Gdy na początku dekady największym problemem przewoźników pasażerskich był dramatyczny spadek liczby podróżnych, których z torów wygoniła pandemia, teraz szybko rosnący popyt, zwłaszcza w sezonie urlopowym, wypełnia pociągi ponad granice możliwości. Przy niedostatecznej liczbie wagonów podróże zaczynają przypominać te z czasów PRL, gdy na popularnych trasach nie dziwił brak miejsc do siedzenia, niesprawna klimatyzacja czy nieczynne toalety. Teraz podobne przykłady zaczną skłaniać część pasażerów do przesiadki z powrotem do samochodu.
W czerwcu tego roku koleją podróżowało ponad 39,1 mln pasażerów, o niemal 3 mln więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost o przeszło 8 proc. To najwyższa czerwcowa frekwencja od co najmniej 2012 r. – podaje Urząd Transportu Kolejowego (UTK). Rekordowe jest także całe pierwsze półrocze, w którym do pociągów wsiadło niemal 229,6 mln osób, o ponad 18,3 mln więcej niż w tym samym czasie przed rokiem. Mało tego: każdy miesiąc pierwszego półrocza okazał się pod względem liczby podróżnych rekordowy.
Rekord pasażerów PKP Intercity. Zaczyna brakować pociągów i wagonów
Z frekwencji zadowolone może być PKP Intercity: w lipcu pociągami tego przewoźnika podróżowało blisko 9,5 mln osób. – To o 9 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, o 20 proc. więcej niż dwa lata temu i aż 34 proc. więcej niż w 2023 r. – chwali się spółka. Na długi weekend w połowie sierpnia, w którym liczba pasażerów sięgnęła 1,66 mln, PKP Intercity musiało rzucić na tory wszystkie rezerwy: 212 pociągów wzmocniono łącznie 427 dodatkowymi wagonami. W relacjach z Warszawy i Krakowa nad morze wyjechały ekspresy zestawione z 14-15 wagonów, w podwójnym zestawieniu kursowało sześć składów Pendolino: m.in. do Kołobrzegu, Zakopanego, Trójmiasta czy Krakowa. W ubiegły piątek zarezerwowano 362 tys. miejsc – jest to najlepszy dzienny wynik w 2026 r.
Czytaj więcej
W samym czerwcu opóźnionych było ponad 40 proc. pociągów PKP Intercity, a w ostatnim tygodniu miesiąca odwołano 579 połączeń. Wysokie temperatury d...
Ale szybko rosnąca liczba podróżnych coraz bardziej obnaża problemy kolei. O ile zdecydowana większość wagonów PKP Intercity i wszystkie nowoczesne elektryczne zespoły trakcyjne (np. Pendolino, Dart, Flirt) mają klimatyzację, to w czasie gorących dni kolej poległa. Według normy ma obniżać temperaturę o 6-8 stopni względem otoczenia, ale przepełnione pociągi przy grubo ponad 30 stopniach na zewnątrz zamieniały się w piekarniki.
Czytaj więcej
W pierwszym półroczu 2026 roku pociągami PKP Intercity podróżowało 44,7 miliona pasażerów, czyli o 11 procent więcej niż w tym samym okresie 2025 r...
W dodatku pociągów brakuje. Sytuacja taborowa PKP Intercity poprawi się dopiero ok. 2030 r., gdy dostawy wagonów z poznańskiej fabryki Cegielskiego i pociągów hybrydowych z Newagu będą na ukończeniu, a rozpoczną się dostawy piętrowych składów Alstom. Tymczasem zdaniem Michała Beima z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, eksperta Instytutu Sobieskiego w Warszawie, wzrost popularności kolei przy ograniczonej podaży miejsc stwarza realne ryzyko, że znaczna część pasażerów szybko i trwale się zniechęci oraz powróci do podróżowania samochodem. – Nie ma innej możliwości szybkiego zwiększenia podaży miejsc niż rzeczywiste otwarcie polskiego rynku przewozów dalekobieżnych na konkurencję posiadającą własny tabor. Fabryki w całej Europie obłożone są zamówieniami, także chętnych na tabor używany jest wielu, więc jego ceny gwałtownie wzrosły, a szanse na zakup kolejnych niemieckich wagonów przez PKP Intercity maleją – mówi Beim.
