berka krytykował w debacie poseł PiS Sebastian Kaleta, podkreślając, że były minister odpowiadał za nadzorowanie powstawania znacznej części aktów prawnych w ostatnich latach. - Nigdy nie zdarzyło się, żeby do TK kandydował minister aktywny i bezpośrednio odpowiedzialny za całą legislację i to przez okres już 10 lat. (…) Nie gwarantuje pan przymiotu nieskazitelności charakteru. Pana zaangażowanie jako prawej ręki Donalda Tuska przy realizacji planu przejmowania poszczególnych instytucji naszego państwa w sposób bezprawny i pana łamanie prawa poprzez niepublikowanie orzeczeń TK nie uprawnia pana, żeby wejść do TK – mówił Kaleta.
Maciej Berek: jeśli będzie to niezbędne, to będę się wyłączał od orzekania w Trybunale
Były minister był pytany w tym kontekście, czy jeśli zostanie sędzią, to będzie wyłączał się od postępowań w sprawach aktów prawnych w których opracowywaniu brał udział. - We wszystkich sprawach, w których zgodnie z linią orzeczniczą TK i ze standardami, które powinny być wypracowane w ramach składu TK zaistnieje przesłanka i potrzeba wyłączenia się, oczywiście takie wyłączenie musi dotknąć także mnie – zapowiedział Berek.
Odpowiadając na pytania kolejne pytania Berek twierdził, że TK nie realizuje swoich podstawowych funkcji ustrojowych. Wskazywał, że Trybunał rozstrzyga coraz mniej skarg konstytucyjnych, które są narzędziem ochrony praw jednostki, a za to zdarzało się, że w ciągu kilkudziesięciu godzin TK wydawał zabezpieczenia, w których zakazywał określonych działań organom państwowym.
Berek podkreślał, że należy krok po kroku przywrócić funkcjonowanie TK. - Po pierwsze w Trybunale muszą orzekać wszyscy i wyłącznie sędziowie prawidłowo wybrani przez Sejm (…) Jego pracami powinna kierować osoba prawidłowo do tego wyznaczona. W orzeczeniu TSUE z 18 grudnia ub.r. bardzo precyzyjnie wykazano, na czym polegały wady i naruszenia prawa przy wyborze ówczesnej sędzi Przyłębskiej kierującej pracami TK i to samo dotyczy sędziego Święczkowskiego. Trzeci warunek to składy orzekające. Kluczowym elementem jest to, że składy orzekające powinny wyznaczane zgodnie z przepisami standardami jego funkcjonowania – mówił Berek.
Żal do polityków PiS wyrażał za to szef sejmowej komisji poseł Paweł Śliz. - Zniszczyliście i upolityczniliście TK. Doprowadziliście do tego, że prawidłowo wybrani sędziowie nie zostali zaprzysiężeni. (…) Mam żal, bo ja nie mogę zagłosować za tą kandydaturą, a chciałbym. Uważam, że mecenas Berek jest wyśmienitym fachowcem i przekracza o stokroć politycznych waszych nominatów i rozumie proces legislacyjny – mówił Śliz do posłów opozycji.
Kandydatura Macieja Berka do TK wywoływała duże emocje jeszcze przed jej oficjalnym potwierdzeniem. – Nie znam osoby lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym – w ten sposób przed trzema tygodniami premier Donald Tusk ogłaszał rezygnację ministra Macieja Berka ze stanowiska w rządzie i wyrażał przy tym zgodę na jego kandydowanie do Trybunału.
Wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego będzie konieczny w związku z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego, nazywanego sędzią dublerem. Będzie to już ósmy sędzia, którego wybrać mogą obecnie rządzący, co oznacza, że sędziowie wyłonieni w tym roku stanowiliby większość w Trybunale.
Nie jest jednak przesądzone, że Berek w sejmowym głosowaniu otrzyma wymaganą bezwzględną liczbę głosów. Z pewnością za jego kandydaturą ręki nie podniosą posłowie PiS i Konfederacji. Z nieoficjalnych informacji wynika, że dyscypliny w głosowaniu w tej sprawie nie będzie w Lewicy. Szefowa tego klubu Anna Maria Żukowska była jedną z najgłośniej sprzeciwiających się wyborowi Berka polityczek i zapowiada, że odda głos przeciwny.
– Mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo – mówiła Żukowska.
Czytaj więcej
Blisko 60 proc. Polaków uważa, że wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego uderza w niezależność sądownictwa i prowadzi do dalszego upolity...
Z rządu do Trybunału Konstytucyjnego. Koalicja chce obsadzić kolejny wakat w Trybunale
Jej zdaniem wpisuje się w opinię dużej części polityków i środowiska prawniczego, którzy krytycznie oceniają kandydaturę Berka przede wszystkim z uwagi na jego ścisłe powiązania z obecnym rządem. W ostatnich latach był on bowiem jednym z najważniejszych ministrów w rządzie Donalda Tuska, nazywanym przez samego premiera jego „prawą ręką”.
Krytycy kandydatury Berka do TK wskazują, że rządzący opowiadali się za odpolitycznieniem tego organu, a w 2024 r. uchwalili reformę, zgodnie z którą byli członkowie rządu czy posłowie nie mogliby trafiać do Trybunału przez co najmniej cztery lata od ustąpienia z posady politycznej. Co prawda ustawa ta nie weszła w życie z uwagi na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o skierowaniu jej do TK i późniejszym uznaniu za niezgodną z konstytucją, jednak ekipa Donalda Tuska tym samym jasno określiła swój kierunek.
Jego kandydatura do TK wywołała też niemałe oburzenie i krytykę ze strony prawników, także tych, których opinie były dotychczas przychylne obecnej władzy. – Kierowanie prawej ręki premiera do Trybunału to dalsze upolitycznienie tej instytucji. Miało być inaczej – komentują konstytucjonaliści.
Do wycofania kandydatury Berka wezwało zaś we wspólnym apelu dziewięć organizacji społecznych . W apelu podpisanym m.in. przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, Fundację Batorego, sieć Watchdog Polska wskazano, że człowiek nazywany przez premiera Tuska jego prawą ręką, zajmujący się realizowaniem planów obecnego rządu, nie daje gwarancji apolityczności jako przyszły sędzia Trybunału Konstytucyjnego.
Przeciwni skierowaniu byłego ministra na sędziego TK są także Polacy. Jak wynika z niedawnego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, blisko 60 proc. Polaków uważa, że wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego uderza w niezależność sądownictwa i prowadzi do dalszego upolitycznienia tego organu.