Gdańsk, Petersburg, Kłajpeda, Gdynia i Göteborg to pięć największych portów na Bałtyku, jeśli spojrzymy przez pryzmat przeładunków kontenerowych. Pod względem przeładunków masowych, w pierwszej piątce oprócz Gdańska i Göteborga, są aż trzy porty rosyjskie: Ust-Ługa, Primorsk i Petersburg. Te porty są kluczowe dla państw regionu – np. przez gdański Naftoport Orlen sprowadza 100 proc. ropy, którą przerabia w rafineriach w Gdańsku i Płocku.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie cele i metody stoją za rosyjskimi działaniami szpiegowskimi w kluczowych portach Bałtyku.
  • Dlaczego polskie porty stały się jednym z głównych celów rosyjskiego wywiadu gospodarczego i wojskowego..,
  • Jakie środki bezpieczeństwa, od zakazów po prywatne sieci 5G, wprowadzają państwa regionu, by chronić porty.

Jakie są podstawowe problemy bałtyckich portów krajów UE i NATO? „Jednym z głównych wyzwań, z którymi obecnie mierzą się porty bałtyckie, jest szpiegostwo wojskowe i gospodarcze. W ostatnich latach Rosja nasiliła działania z zakresu rozpoznania kluczowej infrastruktury portowej, w tym LNG i terminali naftowych, operacji wywiadowczych i testowania zabezpieczeń. Jednym z jej celów jest także pozyskiwanie informacji o dostawach sprzętu wojskowego na Ukrainę. Działania te są realizowane przez prowadzenie obserwacji z lądu, morza, ale też z powietrza” – czytamy w raporcie „Odporny Bałtyk. Bezpieczeństwo infrastruktury energetycznej, portowej oraz żeglugi morskiej i powietrznej”, który właśnie opublikował Ośrodek Studiów Wschodnich.

Czytaj więcej

Gigantyczny pożar w Gdyni był pomyłką? Tuż obok jest zakład firmy produkującej drony

Zdjęcia z lądu, dronów i marynarze sabotażyści

Jak to się odbywa? Często poprzez zwyczajne fotografowanie rejonów portowych. „Choć zazwyczaj nie podawano tych informacji do publicznej wiadomości, wiadomo, że m.in. na Łotwie, w Norwegii, Szwecji oraz Polsce zatrzymano osoby dokumentujące obiekty portowe, co do których istniały podejrzenia o działalność szpiegowską” – czytamy w dokumencie OSW. Coraz częściej do tego celu używa się również latających dronów.

Oczywiście do takiej działalności wykorzystuje się również ludzi. Czasem są to rosyjscy marynarze, którzy pływają na statkach pod banderami innych państw, które mogą odwiedzać porty unijne. „Zgodnie z prawem międzynarodowym załogi statków co do zasady mogą zejść na ląd. Jak wskazuje raport Norweskiej Służby Bezpieczeństwa Policji (Norwegian Police Security Service, PST) z początku 2026 r., rosyjscy marynarze stwarzają poważne zagrożenie cybernetyczne i sabotażowe dla Norwegii. Ich działalność szpiegowska ma się koncentrować wokół archipelagu Svalbard i graniczącego z Rosją norweskiego regionu Finnmark” – piszą analitycy Ośrodka.

Dużym problemem są też bardzo częste cyberataki na systemy do zarządzania przeładunkami w portach.

Zakazy lotów dronami, prywatne sieci łączności

Jak Zachód stara się przeciwdziałać rosyjskim atakom? To zależy od kraju. Np. w Polsce w kwietniu 2025 r. „przyjęto nowe przepisy dotyczące zakazu fotografowania i filmowania obiektów infrastruktury krytycznej, do której zaliczane są m.in. porty w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu”. Dodatkowo port w Gdańsku znajduje się w strefie DRA (Drone Restricted Area). Co to oznacza? „Każdy nieautoryzowany lot bezzałogowego statku powietrznego nad jego terenem traktowany jest jako potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa i może skutkować nawet karą pozbawienia wolności”. Podobnie jest w litewskiej Kłajpedzie. W innych portach też wprowadzono ograniczenia do latania dronami.

Czytaj więcej

Analityk OSW: Moskwa zagraża państwom bałtyckim

Problemem bywa także ochrona łączności. Dlatego Kłajpeda i Ryga stworzyły prywatne sieci 5G – dzięki temu mogą bezpiecznie podłączać autonomiczne urządzenia jak choćby suwnice. Z kolei Unia Europejska w marcu 2026 r. przyjęła „Strategię portową”, ale zanim ten dokument przełoży się na konkretne działania mogą minąć nawet lata.