Punktualność PKP Intercity mocno spadła. Co trzeci pociąg nie przyjeżdża na czas
Pewien potencjał na ratowanie sytuacji w wakacje mają inicjatywy regionalnych przewoźników, jak „Bana na lofry” Kolei Wielkopolskich, „Latarnik” Arrivy czy „Słoneczny” Kolei Mazowieckich. Jednak ich rozwój na większą skalę blokuje fakt, iż kupiony z unijnym dofinansowaniem tabor nie może być używany komercyjnie, a tylko niewielka jego część nabywana jest z własnych środków.
Czytaj więcej
Po zakończeniu programu Zintegrowanej Sieci Kolejowej w ciągu roku w Polsce koleją podróżować będzie 800 mln pasażerów - wskazał w środę premier Do...
Zniechęcenie podróżnych będzie budzić nie tylko brak miejsc w pociągach, ale także pogarszająca się punktualność. Z danych UTK wynika, że już w pierwszym kwartale 2026 r. wyniki bardzo się pogorszyły, a wskaźnik punktualności pociągów pasażerskich zmalał o 5,1 pkt proc. w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy sprzed roku. Nie lepiej było w drugim kwartale, gdzie spadek punktualności liczony r/r wyniósł 4 pkt. proc. – do 89,3 proc. Trzeba dodać, że realnie opóźnionych pociągów jest zdecydowanie więcej – w kolejowych statystykach przyjazd na stację końcową z opóźnieniem do 5 minut i 59 sekund uważany jest za punktualny.
Czytaj więcej
W 2025 r. poprawi się frekwencja w pociągach pasażerskich, ale towarowe będą przegrywać z tirami. Przewozy ładunków są za wolne i za drogie.
Najbardziej pogorszyła się punktualność PKP Intercity. Pomiędzy początkiem kwietnia a końcem czerwca 2026 r. spadła aż o 12,4 pkt. proc., co oznacza, że na czas przyjeżdżało zaledwie 68,2 proc. pociągów w porównaniu do 80,6 proc. rok wcześniej. Według UTK, jedną z przyczyn opóźnień jest obsługa dużej i stale rosnącej liczby pasażerów, co sprawia, że już samo wsiadanie i wysiadanie z pociągu trwa dłużej niż zakłada rozkład jazdy. Im więcej pasażerów, tym większy mają oni problem z upchnięciem walizek, a tłum w korytarzach sprawia, że drzwi zamykają się wolniej lub czujniki bezpieczeństwa je blokują. Do tego dochodzi efekt domina: opóźnienie na jednej stacji kumuluje się na kolejnych przystankach i blokuje inne pociągi.
Upały i awarie paraliżują kolej. Tysiące pociągów odwołanych
Ale szczególnie mocno obniża punktualność kolei fakt, że nie radzi ona sobie z trudniejszymi warunkami atmosferycznymi. – Tak jak za słabsze wyniki punktualności w pierwszym kwartale 2026 r. w dużej mierze odpowiadały trudne warunki zimowe, tak w drugim kwartale istotny wpływ na opóźnienia miały wysokie temperatury oraz związane z nimi zakłócenia w funkcjonowaniu infrastruktury i taboru – komentuje Ignacy Góra, prezes UTK.
Czytaj więcej
Czeski przewoźnik ma w planach uruchomienie m.in. połączeń z Polski do Chorwacji oraz w austriackie Alpy
Jak zimą, tak i latem pogodowe ekstrema przyczyniły się do odwołania tysięcy pociągów. W drugim kwartale odwołano ich niemal 5,4 tys. w porównaniu do 4 tys. w okresie kwiecień – czerwiec rok temu, co oznacza wzrost o niemal jedną trzecią. Tylko w czerwcu skasowano blisko 2,6 tys. kursów, o ok. 700 więcej niż rok wcześniej, przy czym przeszło połowa takich przypadków wiązała się z awariami taboru spowodowanymi upałami oraz uszkodzeniami infrastruktury, zwłaszcza sieci trakcyjnej w następstwie burz.
– W dużej mierze nie byliśmy przygotowani na upały – przyznał na posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. Według UTK, skala odwołań pociągów dowodzi, że odporność kolei na trudne warunki pogodowe pozostaje dla niej zasadniczym wyzwaniem. Za to jeszcze większym stają się prace na torach w ramach wartego 180 mld zł programu modernizacji linii kolejowych realizowanego przez zarządzającą infrastrukturą spółkę Polskie Linie Kolejowe (PLK). Jej wydatki inwestycyjne mają wzrosnąć do 20 mld zł rocznie. A im więcej będzie robót, tym częściej pociągi będą hamować, albo zatrzymywać się w polu, albo pasażerowie będą przesiadać do zastępujących je autobusów.