Kończy się polska prezydencja w Radzie Państw Morza Bałtyckiego. Dziś w Sopocie spotykają się jej ministrowe spraw zagranicznych. Jak Pan ocenia znaczenie tego forum dla bezpieczeństwa regionalnego?
Rada Państw Morza Bałtyckiego (RPMB), zrzeszająca Polskę, Niemcy, państwa bałtyckie i nordyckie oraz Unię Europejską, ma unikalny potencjał w tym kontekście. Jest organizacją z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem regionalnej współpracy. Posiada też własne struktury: rotacyjną prezydencję, Stały Sekretariat Międzynarodowy, Komitet Wyższych Urzędników, a także cztery grupy robocze. Wiodącą rolę w Radzie odgrywają resorty spraw zagranicznych. Jeżeli spojrzymy na kilkadziesiąt różnych formatów współpracy obszaru nordycko-bałtyckiego, to RPMB jest de facto jedyną organizacją wysokiego szczebla łączącą wszystkie demokratyczne państwa regionu. Zbliżają nas wspólne wartości i interesy wobec Rosji, Ukrainy czy zagadnień bezpieczeństwa europejskiego. Warto zaznaczyć, że w przypadku RPMB nie chodzi o kwestie obronności, bo te zarezerwowane są dla NATO, a o aspekty pozawojskowe.
Czytaj więcej
Na Morzu Bałtyckim mamy do czynienia z aktami terrorystycznymi. Trwa wojna hybrydowa – mówi wiceadmirał Krzysztof Jaworski, dowódca Centrum Operacj...
Czy zatem Rada może służyć reagowaniu i budowaniu odporności na różnego typu zagrożenia, w tym rosyjskie działania hybrydowe?
Rada powstała w 1992 r. celem rozwoju regionalnej współpracy w obszarach wspólnego dziedzictwa, zrównoważonego rozwoju i „miękkiego” bezpieczeństwa. Utworzyły ją państwa, które w czasie zimnej wojny należały do różnych obozów. Po 2004 r., gdy w UE zameldowały się już nie tylko Szwecja i Finlandia, ale też Polska i państwa bałtyckie, Rada do pewnego stopnia stała się platformą dialogu z Rosją. Ta formuła uległa wyczerpaniu w 2022 r. w efekcie pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Kontakty z Rosją zawieszono, a następnie Moskwa zadecydowała o wystąpieniu z organizacji. Szybko okazało się, że Rada Państw Morza Bałtyckiego może stać się formatem skoordynowanej odpowiedzi „podobnie myślących” państw regionu na zagrożenia hybrydowe ze strony Rosji. Polska prezydencja koncentrowała się na problemach tzw. floty cienia i zagłuszania sygnału GPS przez Rosję.
W opublikowanym raporcie Ośrodek Studiów Wschodnich zwraca uwagę na nakładanie się kompetencji różnych formatów współpracy, co stanowi wyzwanie w budowaniu wielowarstwowej architektury bezpieczeństwa w basenie Morza Bałtyckiego.
Celem naszego raportu było zmapowanie i analiza najróżniejszych platform współpracy w regionie w szeroko rozumianym obszarze bezpieczeństwa. Okazuje się, że przykładowo współpracą w zakresie ochrony ludności i obrony cywilnej zajmuje się kilka z nich. Podobnie jest zresztą w obszarach bezpieczeństwa żeglugi czy ochrony infrastruktury krytycznej. Można znaleźć przypadki konkurencyjnych inicjatyw czy leżących odłogiem memorandów.
RPMB nie przejmie wprawdzie kierowniczej roli w poszczególnych sektorach bezpieczeństwa, bo nie ma do tego ani odpowiedniego mandatu, ani zasobów, ale – co postulujemy – może stać się ośrodkiem koordynacji rozproszonych form współpracy. Za jej pomocą można byłoby np. rozszerzyć część dobrze funkcjonującej współpracy nordyckiej na państwa bałtyckie, Polskę i Niemcy.
Należy przy tym unikać duplikacji, gdyż niektóre wymiary bezpieczeństwa regionalnego są już „zaparkowane” i odpowiednio zaopiekowane w różnych mechanizmach wielostronnych i na poziomie narodowym. W takim przypadku rola Rady polegałaby na zapewnieniu odpowiedniego przepływu informacji i harmonizacji działań. Rozmowy, które przeprowadziliśmy w instytucjach zaangażowanych we współpracę regionalną, niejednokrotnie wykazały brak wiedzy o aktywności sąsiadów w zakresie zmian prawnych czy środków podejmowanych na rzecz ochrony morskiej infrastruktury energetycznej.
