Prezentacja jest opowieścią o kolekcjonerskiej pasji, jak i okazją do podziwiania zebranych znów razem sławnych dzieł, które kształtują naszą zbiorową wyobraźnię. Takich, jak np. „Stańczyk” Jana Matejki, przedstawiający błazna króla Zygmunta Starego, który był przenikliwym mędrcem, dostrzegającym nadciągające polityczne zagrożenia dla Polski. Jego zafrasowana twarz to zarazem autoportret samego malarza.

Czy „Babie lato” Józefa Chełmońskiego – z odpoczywającą, zatopioną w marzeniach dziewczyną na stepie – jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł malarza, uważane za wybitne dzieło realizmu lub wręcz naturalizmu, a z drugiej strony za poetycką wizję wolności i jedności człowieka z naturą.

Jan Matejko „Stańczyk”, 1862;	 Muzeum Narodowe w Warszawie

Jan Matejko „Stańczyk”, 1862; Muzeum Narodowe w Warszawie

Foto: Materiały prasowe/MNW

Albo „Żydówka z cytrynami” Aleksandra Gierymskiego, pierwszy obraz, który Milewski zakupił w 1881 r. do swej kolekcji. Dziś należy do Muzeum Śląskiego w Katowicach i stąd przyjechał na wystawę w stolicy „Kolekcjoner. Ignacy Korwin-Milewski (1846-1926)”. Równocześnie podobna kompozycja „Żydówka z pomarańczami”, należąca do MNW, jest obecnie prezentowana w Muzeum Śląskim.

Korwin-Milewski bardzo cenił Aleksandra Gierymskiego i był jego hojnym mecenasem, miał w sumie w swej kolekcji 24 dzieła artysty, m.in. także „Święto Trąbek”, „Trumnę chłopską”, dwie wersje „Opery Paryskiej w nocy”, „Chłopca w słońcu”, „Park włoski”.

Od Jana Matejki do Jacka Malczewskiego

Hrabia świetnie znał się na sztuce; zresztą sam po ukończeniu prawa, próbował sił w malarstwie i przez pięć lat studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. W końcu jednak uznał, że to nie jest jego powołanie i poświęcił się kolekcjonowaniu.

Przez blisko 30 lat zgromadził ponad 200 obrazów współczesnych mu, wybitnych polskich malarzy: Jana Matejki, Józefa Chełmońskiego, Aleksandra Gierymskiego, Władysława Czachórskiego, Jacka Malczewskiego, Anny Bilińskiej, Teodora Axentowicza, Alfreda Wierusz-Kowalskiego, Ludwika de Laveaux, Kazimierza Pochwalskiego, Wincentego Wodzinowskiego, Franciszka Żmurki i innych. Ostatnim obrazem, jaki nabył, był „Rybak i chimera” Jacka Malczewskiego.

Ignacy Korwin-Milewski przez blisko 30 lat zgromadził ponad 200 obrazów wybitnych współczesnych mu malarzy, które należą do kanonu polskiego malarstwa.

Za główną zasadę przyjął, że gromadzi dzieła artystów współczesnych, należących do szkoły monachijskiej. Z czasem poszerzył swoje zbiory także o impresjonistyczne obrazy polskich artystów, jak w przypadku Gierymskiego, choć i on studiował w Monachium, zanim pojechał do Paryża i znalazł się pod wpływem francuskich impresjonistów.

Żywo interesowała Milewskiego też tematyka ludowa, poświęcona wiejskim zwyczajom. Ten nurt zdominowany jest zwłaszcza przez obrazy Wincentego Wodzinowskiego, które powstawały na zamówienie mecenasa, jak barwne roztańczone „Wesele włościańskie w Krakowskiem”.

Polska galeria narodowa Milewskiego

Ignacy Korwin-Milewski chętnie pokazywał swoje zbiory na wystawach. Największe prezentacje miały miejsce we Lwowie w 1894 r. oraz w Künstlerhaus w Wiedniu na przełomie 1895 i 1896 r. Wystawa wiedeńska wzbudziła ogromne zainteresowanie i przyniosła kolekcjonerowi europejski rozgłos.

Milewski myślał o swojej kolekcji jako o polskiej galerii narodowej, którą początkowo zamierzał przekazać w darze polskiemu narodowi. Z tą propozycją zwrócił się nawet w 1894 r. do władz Krakowa, bo uznał, że to miasto jest najlepszym miejscem dla utworzenia takiej galerii. Niestety nie znalazł wsparcia dla jej budowy na Placu Szczepańskim. Urażony decyzją krakowskich władz, bankier wywiózł kolekcję do rezydencji na Wyspie Świętej Katarzyny na Adriatyku.

