Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakich zasadach dom i pracownia Wojciecha Fangora staną się muzeum, nowym oddziałem MCSW ELektrownia
- Jak bogata i różnorodna kolekcja dzieł artysty trafi do nowo powstałej placówki.
- Czym nowa instytucja będzie wyróżniać się na tle tradycyjnych muzeów biograficznych.
- Jakie są długofalowe plany rozwoju tego miejsca, włączając w to jego unikalne otoczenie.
Dom jednego z najwybitniejszych polskich artystów współczesnych stanie się oddziałem Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu.
2 września w podpisaniu aktu notarialnego w przejęciu domu uczestniczyli marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik i wicemarszałek Rafał Rajkowski. MCSW „Elektrownia” otrzyma także na własność osiem prac malarza, m.in. pomalowany przez niego drewniany stół z sześcioma krzesłami. A wkrótce kolekcja powiększy się jeszcze o przekazane przez Fundację Promocji Twórczości Wojciecha Fangora w depozyt 224 dzieła artysty: obrazy, plakaty i instalacje.
Fangor w byłym młynie
Wojciech Fangor (1922–2015) światową sławę zdobył abstrakcyjnymi obrazami o wibrujących kolorach, prekursorskimi wobec op-artu, które jako pierwszy polski artysta pokazał na indywidualnej wystawie w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku w 1970 r.
Był twórcą nieustannie poszukującym. W malarstwie po okresie abstrakcji powrócił do figuracji. O ile w latach 50. zaczynał od realizmu socjalistycznego, to od połowy lat 70. inspiracji szukał w kulturze masowej, mediach oraz reinterpretacjach własnych szkiców i rysunków.
Inicjował wiele nowych zjawisk nie tylko w malarstwie, ale również w plakacie, rzeźbie, formach przestrzennych. Kilkadziesiąt plakatów, zaczynając od kultowych „Murów Malapagi” do filmu René Clémenta, rozsławiło go jako wybitnego współtwórcę polskiej szkoły plakatu.
Dom Wojciecha Fangora
Prekursorem w rzeźbie stał się, gdy razem z architektem Stanisławem Zamecznikiem pokazał w 1958 r. pierwszą instalację przestrzenną „Studium przestrzeni”, której ważnym elementem był ruch.
W XXI wieku rozgłos przyniósł mu projekt wizualnej koncepcji stacji II linii warszawskiego metra.
W 1999 r., po 34 latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych, wrócił do Polski i wtedy kupił dawny młyn w Błędowie nad rzeką Mogielanką wraz z otaczającym go parkiem o powierzchni blisko 1,8 ha.
Czytaj więcej
Wystawa „Andy Warhol. Od linii do legendy” w krakowskim Pałacu Sztuki prezentuje ponad 50 oryginalnych rysunków, serigrafii, polaroidów, plakatów,...
W pracowni Wojciecha Fangora
Jak wspomina Piotr Patkowski, prezes Fundacji Promocji Twórczości Wojciecha Fangora, miejsce, w którym jego rodzice spędzili wiele lat, ma dla niego sentymentalną wartość. A o zamianie domu w muzeum mówi: – Przekazuję to miejsce w dobre ręce. Będzie to wspaniałe upamiętnienie taty. Zależało mu na tym, aby jego prace były eksponowane w jednej przestrzeni.
Z kolei Wioletta Kotkowska, dyrektorka Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu, zapowiada: – Nie będzie to tradycyjne muzeum. Chcemy opowiadać historię artysty poprzez przestrzeń, w której żył, pracował i tworzył, pokazując odwiedzającym również mniej znane aspekty jego twórczości. W przyszłości park otaczający dom zostanie uzupełniony o galerię rzeźby plenerowej i nowoczesny pawilon wystawienniczy.
Wnętrze pracowni Wojciecha Fangora
W domu w Błędowie pozostają obrazy artysty, oryginalne meble, pamiątki, wśród których jest m.in. stół z honorowym miejscem Wojciecha Fangora, przy którym gromadziła się rodzina, spędzając wspólnie czas.
Jest też ulubiony fotel Fangora, który przywiózł ze Stanów Zjednoczonych. Mebel ten był prezentowany w 2022 r. w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” na wystawie „Dzisiaj są moje urodziny”.
W nienaruszonym stanie pozostaje pracownia, w której artysta tworzył w ostatnich latach życia. Zachowała do dziś oryginalny układ i charakter. Na stałym miejscu stoją: sztaluga i farby używane przez artystę.
Dom Wojciecha Fangora w Błędowie w przyszłości będzie otwarty dla publiczności.
Czytaj więcej
„Przetrwałem. Nie dlatego, że ludzie mnie chcieli, ale dlatego, że nie mogli się mnie pozbyć”.