Gdzie widoczne są największe luki w przepływie informacji, co utrudnia budowanie wspólnej świadomość sytuacyjnej?
W sferze bezpieczeństwa nie od dziś obserwujemy napięcie między działaniami podejmowanymi na szczeblu krajowym i międzynarodowym. W stolicach utrzymują się obawy związane z obiegiem wrażliwych informacji dotyczących infrastruktury krytycznej, rezerw strategicznych czy obrony cywilnej. Państwa nie chcą ujawniać swoich słabych punktów nawet sojusznikom. Format RPMB można byłoby wykorzystać do organizacji spotkań przedstawicieli operatorów sieci przesyłowych oraz instytucji odpowiedzialnych za dostawy awaryjne czy ewakuację ludności, a także sektora prywatnego, bez którego ciężko wyobrazić sobie całościowe podejście do bezpieczeństwa.
Czytaj więcej
Rosja zwiększyła możliwości fałszowania sygnałów GPS z obwodu królewieckiego – twierdzi litewski regulator łączności, którego cytuje agencja Reuter...
Jak ocenia Pan pomysły utworzenia regionalnych magazynów kabli i innych komponentów w kontekście zagrożeń dla infrastruktury podwodnej?
Pod parasolem RPMB mogłoby odbywać się praktyczne wdrażanie szeregu unijnych dokumentów w zakresie gotowości, bezpieczeństwa wewnętrznego, bezpieczeństwa morskiego czy ochrony sieci kablowych, a także siedmiu bazowych wymogów odporności NATO. Podkreślmy, że nie byłaby to działalność konkurencyjna, tylko komplementarna – umożliwiająca realizację różnych celów, wymogów i zdolności. Incydenty z ostatnich lat, polegające na uszkodzeniu kabli i gazociągów na Bałtyku, unaoczniły ich wrażliwość. Chodzi nie tylko o wczesne wykrywanie zagrożeń i przypisanie sprawstwa, ale też szybkie przywracanie funkcjonowania infrastruktury. Unia planuje przeznaczyć środki na stworzenie magazynów z częściami i sprzętem, który umożliwiłby szybkie naprawy. Kolejną pilną kwestią jest pozyskanie statków kablowych przez państwa regionu.
Na ile istotne powinny być regularne ćwiczenia obrony cywilnej w regionie? Obecnie obserwujemy głównie ćwiczenia stricte wojskowe.
Finlandia, Norwegia i Szwecja mają dobrze zagospodarowany obszar obrony cywilnej i ochrony ludności. Wiele dzieje się w tej kwestii w państwach bałtyckich, Polsce, Niemczech czy Danii. Naszym zdaniem istnieje tu pole do regionalnej współpracy, np. w dziedzinie ewakuacji ludności, zagrożeń radiacyjnych czy sygnałów alarmowych. Często mamy już podpisane odpowiednie memoranda, ale potrzeba koordynacji i ćwiczeń. Są one już organizowane na mniejszą skalę, ale moim zdaniem dopiero pełne włączenie do współpracy w RPMB resortów spraw wewnętrznych nadałoby im odpowiednią dynamikę. Można do tego wykorzystać jedną z grup roboczych RPMB, czyli Sieć Ochrony Ludności.
Poważnym wyzwaniem jest usuwanie zatopionej broni chemicznej i konwencjonalnej z dna Bałtyku. Jakie rozwiązania w tym zakresie wydają się najbardziej racjonalne?
Zalegające na dnie Bałtyku materiały niebezpieczne z II wojny światowej grożą nie tylko katastrofą ekologiczną, ale też mogą być wykorzystane przez Moskwę do wrogich działań. To niezwykle istotne zagadnienie dla bezpieczeństwa żeglugi oraz w kontekście znaczenia handlowo-energetycznego Bałtyku, w tym inwestycji w morskie farmy wiatrowe. Materiały te należy nie tylko odpowiednio zmapować i monitorować, ale też systematycznie usuwać. RPMB mogłaby stanowić grupę nacisku w ramach UE na rzecz ustanowienia ambitnego funduszu na ten cel.
Piotr Szymański
Analityk w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności. Z OSW związany od 2015 r. W latach 2022-2024 pracował w biurze Federalnego Urzędu Ds. Ceł i Bezpieczeństwa Granic w ambasadzie Szwajcarii w Warszawie. Absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.