Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty karne, dotyczące płatnej protekcji i faworyzowania wierzycieli, usłyszał prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
- Jaki los spotkał jego inwestycję w tokeny o wartości miliona złotych i dlaczego stała się ona podstawą zarzutów.
- W jaki sposób problemy finansowe giełdy Zondacrypto wpłynęły na obiecane premie dla polskich sportowców.
- Jaką linię obrony przyjął Radosław Piesiewicz i dlaczego prokuratura domaga się jego tymczasowego aresztowania.
„Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 §1 i 302 §1 k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością” – poinformował na X Waldemar Żurek, prokurator generalny w czwartek w nocy. Pierwszy zarzut – wiemy to z wyprzedzającej publikacji portalu WP i TVN – dotyczy przyjęcia zegarka wartego 40 tys. euro w zamian za wstawiennictwo w UOKIK.
Czytaj więcej
50,5 proc. Polaków jest zdania, że sprawa zegarka, który prezes PKOl Radosław Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala, obci...
Drugi zarzut (art. 302) dotyczy przestępstwa „dowolnego zaspokajania wybranych wierzycieli”. Paragraf 1 brzmi: „Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości, nie mogąc zaspokoić wszystkich wierzycieli, spłaca lub zabezpiecza tylko niektórych, czym działa na szkodę pozostałych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. I pasuje do Przemysława Krala, a nie Radosława Piesiewicza, jego klienta. Jednak prezes PKOL usłyszał ten drugi zarzut w związku z art. 21 § 2 kodeksu karnego, a więc współdziałania w popełnieniu przestępstwa.
Radosław Piesiewicz, o czym mówił publicznie m.in. w kwietniu RMF, twierdził, że jest pokrzywdzonym przez platformę. Z naszych informacji wynika, że w grudniu 2025 r. zakupił dwa rodzaje tokenów za 200 tys. euro. W kwietniu tego roku, gdy giełda zaczęła być niewypłacalna, próbował zlikwidować inwestycję i odzyskać środki. Najbliższe osoby prezesa PKOL w rozmowie z „Rz” zapewniają, że to mu się nie udało. – Ze swoim prawnikiem przygotował zawiadomienie do prokuratury, skany przelewów z konta na giełdzie, korespondencję – chciał się zgłosić jako poszkodowany – mówi nam jego bliski współpracownik. Finalnie jednak takiego zawiadomienia nie złożył.
Wiadomo również, że próbował odzyskać pieniądze, które Zondacrypto jako sponsor PKOL obiecała olimpijczykom. – Wykorzystywał do tego prywatne kontakty z Kralem, które miał – przyznaje nasze źródło.
Prokuraturze Generalnej, która przejęła komunikację w sprawie śledztwa Zondacrypto, zadaliśmy pytania o ten zarzut. Czy to znaczy, że Piesiewiczowi Kral jednak zwrócił milion złotych z inwestycji?
„Podejrzanemu Radosławowi P. prokurator przedstawił zarzut popełnienia czynu z art. 302 § 1 k.k., informacja o treści zarzutu zostanie przekazana opinii publicznej po zakończeniu czynności z udziałem podejrzanego” – odpisała prok. Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratora Generalnego. – Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale złożył obszerne wyjaśnienia – mówiła prokurator.
Według naszych informacji prokuratura twierdzi, że wbrew temu, co mówił, Kral zwrócił mu całość środków. Jednak z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że zwrot środków na tokenowe konto Piesiewicza nie został finalnie zrealizowany – a więc przelew gotówki nie nastąpił. Nazwisko Piesiewicza jest jednak na liście wypłat, co prokuratura uznaje za dowód.
Zdecydowała się też złożyć wniosek o trzymiesięczne tymczasowe aresztowanie, powołując się na „obawę matactwa”.
Sponsor nie wywiązuje się z umowy z olimpijczykami
W październiku 2025 r. Zondacrypto została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz polskiej reprezentacji olimpijskiej przez dwa lata. Logo firmy pojawiło się na siedzibie PKOl, a Dom Polskiego Sportu otrzymał nazwę Zondacrypto Centrum Olimpijskie. Zondacrypto miał sponsorować premie dla sportowców-medalistów – w formie tokenów także dla zawodników zajmujących miejsca 4–8 w igrzyskach Mediolan–Cortina 2026. Za wyniki w tegorocznych igrzyskach we Włoszech miała im przekazać w tokenach 1,38 mln złotych. Tyle tylko, że przekazane sportowcom wiosną tokeny były już bezwartościowe – w kwietniu zaczęły się problemy z wypłatą środków klientów giełdy. Wśród nich znaleźli się również polscy olimpijczycy, którzy informowali m.in., że nie zdążyli spieniężyć środków, jakie trafiły na ich konta Zondacrypto.
Czytaj więcej
Mieli otrzymać nagrody za swoje sukcesy, ale zamiast pieniędzy dostali cyfrowe tokeny. Teraz wielu polskich olimpijczyków wciąż czeka na wypłaty, a...
Z informacji „Rz” wynika, że Zonda (na początku kwietnia) zdołała wypłacić za tokeny zaledwie niespełna 60 tys. zł, PKOL dzięki pozyskanym innym sponsorom – blisko 1,3 mln zł.
Piesiewicz szykował się na zatrzymanie
Prezes PKOL już w ubiegłym tygodniu wiedział, że zostanie zatrzymany. Miał informację, że będzie to początek września. – Była to wiedza przewijająca się w środowisku sportowym – tłumaczy nam jego znajomy. Prokurator Adamiak odmówiła nam odpowiedzi na pytanie, czy czynności zatrzymania Piesiewicza przyspieszono po publikacjach mediów. „Nie udzielamy informacji w tym zakresie” – stwierdziła rzeczniczka ministra Żurka.