W czwartek rzecznik generalna Trybunału Sprawiedliwości UE Juliane Kokott wydała opinię w sprawie skargi polskiego rządu na tzw. dyrektywę ściekową (2024/3019). Zaproponowała, by Trybunał uznał za nieważny przepis art. 9 ust. 1 lit. a tej dyrektywy, a także załącznik III do niej. Według tych przepisów producenci kosmetyków i leków mieliby ponosić 80 proc. kosztów usuwania mikrozanieczyszczeń w ściekach. Rzecznik twierdzi, że może to naruszać unijną zasadę proporcjonalności w ustanawianiu obciążeń prawnych. Wytyka też błędy w procesie uchwalania tej dyrektywy.
Czytaj więcej
Komisja Europejska uwzględni materiały przekazane przez polski rząd w dochodzeniu dotyczącym nielegalnych treści i oszukańczych reklam na platforma...
Zabrakło rzetelnej analizy tego, kto i jakie ścieki odprowadza
Rzecznik poparła argumentację polskiego rządu, który zarzucił władzom unijnym oparcie tych przepisów na nierzetelnej argumentacji. Zasugerowała, że „producentów produktów leczniczych i produktów kosmetycznych objęto rozszerzoną odpowiedzialnością bez przeprowadzenia rzetelnego naukowo porównania z innymi grupami producentów”. Zwróciła uwagę, że w procesie legislacyjnym nie omówiono należycie wątpliwości co do tego, ile substancji generowanych przez przemysł farmaceutyczny i kosmetyczny jest w ściekach komunalnych. Komisja Europejska powoływała się bowiem na badania, z których wynikało, jakoby aż 92 proc. chemicznych zanieczyszczeń w ściekach komunalnych pochodziło z dwóch branż: farmaceutycznej (66 proc.) i kosmetycznej (28 proc.).
Czytaj więcej:
Trybunał Sprawiedliwości UE ma przesądzić, czy krajowe przepisy, które nie pozwalają bankom pomniejszać podstawy opodatkowania o wartość obligacji...
Pro
Rzecznik generalna zwróciła uwagę, że obie te branże opublikowały wyniki badań, z których wynika, że procentowy udział mikrozanieczyszczeń z leków i kosmetyków jest znacznie niższy, prawdopodobnie kilkuprocentowy. Nie wdając się w analizę techniczną, Juliane Kokott stwierdziła, że unijne organy: KE i Rada UE nie wzięły pod uwagę racji wszystkich stron. Zasugerowała Trybunałowi, że ten powinien „przynajmniej rozważyć ponowne otwarcie rozprawy i umożliwienie stronom wypowiedzenia się co do omówionych wątpliwości”.
Dyrektywę ściekową kwestionuje nie tylko polski rząd
Rzecznik zaproponowała też połączenie sprawy skargi polskiego rządu z toczącym się przed TSUE osobnym postępowaniem dotyczącym tej samej kwestii. Jest to sprawa kilku firm farmaceutycznych (C-614/26, Irish Pharmaceutical Healthcare Association i Medicines for Ireland).
Dyrektywa 2024/3019 dotycząca ścieków komunalnych została wydana 27 listopada 2024 r. Państwa członkowskie mają czas na jej wdrożenie do 31 lipca 2027 r. Polski rząd jeszcze nie opublikował żadnego projektu polskiego prawa, które miałoby ją wdrażać.
Czytaj więcej
Jeśli w wyniku wdrożenia dyrektywy koszt produkcji leków generycznych wzrośnie w znaczący sposób, firmy mogą stanąć przed ograniczeniami operacyjny...
Dyrektywa wzbudzała protesty nie tylko w Polsce. Przedstawiciele firm farmaceutycznych zrzeszeni w organizacji Medicines for Europe wskazywali, że jej wdrożenie może spowodować słabszą dostępność leków refundowanych. Ich sztywne ceny nie pozwoliłyby na przerzucenie kosztów na zażywających je pacjentów, a to mogłoby sprawić, że wielu producentów wycofałoby się z produkcji takich medykamentów.
Wątpliwości co do ściekowej dyrektywy nabrał także Parlament Europejski. W rezolucji przyjętej 18 czerwca zalecił odłożenie jej wdrożenia – stopniowo od 2033 do 2045 r. Zalecił też Komisji Europejskiej, by do końca 2026 r. ponownie przeanalizowała dane dotyczące różnych substancji w ściekach i oszacowała wpływ dyrektywy na dostępność leków.
Sygnatura akt: C-193/25
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Tomasz Jaworski, radca prawny, partner w kancelarii Tomasik Jaworski
Rzecznik generalna bardzo trafnie wskazała na rozbieżność danych z różnych źródeł, dotyczących zawartości mikrozanieczyszczeń pochodzących z leków, kosmetyków i innych produktów. Zwróciła też uwagę na to, że Komisja w arbitralny sposób oparła się tylko na jednym źródle danych w zakresie kluczowego dla sprawy wskaźnika toksyczności poszczególnych substancji (tzw. PNEC) i że przy uchwalaniu dyrektywy zabrakło rzetelnej analizy naukowej. Swoboda ustawodawcy nie może przecież oznaczać dowolności w konstruowaniu prawa. Trudno ocenić, kiedy zapadnie wyrok w tej sprawie, zwłaszcza jeśli dojdzie do sugerowanej przez panią rzecznik ponownej rozprawy albo połączenia postępowania ze skargi polskiego rządu ze sprawą firm farmaceutycznych C-614/26. Mam nadzieję, że zostanie on wydany jeszcze przed 31 lipca 2027 r., bo jest to końcowa data implementacji tej dyrektywy.