Tworząc swą kolekcję Korwin-Milewski zrealizował też niezwykle oryginalny projekt uzupełniającej ją galerii kilkunastu autoportretów malarzy, których wysoko cenił i miał ich dzieła w zbiorach. Sam ustalał ich format i sposób ujęcia naturalnej wielkości postaci – w pozycji stojącej, obejmujący trzy czwarte sylwetki, na neutralnym ciemnym tle, z paletą malarską w ręku. Wśród zaproszonych do projektu znaleźli się m.in. Aleksander Gierymski, Jan Matejko, Anna Bilińska (jako jedyna kobieta – malarka), Ludwik de Laveaux, Jacek Malczewski, Tadeusz Ajdukiewicz, Teodor Axentowicz, Kazimierz Żmurko, Wincenty Wodzinowski. Większość obrazów powstała w latach 1891-1895.

Wizytówką tej galerii jest autoportret Jana Matejki, ostatnie dzieło w dorobku artysty, który nie zastosował się do zasad i manifestując swą niezależność namalował się w fotelu z odłożoną paletą. Dwaj zaproszeni artyści nie podjęli się własnoręcznego wykonania zadania, więc wizerunek Józefa Brandta namalował Bolesław Szańkowski (także w pozycji siedzącej, zapewne z szacunku dla jego wiodącej roli wśród malarzy szkoły monachijskiej); natomiast portret Michała Wywiórskiego jest dziełem Jacka Malczewskiego.

Leon Wyczółkowski „Portret Ignacego hr. Korwin-Milewskiego”, 1901; Muzeum Narodowe w Krakowie

Leon Wyczółkowski „Portret Ignacego hr. Korwin-Milewskiego”, 1901; Muzeum Narodowe w Krakowie

Foto: Materiały prasowe/MNW

Korwin-Milewski zamawiał także własne wizerunki. Jedyny, jaki się zachował to okazały pastel Leona Wyczółkowskiego z 1901 r., przedstawiający 55-letniego kolekcjonera – postawnego mężczyznę z siwą brodą, w czarnym cylindrze. Szkoda, że zaginął znacznie wcześniejszy wizerunek (znamy go tylko ze zdjęcia), namalowany przez Władysława Czachórskiego przedstawiający młodego hrabiego w stroju kawalera maltańskiego, gdy uzyskał tę godność.

Czytaj więcej

„Caravaggio. Arcydzieła niepokornego geniusza”. Nowy dokument o wielkim malarzu wchodzi do kin

Ignacy Korwin-Milewski wśród elit

Bogaty i ekscentryczny hrabia, pochodzący z ziemiańskiej rodziny na Wileńszczyźnie, był światowcem. Niezależny, pewny siebie erudyta czuł się wszędzie swobodnie. Obracał się w kręgach arystokratycznych elit Europy. Realizację marzeń umożliwiał mu odziedziczony rodzinny majątek. Stać go było nie tylko na dzieła sztuki, ale również zakup parowego żaglowca, którym odbywał rejsy w międzynarodowym towarzystwie. A nawet na kupno od Habsburgów wyspy Świętej Katarzyny przy półwyspie Istria (dzisiejsza Chorwacja), na której mieszkał w ostatnich latach życia. Po upadku Austro-Węgier wyspa znalazła się w granicach Włoch; wtedy Milewski przyjął obywatelstwo włoskie.

Kilkuletni romans ze znacznie młodszą od niego modelką krakowskich malarzy Cecylią Włodzimirską (uwiecznioną na dwóch portretach Leona Wyczółkowskiego) zakończył się w aurze skandalu. A małżeństwo z Janiną Zofią z Ostroróg-Sadowskich, wdową po Władysławie Umiastowskim, choć równie majętną jak on, okazało się niedobrane i zakończyło separacją i sądowymi sporami o majątek.

Czytaj więcej

Auguste Renoir i nowoczesna miłość. Czego oczekują tłumy na wystawie w Paryżu

Rekonstrukcja kolekcji Korwin-Milewskiego

Fortuna nie sprzyjała mu wiecznie. Schorowany po wylewie 76-letni Ignacy Korwin-Milewski musiał zacząć wyprzedawać dzieła z kolekcji, gdyż jego finanse zaczęły topnieć. Po jego śmierci dalsze losy jego kolekcji były burzliwe. Część obrazów została przewieziona najpierw do Szwajcarii, a potem do USA, gdzie przez lata leżały w skrzyniach w porcie Nowego Jorku. Po nieudanych negocjacjach w latach 60. XX wieku z dyrektorem MNW Stanisławem Lorentzem, obrazy te trafiły na sprzedaż do galerii w Wiedniu.

Obecna wystawa, powstała w stulecie śmierci kolekcjonera, podejmuje próbę rekonstrukcji wyjątkowej kolekcji. Kuratorce Renacie Higersberger udało się w katalogu zidentyfikować 150 obrazów z dawnego zbioru. A na ekspozycji zgromadzono 73 oryginalne obrazy. 37 jest własnością MNW.

Wystawa jest czynna do 13 września.