– Ten wniosek jest potrzebny, ponieważ ujawniliśmy poważną lukę w prawie – pominięcie prawodawcze. Ustawodawca uregulował zarówno odpowiedzialność ministrów przed Trybunałem Stanu, jak i status sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale nie przewidział sytuacji, w której te dwa reżimy nakładają się na siebie w jednej osobie. Skutek jest absurdalny: Trybunał Stanu może prawomocnie zakazać danej osobie pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w państwie, ale ustawa nie wskazuje mechanizmu wykonania takiego orzeczenia, gdy osoba ta jest już sędzią TK. Powstaje więc sytuacja, w której prawomocne orzeczenie konstytucyjnego organu państwa może okazać się niewykonalne – mówi „Rzeczpospolitej” poseł PiS Marcin Warchoł, autor wniosku.

Czytaj więcej

Sejmowa komisja za kandydaturą Berka do TK. Burza wokół jego stażu pracy

Posłowie PiS skarżą do Trybunału Konstytucyjnego przepisy w sprawie odpowiedzialności sędziów

Jego zdaniem państwo prawa nie może funkcjonować w ten sposób. – Objęcie kolejnego wysokiego urzędu nie może tworzyć prawnej tarczy przed odpowiedzialnością za wcześniejsze sprawowanie władzy. Dlatego zwracamy się do Trybunału Konstytucyjnego o usunięcie tej luki i jednoznaczne rozstrzygnięcie kolizji – argumentuje Warchoł.

We wniosku do TK, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, posłowie PiS wnoszą o uznanie za niezgodne z konstytucją czterech przepisów. Główny zarzut dotyczy art. 18 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK, który zawiera wykaz przesłanek wygaśnięcia mandatu sędziego TK. Posłowie PiS zarzucają, że w katalogu tym nie uwzględniono sytuacji, w której Trybunał Stanu orzeknie zakaz pełnienia funkcji w organach państwowych wobec sędziego TK, który wcześniej był ministrem i w związku z funkcją w rządzie ponosi odpowiedzialność.

Posłowie kwestionują też art. 11 ust. 1 zdanie drugie ustawy o Trybunale Stanu, który przewiduje, że zgoda Sejmu na pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu skutkuje zawieszeniem danej osoby w czynnościach. Według skarżących przepis ten nie określa skutków takiej zgody Sejmu wobec byłego ministra, który został sędzią TK i nie rozstrzyga, czy zawieszenie w czynnościach obejmuje też wykonywanie urzędu sędziego.

We wniosku zaskarżono też art. 25 ust. 3 ustawy o Trybunale Stanu, który przewiduje utratę zajmowanego stanowiska przez osobę uznaną za winną przez Trybunał Stanu. Zgodnie z zarzutem, przepis ten pomija sytuację osoby, która stanowiska tego już nie zajmuje, natomiast w chwili wydania orzeczenia sprawuje urząd sędziego TK.

Skarga obejmuje też art. 3 o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który określa wymagania dla kandydatów na sędziów TK. Skarżący zarzucają, że pomija on sytuację byłego ministra, którego odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu może zostać skutecznie uruchomiona.

Czy Trybunał Konstytucyjny zablokuje wybór Macieja Berka na sędziego? Jest wniosek o zabezpieczenie

Co ważne, posłowie PiS wnieśli przy tym do TK o udzielenie zabezpieczenia wniosku poprzez zakazanie Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego pod rygorem nieskuteczności dokonanych wbrew zakazowi czynności.

Do wyboru byłego ministra do TK może dojść w piątek rano. Wtedy bowiem Sejm ma głosować nad m.in. jego kandydaturą. Wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego będzie konieczny w związku z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego. Będzie to już ósmy sędzia, którego wybrać mogą obecnie rządzący, co oznacza, że sędziowie wyłonieni w tym roku stanowiliby większość w Trybunale.

Wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest konieczny w związku z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego. Będzie to już ósmy sędzia, którego wybrać mogą obecnie rządzący, co oznacza, że sędziowie wyłonieni w tym roku stanowiliby większość w Trybunale.

Na stole są dwie kandydatury: Artura Kotowskiego zgłoszonego przez PiS i Macieja Berka zgłoszonego przez KO. Jedynie ten drugi uzyskał w czwartek pozytywną opinię sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, choć jego kandydatura wywołuje niemało kontrowersji i krytycznie ocenia ją duża część polityków i środowiska prawniczego. Powodem krytyki są przede wszystkim jego ścisłe powiązania z obecnym rządem. W ostatnich latach był on bowiem jednym z najważniejszych ministrów w rządzie Donalda Tuska, nazywanym przez samego premiera jego „prawą ręką”.

Przeciwni skierowaniu byłego ministra na sędziego TK są także Polacy. Jak wynika z niedawnego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, blisko 60 proc. Polaków uważa, że wybór Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego uderza w niezależność sądownictwa i prowadzi do dalszego upolitycznienia tego organu.

Czytaj więcej

Maciej Berek nowym sędzią TK? Rzecznik prezydenta: to jest krok za daleko