Ma 51 lat, używa pseudonimu „Dżeko” i według rozpoznania polskich oraz zagranicznych służb, jest tzw. worem w zakonie, co w nomenklaturze państw postradzieckich oznacza przestępczy autorytet o randze porównywalnej do „ojca chrzestnego”. Przyleciał do Polski okrężną drogą – przez Grecję, używając jednej ze swoich licznych tożsamości.

Czytaj więcej

„Wory w zakonie” i wschodnie gangi w Polsce. Lawinowy wzrost aktywności zagranicznych grup przestępczych

„Ojciec chrzestny” z Gruzji przyleciał do Polski. Wpisy w bazach, 39 tożsamości i zakazy wjazdu wpisane przez służby francuskie i niemieckie

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Straży Granicznej z Placówki Warszawa-Okęcie uzyskały od zagranicznych służb informację, że rejsem z Grecji do Warszawy może przylecieć obywatel Gruzji, posiadający status. „wora w zakonie”. Tak też się stało. Po wylądowaniu samolotu mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy poddali go wnikliwemu sprawdzeniu. Ich efekt okazał się zaskakujący.

- Podczas przeprowadzonych czynności funkcjonariusze ustalili, że cudzoziemiec przebywa na terytorium Polski nielegalnie, a jego dalszy pobyt może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego – mówi Krzysztof Wrześniowski, rzecznik CBŚP.

Jednak dopiero szczegółowa weryfikacja w systemach teleinformatycznych Straży Granicznej pokazała, z kim pogranicznicy i policjanci mają do czynienia. Gruzin figuruje w bazach danych w związku z możliwością posługiwania się innymi personaliami. Dalsze sprawdzenie potwierdziło, że na dane osobowe jakich George K. używał wcześniej, wpisów dokonały służby francuskie i niemieckie.

- Strona francuska wskazała, że temu cudzoziemcowi należy odmówić wjazdu i pobytu na terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej z uwagi na wcześniejszy wyrok skazujący go za przestępstwo zagrożone karą co najmniej roku pozbawienia wolności. Z kolei strona niemiecka jako podstawę wpisu podała udział mężczyzny w zorganizowanej grupie przestępczej, oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego – tłumaczy komisarz Wrześniowski.

- Z ustaleń funkcjonariuszy wynika również, że mężczyzna mógł posługiwać się 39 innymi danymi osobowymi - dodaje.

Czytaj więcej

Gruzińska mafia po cichu rozsiadła się w Polsce. Tak działa gangsterska elita

Przesłuchanie i szybka deportacja. „Wor w zakonie” z Gruzji odesłany najbliższym samolotem do Tbilisi

Komendant Placówki Straży Granicznej Warszawa-Okęcie wszczął wobec Georga K. postępowanie administracyjne, i tego samego dnia wydał decyzję zobowiązującą go do powrotu do rodzinnego kraju. Jednocześnie orzekł wobec Gruzina 10-letni zakaz ponownego wjazdu na terytorium Polski oraz pozostałych państw obszaru Schengen.

Niezależnie od tego, w związku z podejrzeniem posługiwania się nieprawdziwymi danymi, 51-latek usłyszał zarzut dotyczący złożenia fałszywego oświadczenia i został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Gruzin nie przyznał się do zarzutu, złożył wyjaśnienia – podaje CBŚP. Po zakończeniu czynności najbliższym samolotem został odesłany do Tbilisi.

To nie pierwszy „wor w zakonie” zatrzymany u nas przez służby. Jak pisaliśmy, Centralne Biuro Śledcze Policji w ostatnich miesiącach zatrzymało aż siedmiu takich przywódców z najwyższej hierarchii przestępczej, a dwóch kolejnych zostało zatrzymanych przez policjantów z innych pionów. Eksperci mówili nam, że obecność „worów” oznacza, iż przestępczość gruzińska jest już solidnie zakotwiczona w Polsce, a przestępcza diaspora jest na tyle duża, że pozwala im skutecznie się ukrywać.

W jakim celu George K. przyjechał do Polski, czy chodziło o nadzór i dopilnowanie gruzińskich przestępczych interesów? To jedna z hipotez.

Kim są „wory w zakonie”?

„Wory w zakonie” pełnią funkcję najwyższych sędziów i nadzorców wspólnego funduszu przestępczego, zarządzają „kapitałem przestępczym”, rozstrzygają konflikty pomiędzy podległymi im grupami przestępczymi. Ich obecność w Polsce oznacza, że wchodzą na przestępczy rynek, by nadzorować „podwładnych” popełniających przestępstwa oraz ściągać gotówkę.

„Rz” pierwsza zwróciła uwagę na problem gruzińskich gangów, które dokonywały brutalnych napadów i rozbojów o wymiarze aktów terroru, Ich łupem padały utargi z kantorów, przewożone diamenty czy luksusowe zegarki w salonie jubilerskim (głównie w latach 2023-2025). Wskutek nasilonych deportacji, ich aktywność jednak zmalała. Mimo to – według ekspertów – gruzińskie gangi nie wyniosły się z Polski, a jedynie przyczaiły, by „przeformować szyki”. Zatrzymanie na Okęciu Georga K. zdaje się to potwierdzać.