Na europejskich torach zapowiada się kolejna rewolucja. Francusko-niemiecki start-up Nox Mobility chce od przyszłego roku uruchamiać transeuropejskie nocne ekspresy, których pasażerowie, zamiast w kilkuosobowych przedziałach, będą podróżować w oferujących prywatną przestrzeń jedno- i dwuosobowych kabinach, w cenie 79 euro za łóżko. Planowana sieć połączeń obejmuje także Warszawę.

Czytaj więcej

Z Przemyśla do Frankfurtu już za 48 zł. Podróż potrwa 19 godzin

Nox Mobility, który ma stać się konkurencją dla krótkodystansowych lotów, zaprezentuje swoje plany na międzynarodowych targach kolejnictwa InnoTrans w Berlinie w drugiej połowie września. Firma pozyskała już od inwestorów 2 mln euro i – jak podaje monachijski „Merkur” – buduje pierwszy skład, wykorzystując zakupiony od Deutsche Bahn używany pociąg międzymiastowy. Według zamysłu, pociągi mają odjeżdżać wieczorem i docierać do celu w taki sposób, by pasażer znalazł się w centrum docelowego miasta szybciej niż gdyby poleciał samolotem. Na trasie ma być niewiele stacji pośrednich, które mogłyby przerywać ciszę i odrywać pasażerów od snu. – Żadnych manewrów, żadnych zatrzymań i buforowania wagonów dla przekierowań – pisze „Merkur”.

Nocne pociągi Nox Mobility. Czy biznes się opłaci?

79 euro będzie prawdopodobnie ceną wyjściową, kluczowe stanie się bowiem zapewnienie odpowiednio wysokiej frekwencji. Według serwisu Back-on-Track, pociąg nocny ze średnim obłożeniem na poziomie 75 proc. i maksymalnie 500 miejscami wygenerowałby przychód netto w wysokości około 27 tys. euro, co nie pokryłoby kosztów. Przy zaoferowaniu potencjalnym inwestorom perspektywy zysku uzasadniającego inwestycję, średnia cena Nox musiałaby przekraczać 100 euro, podobnie jak średnie ceny biletów kuszetkowych na nocne pociągi do i z Niemiec. Według niedawnego badania przeprowadzonego przez Zeit Online na podstawie danych z night-ride.com, w lecie 2025 r. wynosiły one od 69 do 158 euro zależnie od trasy.

Czytaj więcej

Zbliża się koniec monopolu PKP Intercity. Będzie mieć konkurencję

Pod względem operacyjnym Nox Mobility zapowiada niezawodność na poziomie linii lotniczych z gościnnością butikowych hoteli. Dla podróżujących urlopowo podróż ma być nocnym odpoczynkiem i całkowicie eliminować dodatkowy pobyt w hotelu. Natomiast podróżujący służbowo, którzy np. we Francji stanowią 30 proc. pasażerów francuskich nocnych pociągów, unikną porannych wyjazdów z domu, aby zdążyć na pierwszy lot, noclegów i straconego czasu pracy. Dzięki przemyślanemu projektowi, spersonalizowanej obsłudze na pokładzie i spójnym rozkładom jazdy nocne podróże koleją staną się przewidywalne, przystępne cenowo i naprawdę przyjemne – zapowiada Nox Mobility.

Czytaj więcej

Niemcy rzucają wyzwanie tanim liniom lotniczym. Z Polski mają pojechać luksusowe nocne pociągi

Jak dotąd, rozwój nocnych ekspresów to droga z wybojami. Dekadę temu nocne pociągi przegrywały z tanimi liniami lotniczymi. W 2015 r. Deutsche Bahn zrezygnowała z City Night Line, która w ostatnim roku funkcjonowania przyniosła stratę 31 mln euro. Natomiast na początku 2016 r. nowy zarząd ÖBB odkupił od Niemców wagony, odświeżył je, przygotował atrakcyjne ceny przejazdów i dogodne godziny połączeń. W grudniu 2016 r. zaczęły jeździć pod marką Nightjet. I odniosły rynkowy sukces. – Od 2017-2018 r. nastąpił boom na pociągi nocne. Inni przewoźnicy, którzy wcześniej zrezygnowali z tego segmentu przewozów, nagle zaczęli się interesować współpracą z nami – tłumaczył Bernhard Rieder, rzecznik ÖBB.

