Aby uzasadnić przejęcie kontroli nad ulicami stolicy przez Gwardię Narodową, prezydent Donald Trump przedstawił zawyżone dane, które przeczyły raportom jego własnego Departamentu Sprawiedliwości, mówiącym o spadku przestępczości w Waszyngtonie. By móc zmienić granice dystryktów kongresowych, oznajmił, że chce, aby – wbrew konstytucji – kolejny spis ludności wykluczył nieudokumentowanych imigrantów. A gdy federalne Biuro Statystyk Pracy (BLS) opublikowało raport ze słabymi wskaźnikami z rynku pracy, prezydent Trump nakazał zwolnić komisarz tej agencji Erikę McEntarfer.
Teraz proponuje zastąpienie jej lojalnym wobec siebie ekonomistą z konserwatywnej Heritage Foundation, EJ Antonim, znanym z przesadzonych statystyk, który sugerował, żeby w ogóle zrezygnować z miesięcznych raportów z rynku pracy.
Czytaj więcej
Prezydent Donald Trump zwolnił dr Erikę McEntarfer, komisarza Biura Statystyki Pracy (BLS), którą bez dowodów oskarżył o manipulowanie miesięcznymi...
– Od wybiórczego prezentowania danych, które były wygodne, po błędną prezentację i wyolbrzymianie – EJ Antoni wykorzystuje wszystkie możliwe sztuczki i wielokrotnie pokazał, że nie jest wiarygodnym źródłem informacji. Trudno sobie wyobrazić kogoś takiego na czele tak kluczowej organizacji, jak BLS – mówi o nominancie Trumpa Dave Herbert, ekonomista z konserwatywnego think tanku American Institute for Economic Research.
Inni eksperci ostrzegają, że posunięcie to może mieć paraliżujący wpływ na pracę ekonomistów i analityków, którzy opierają się na danych rządowych, tradycyjnie w USA uważanych za bardziej rzetelne niż te gromadzone przez sektor prywatny.
Obecna administracja USA zniekształca dane publikowane przez rządowe agencje i dobiera się do prywatnych
Donald Trump od początku swojej politycznej kariery żongluje faktami oraz szerzy nieprawdę. „Gdy jest u władzy, przedstawia różowy obraz Ameryki, w której wszystko układa się bardzo dobrze. Gdy walczył o przejęcie władzy, promował fałszywe teorie na temat krajowej stopy bezrobocia i wskaźnika przestępczości, by atakować demokratów. Przykładowo w 2016 roku twierdził, że stopa bezrobocia sięga 42 proc., podczas gdy kształtowała się na poziomie 5 proc.” – przypomina „Huffington Post”.
Czytaj więcej
Zdecydowana większość dorosłych Amerykanów odczuwa stres związany z kosztami artykułów spożywczych – wynika z sondażu AP News. Prezydent Donald Tru...
Ale dopiero w drugiej kadencji coraz odważniej nagina oficjalne dane, by pasowały do jego polityki i przekazu medialnego. Od początku roku jego administracja zmienia sposób, w jaki są zbierane i opracowywane dane w różnych agencjach federalnych, od tych zajmujących się zdrowiem, klimatem po edukację.
Przykładowo administracja Trumpa usunęła z federalnych portali dziesiątki baz danych i rządowych opracowań dotyczących zakresu zniszczeń w wyniku katastrof naturalnych. Zniknęła też strona U.S. Global Change Research Program, na której publikowane były analizy o zmianach klimatycznych w całym kraju. Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) ma zakaz gromadzenia danych związanych z płcią, niezbędnych do zapewnienia bezpieczeństwa i zdrowia Amerykanów.
Trump próbuje też zmusić prywatne firmy do publikowania korzystniejszych dla niego danych. Naciskał np. na Goldman Sachs, by zwolnił głównego ekonomistę, bo przygotował raporty ostrzegające, że cła mogą wywołać inflację.
– Administracja próbuje przedstawić najlepszy obraz tego, co robi, nawet jeżeli oznacza to, że musi manipulować czy zniekształcać fakty – mówi Robert Cropf z St. Louis University.
Dane o skutkach klęsk żywiołowych, liczbie aborcji czy utonięć - wszystko jest podporządkowane bieżącej polityce
– Taka manipulacja danymi przypomina działania dyktatorów i reżimów autokratycznych. Tego rodzaju kłamstwa służą demonstrowaniu siły i umiejętności omamiania ludzi – podsumowuje z kolei Natalie Koch, wykładowczyni z Syracuse University specjalizująca się w badaniach nad autorytarnymi rządami.
Dodatkowo federalne agencje wstrzymały gromadzenie i analizę wielu rodzajów danych w kwietniu, po tym jak na dobre weszły w życie masowe zwolnienia w agencjach rządowych.
W wyniku cięć personalnych CDC nie gromadzi danych dotyczących m.in. wstrząsów mózgu, utonięć, czy kryzysu narkotykowego. Jak podaje „Washington Post”, żadna federalna agencja nie zbiera i nie analizuje informacji stanowych dotyczących aborcji, które są jednym z komponentów do przewidywania wskaźnika urodzeń i podejmowania decyzji dotyczących opieki zdrowotnej, edukacji i gospodarki. Nie ma już pracowników National Center for Education Statistics, którzy weryfikowali gromadzone dane na temat edukacji. Dlatego okrojony przez obecną administrację Departament Edukacji nie opublikował na czas dorocznego raportu przedstawiającego stan edukacji w kraju, od przedszkoli po uczelnie wyższe.
– Poważnie podważa to zaufanie do naszych instytucji, jeżeli nie możemy mieć żadnej gwarancji, że dostarczają nam wiarygodnych danych, lub że podejmują decyzje w oparciu o wiarygodne dane – mówi Robert Cropf. Eksperci ostrzegają, że manipulowanie oficjalnymi statystykami rządowymi może również doprowadzić do niestabilności gospodarczej, ograniczyć dostęp do opieki zdrowotnej, czy np. zniekształcić prognozy dotyczące klęsk żywiołowych.
Czytaj więcej
W Polsce zwiększyła się niezależność mediów publicznych, jednak problemem pozostaje antysemityzm – wynika z raportu Departamentu Stanu USA na temat...
Skutki tych zmian będą odczuwalne w społeczeństwie długo po tym, jak Donald Trump odejdzie z Białego Domu. Nawet jeżeli rząd amerykański wznowi rzetelne gromadzenie i analizę danych, w statystykach pozostaną dziury z epoki Trumpa.