Marian Banaś usuwa nominatów PiS. W tle tajemnicza wyprawa na Białoruś

Posłowie zaprosili wiceprezes NIK Małgorzatę Motylow na posiedzenie komisji. Prezes Izby chce ją za to odwołać.

Aktualizacja: 07.12.2023 06:28 Publikacja: 07.12.2023 03:00

Wyjazd do Mińska, na który zgodę wydał sam Marian Banaś (na zdjęciu), wywołał falę krytyki

Wyjazd do Mińska, na który zgodę wydał sam Marian Banaś (na zdjęciu), wywołał falę krytyki

Foto: PAP/Tomasz Gzell

„Rzeczpospolita” ustaliła, co kryje się za złożeniem przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia wniosku o odwołanie pierwszej wiceprezes Małgorzaty Motylow. Pretekstem ma być jej „niesubordynacja”, czyli to, że w styczniu 2022 r. bez zgody prezesa poszła na posiedzenie sejmowej komisji, która badała bulwersujący wyjazd delegacji NIK na Białoruś. Prezes Banaś wymierzył jej za to naganę. Teraz, po wyborach, chce to wykorzystać do jej odwołania.

Pięć osób z NIK, w tym społeczny doradca prezesa, jego syn Jakub, w grudniu 2021 r. udało się do Mińska na rozmowy ze swoim białoruskim odpowiednikiem – najwyższym organem kontroli, instytucją podlegającą bezpośrednio Aleksandrowi Łukaszence. Miało chodzić o kontrolę w Puszczy Białowieskiej dotyczącą m.in. „dzikiej fauny i flory”.

Tajemnicza wyprawa NIK na Białoruś

Wyjazd, na który zgodę wydał sam Marian Banaś (nie informując zastępców), wywołał falę krytyki i zarzuty o działanie „sprzeczne z interesami państwa polskiego” i „legitymizację dyktatora”. Sprawę chciała wyjaśnić Komisja ds. Kontroli Państwowej, której NIK podlega. Prezes pytania kwitował hasłami o „politycznej nagonce”.

Czytaj więcej

Lista Banasia leży już w Sejmie

Na posiedzenie przybyli także zaproszeni przez posłów wiceprezesi NIK: Małgorzata Motylow i Tadeusz Dziuba, co wkrótce miało swoje konsekwencje. Szef Izby ukarał ich naganą z wpisaniem do akt, uznając to za samowolę.

Wiceprezesi odwołali się do sądu pracy. Argumentowali, że stawili się na posiedzenia komisji na imienne zaproszenie, by odpowiedzieć na pytania (ich wiedza o eskapadzie na Białoruś była skromna – nie znali celu ani uczestników) i w żadnym razie nie reprezentowali prezesa NIK w zakresie kierowania tą instytucją.

Czytaj więcej

Mimo nakazu sądu Marian Banaś nie wydał śledczym danych o rzekomym ataku hakerskim na NIK. Bo go nie było

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy przyznał im rację. Uznał, że wobec podległości NIK Sejmowi mieli obowiązek na komisje przybyć. A wymierzenie kary nastąpiło „z naruszeniem prawa”.

Prezes NIK chce wykorzystać orzeczenie Sądu Okręgowego

„Skoro powódka otrzymała imienne zawiadomienie od przewodniczących komisji sejmowych, to na podstawie art. 153 ust. 2 Regulaminu Sejmu miała obowiązek uczestniczyć w tych posiedzeniach. Polecenie Prezesa Najwyższej Izby Kontroli z 19 stycznia 2022 r., uzależniające od jego zgody udział powódki w posiedzeniach komisji sejmowych w razie otrzymania przez nią imiennego zawiadomienia ze strony komisji sejmowych, było zatem niezgodne z art. 153 ust. 2 Regulaminu Sejmu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku w sprawie Motylow.

Według sądu zgoda prezesa byłaby potrzebna, gdyby chodziło o wystąpienie jako „przedstawiciel prezesa NIK, w celu przedstawienia w jego imieniu »sprawozdania i udzielenia informacji«”.

Sąd Okręgowy orzekł odmiennie. Ocenił, że wiceprezesi otrzymali „wyłącznie zawiadomienie o posiedzeniu”, a „decyzja odnośnie wzięcia udziału w posiedzeniu nie należała samodzielnie do powódki, a do prezesa NIK”, więc „zarówno samodzielna decyzja powódki o udziale w posiedzeniu komisji, jak i brak skonsultowania z pracodawcą stanowiska stanowiły naruszenie obowiązków pracowniczych”.

Według Sądu Okręgowego przepisy „nie stwarzają żadnej możliwości, aby wiceprezesi NIK samodzielnie uczestniczyli w posiedzeniach komisji sejmowej nie uzyskując uprzednio upoważnienia Prezesa NIK. Polecenie służbowe jakie otrzymała powódka było jednoznaczne”.

Kolejne wezwanie wiceprezes NIK do Sejmu

To orzeczenie sądu chce teraz wykorzystać prezes NIK. – Tyle tylko, że wyrok zapadł w lipcu. Wyciąganie teraz w sprawie odwołania Motylow argumentu o „niesubordynacji” to pretekst do usunięcia niewygodnych Banasiowi wiceprezesów – mówi jedna z osób, która zna sprawę.

Czytaj więcej

Podsłuchy w NIK. Kto nagrał i zaniósł rządowej telewizji „taśmy Banasia”?

W czwartek wniosek prezesa NIK o odwołanie Małgorzaty Motylow zaopiniuje Komisja ds. Kontroli Państwowej. – Zaprosiliśmy wiceprezes Motylow – mówi nam Marek Sawicki, poseł PSL i szef komisji. – Będę głosował za jej odwołaniem, bo uważam, że należy zakończyć wojnę, która doprowadziła do destrukcji tej instytucji – mówi Sawicki.

Stawiając się na komisji, Małgorzata Motylow narazi się na retorsje ze strony szefa NIK, który – jak ustaliliśmy – „nie dał jej zgody na takie stawiennictwo”.

„Rzeczpospolita” ustaliła, co kryje się za złożeniem przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia wniosku o odwołanie pierwszej wiceprezes Małgorzaty Motylow. Pretekstem ma być jej „niesubordynacja”, czyli to, że w styczniu 2022 r. bez zgody prezesa poszła na posiedzenie sejmowej komisji, która badała bulwersujący wyjazd delegacji NIK na Białoruś. Prezes Banaś wymierzył jej za to naganę. Teraz, po wyborach, chce to wykorzystać do jej odwołania.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Polityka
Szymon Hołownia zmienił dyrektora od mediów w Sejmie
Materiał Promocyjny
Elektrownie jądrowe to naturalny dla Warty obszar zainteresowań
Polityka
Komisja śledcza ds. afery wizowej. Piotr Wawrzyk odmawia składania zeznań
Polityka
Europoseł Ryszard Czarnecki straci immunitet za fałszywe kilometrówki?
Polityka
Siemoniak: Protesty rolników? Mam nadzieję na dialog i pokojowe rozwiązanie
Polityka
Kowal: Warto płacić za obronę Ukrainy, by za jakiś czas nie płacić polską krwią
Polityka
Patryk Jaki mówi o zdrowiu Zbigniewa Ziobry. "Walczy, jest twardy"