Nocne pociągi w Europie. Nie wszystkie projekty kończą się sukcesem

Inaczej ułożyła się realizacja projektu francuskiego operatora Midnight Trains, który w połowie 2021 r. przedstawił plan uruchomienia w końcu 2023 r. połączeń luksusowymi pociągami (przypominającymi bardziej hotele) z Paryża w kierunku m.in. Rzymu, Hamburga, Porto, Wiednia, Berlina, Florencji, Kopenhagi i Budapesztu. Miały one przypominać bardziej hotele na szynach niż klasyczne pociągi sypialne, a przewoźnik obiecywał sprzedawać nie miejsca w przedziałach, ale „pokoje”, by odczucia i wygoda pasażerów były maksymalnie zbliżone do tego, co daje nocleg w hotelu. Podkreślał przy tym ekologiczny charakter podróży: emisja CO2 z przejazdu pomiędzy Paryżem a Rzymem miała być 23 razy mniejsza niż w przypadku samolotu. Przedsięwzięcie zakończyło się jednak fiaskiem przez brak kapitału: w 2024 r. Midnight Trains zakończył działalność, zanim jeszcze zdążył uruchomić jakikolwiek pociąg.

Czytaj więcej

Pierwszy pociąg z Warszawy do Chorwacji dotarł do Rijeki

Nocne pociągi – biorąc pod uwagę politykę klimatyczną Unii Europejskiej – z pewnością stanowią ekologiczną alternatywę wobec innych środków transportu, zwłaszcza samolotów. Biorąc pod uwagę renesans kolei i rosnącą liczbę podróżnych, a także perspektywę liberalizacji europejskiego rynku kolejowego, to trend, który będzie się rozwijał. Wśród jego liderów jest holendersko-belgijska spółka kolejowa European Sleeper, która w 2023 r. uruchomiła swój pierwszy nocny pociąg na trasie Bruksela–Berlin. Natomiast 26 marca odbył się inauguracyjny przejazd jej drugiego stałego połączenia – z Paryża do Berlina.

Czytaj więcej

Wraca nocny pociąg Berlin-Paryż. Ogromne zainteresowanie pasażerów

Nocne transeuropejskie połączenia, choć w dalszej perspektywie, zapowiada Port Polska: spółka opracowała koncepcję nocnych międzynarodowych połączeń kolejowych, które miałyby funkcjonować od 2035 r., oferując kursy m.in. do Amsterdamu, Berlina, Kolonii, Bratysławy, Wiednia czy Tallina. Od końca przyszłego roku czeski prywatny przewoźnik RegioJet miałby kursować z Warszawy w austriackie Alpy: w planowanej relacji Warszawa – Sankt Anton am Arlberg wyjazd zaplanowano na 19.41, a przyjazd na miejsce w południe następnego dnia. Czy pomysł się uda – nie wiadomo, bo już raz spalił na panewce. Już wcześniej RegioJet składał do UTK wniosek o otwarty dostęp na trasie z Warszawy pod przełęcz Brenner. Jego pociąg miał wyruszać w nocy i jechać przez Zell am See, Kitzbühel, Innsbruck by dotrzeć do celu przed południem. – W zimie pomiędzy Warszawą a Innsbruckiem latają czartery na wyjazdy narciarskie, więc rynek istnieje. Pociąg mógłby być tańszą i wygodniejszą alternatywą – zapowiadał Radim Jancura, właściciel RegioJet, ale ostatecznie nie zdecydował się na wypuszczenie składu na trasę.