Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są trzy główne hipotezy dotyczące motywu śmiertelnego pobicia kibica Hutnika Kraków.
- Kim są członkowie „Młodej ferajny” i co mogli chcieć udowodnić brutalnym atakiem.
- Na czym z perspektywy kryminologicznej polega tzw. „wjazd” w środowisku pseudokibiców.
- Jaka była przeszłość zatrzymanych i co zdecyduje o ewentualnym zaostrzeniu zarzutów.
Cała piątka napastników w kapturach, która ponad tydzień temu zaatakowała i brutalnie pobiła 36-letniego Jakuba C., fana Hutnika Kraków (później zmarł), została zidentyfikowana i zatrzymana. Sprawcy, co potwierdza prokuratura, wywodzą się z Młodej Ferajny, bojówki Wisły Kraków. Jednak motyw, jakim się kierowali, pozostaje zagadką. I to trudną do rozwiązania, o ile podejrzani nie będą współpracować – a na razie milczą.
– Na dziś aktualne są wszystkie wersje śledcze, każda podlega szczegółowej weryfikacji – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Piątka w kapturach i z maczetą – gdzie aresztowano członków Młodej Ferajny?
Napaść miała miejsce w nocy z 20 na 21 sierpnia na Osiedlu Willowym w Nowej Hucie. Z nagrania monitoringu wynika, że „Yankesa” (taki pseudonim miał pobity kibic Hutnika) dopadło pięciu mężczyzn w kapturach. Bili go i kopali, nawet gdy już leżał. Zarzuty dotyczą na razie udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia, bo ustalanie przyczyny śmierci wciąż trwa.
Czytaj więcej
Pobicie i śmierć kibica Hutnika Kraków może być iskrą, która na nowo rozpali krwawe porachunki w Krakowie. Eksperci są zgodni: przed policją stoi w...
Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, policja ścigała się z czasem, świadoma, że musi dopaść sprawców, zanim ktoś inny zechce na własną rękę wymierzyć im sprawiedliwość, bo wtedy w Krakowie znowu rozpętałaby się kibolska wojna. To się udało.
Najpierw zatrzymano 16-latka (którym ze względu na wiek zajął się sąd rodzinny), później 19-latka (w mieszkaniu znajomego w Nowej Hucie). Trzej pozostali – w wieku 17, 19 oraz 20 lat – krótko po zdarzeniu uciekli na Słowację. Możliwe, że zrobili to po tym, gdy z mediów dowiedzieli się, że „Yankes” nie przeżył. Według naszych informacji wsiedli w samochód i przez nikogo nieniepokojeni przejechali przez południową granicę. Tam zadekowali się w mieszkaniu w Bratysławie. Niedługo później zatrzymała ich słowacka policja – na filmie z tej akcji widać, że nie stawiali żadnego oporu.
Najmłodszy z tej trójki został już sprowadzony do Polski, dostał zarzuty i areszt. Słowacy wydali go bez zbędnych formalności, bo okazało się, że przebywał na przepustce z ośrodka wychowawczego, zgłoszono jego zaginięcie, był poszukiwany. – Do granicy odstawili go słowaccy policjanci, nasi funkcjonariusze go odebrali – mówi Katarzyna Cisło, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Wobec dwóch pozostających w słowackim areszcie uruchomiono procedurę europejskiego nakazu aresztowania (ENA). – Strona słowacka wskazywała, że decyzja zapadnie w ciągu ok. dwóch tygodni – mówi nam prok. Tomasz Waszczuk.
Niejasne motywy Młodej Ferajny. Ale cel nie był przypadkowy
Dlaczego kibole z bojówki Wisły napadli na Jakuba C.? Śledczy żadnej wersji nie wykluczają, jednak najbardziej realne są trzy. Dwie pierwsze to: typowe klubowe porachunki kibicowskie, za które wzięli się młodzi, albo pokaz siły mający udowodnić, że młodzi mają coś do powiedzenia w środowisku kibicowskim.
– Młoda Ferajna, jak sami siebie określają, walczy ze wszystkimi – tak z Hutnikiem, jak i ze starą gwardią Wisły. Uważają, że są traktowani niepoważnie, np. przez to, że każe im się jeździć po osiedlach i zamalowywać graffiti szkalujące Wisłę. Mogą się czuć lekceważeni – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z policjantów.
Trzecia możliwa wersja skupia się na motywie osobistym – np. napaści w rewanżu za prawdziwe lub urojone krzywdy czy upokorzenia, jakie mogły spotkać któregoś z „młodych”. Jakub C. raczej nie był przypadkową ofiarą. Ale co dokładnie napastnicy mogli mieć do niego, śledczy nie wiedzą. A może zaatakowali go głównie dlatego, że był ważny w środowisku kibiców Hutnika?
Według ustaleń „Onetu” wśród atakujących miał być młody fanatyk Wisły Kraków, który wcześniej sam został napadnięty przez innych „sympatyków” Wisły (portal sugeruje, że miało dojść do przemocy seksualnej) – a odreagowaniem był właśnie atak na „Yankesa”.
To jednak nie tłumaczy, dlaczego piątka w kapturach wzięła na cel właśnie jego – kibica Hutnika, zwłaszcza jeśli śledczy potwierdzą, że wybór nie był przypadkowy. Zdaniem naszych źródeł śledczy przypuszczają, że inspiratorem pobicia mógł być jeden z młodszych zatrzymanych. Kryminolodzy, których pytaliśmy o sprawę, wskazują szerokie tło.
Kryminolog badający grupy pseudokibicowskie: to był „wjazd”, bojówkarze chcieli pobić, a nie zabić
– Z kryminologicznego punktu widzenia, kiedy opisuje się modus operandi chuliganów stadionowych, wyróżnia się kilka kategorii ich działań, w tym „krojenie”, „ustawka” czy „wjazd”. To ostatnie polega na tym, że ekipa związana z pseudokibicami jednego klubu, urządza rajd na teren kojarzony z kibicami innego klubu i dokonuje tam aktu agresji. Na nagraniu z tej napaści sprawcy bili poszkodowanego, kiedy już leżał na ziemi, i kazali mu mówić coś w rodzaju, że „Młoda Ferajna jest honorowa”. To wyglądało na działanie, które określa się właśnie mianem „wjazdu” – mówi nam dr Marcin Kamiński, kryminolog z Katedry Prawa Karnego Akademii Leona Koźmińskiego, autor badań dotyczących grup pseudokibicowskich.
Jakub C. został zaatakowany na terenie Nowej Huty – to osiedle oczywiście kojarzone z Hutnikiem Kraków. Z czym więc mógł być związany taki „wjazd”? – Możliwe, że napastnicy próbowali poprawić czy ugruntować swoją pozycję we własnym środowisku. Badania, ale i literatura wskazują, że tacy młodzi ludzie dla swoistego awansu w strukturze pseudokibiców biorą udział w tego typu działaniach – wyjaśnia dr Kamiński. I tłumaczy, że udział w takich zdarzeniach ma pokazać, że osoba jest lojalna wobec konkretnej grupy, potrafi się bić, nie daje się złapać. Posiada więc pewne cechy, które są korzystne z punktu widzenia działalności przestępczej.
– Fakt, że był to atak pięciu na jednego, akurat jest dość charakterystyczny, tak jest to przyjęte w tym środowisku, i nie jest to postrzegane jako coś nagannego. Mimo że dużo się mówi tam o honorze, to praktyka pokazuje, że pseudokibice nie mają z tym problemu – mówi dr Kamiński. Zdaniem naszego rozmówcy, młodzi bojówkarze nie chcieli zabić, a pobić.
– Sądzę, że gdyby chcieli zabić, to najprawdopodobniej od razu by to zrobili. I szybko uciekli, bez tego wykrzykiwania o „honorowej Młodej Ferajnie”. Fakt, że to trwało długo, nagranie ma około czterech minut, sugeruje, że ich zamiarem było pobicie, danie nauczki – uważa Marcin Kamiński. I ocenia, że największym wyzwaniem będzie ustalenie motywu. Jeśli nikt nie zacznie mówić, będzie to trudne.
Pseudokibice klubów mają między sobą tzw. kosy, czyli wzajemnie wrogie relacje kibicowskie. – Są różne koalicje, sojusze, to jest bardzo rozbudowany system. Niekoniecznie do tej konkretnej osoby mogli mieć złość. Może pobili dlatego, że Jakub C. odgrywał ważną rolę w swoim klubie. A dojście do osoby, do której mieli złość, było utrudnione – zauważa Marcin Kamiński.
Czytaj więcej
Sąd Apelacyjny w Krakowie w poniedziałek częściowo zmienił wyrok wobec niektórych członków grupy pseudokibiców Ruchu Chorzów – Psycho Fans. Lider g...
Motyw może być znany w środowisku stadionowym. Tuż po śmierci „Yankesa” na zamkniętych forach kibicowskich wskazywano wprost winnych pobicia – po nazwiskach, ich pełne personalia.
Kim są zatrzymani w sprawie pobicia kibica Hutnika Kraków?
Kim są zatrzymani? Żaden z dorosłych nie był dotąd karany. Jednak, jak dowiedziała się „Rz”, dwie osoby w przeszłości, jeszcze jako nieletni, miały problemy z prawem. – Między innymi były to wykroczenia, które wiązały się z posiadaniem niebezpiecznych narzędzi, także typu maczety – wskazuje nasze źródło. Chodzi o zachowania, jakie podpadają pod artykuł 50a kodeksu wykroczeń, który mówi, że „kto ma w miejscu publicznym nóż, maczetę lub inny niebezpieczny przedmiot, a sytuacja wskazuje, że chce go użyć do przestępstwa, popełnia wykroczenie”.
Takie problemy z prawem jako nieletni mieli: 19-latek zatrzymany w mieszkaniu w Nowej Hucie (pracownik obsługi klienta w jednej z firm) oraz jeden z mężczyzn zatrzymanych na Słowacji – wskazują nasze źródła. Wygląda więc na to, że już jako nieletni biegali po mieście z maczetami. I nikt ich skutecznie do tego nie zniechęcił.
Biegli w dodatkowych badaniach ustalają przyczynę śmierci Jakuba C. – jeżeli potwierdzą związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy pobiciem a zgonem, piątka w kapturach może dostać surowsze zarzuty.