Reklama

NATO na szczycie w Hadze razem. Mimo wszystko

Artykuł 5 sojuszu obowiązuje, NATO widzi w Rosji wroga, a wydatki na obronę paktu sięgną 5 proc. PKB. Co się działo na środowym szczycie w Hadze i dlaczego Donald Trump już na dzień dobry przyleciał do Holandii w złym humorze?
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i sekretarz obrony Pete Hegseth podczas szczytu NATO w H

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i sekretarz obrony Pete Hegseth podczas szczytu NATO w Hadze

Foto: REUTERS/Brian Snyder

W blisko 80-letniej historii NATO nie było jeszcze szczytu, który zakończyłby się tak krótką deklaracją. Ale nigdy też walka o każde słowo nie była tak zacięta. I to o sprawy zdawałoby się podstawowe.

Już w samolocie, którym Donald Trump leciał we wtorek do Hagi, amerykański prezydent wywołał popłoch wśród europejskich aliantów, oświadczając, że artykuł 5 traktatu północnoatlantyckiego podlega „interpretacji” i zależnie od niej Ameryka przyjdzie lub nie przyjdzie na odsiecz zaatakowanym sojusznikom. Jednak w środę prezydent USA przyznał, że „będzie do końca” z europejskimi partnerami. I już w pierwszym punkcie haskiej deklaracji znalazło się zobowiązanie do przestrzegania przez wszystkich 32 sojuszników zasady „atak na jednego z nas będzie atakiem na nas wszystkich”. 

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama