Spotkanie trwało zaledwie pół godziny. Premier wyjechał od razu po jego zakończeniu mimo wcześniejszej obietnicy, że po spotkaniu porozmawia z dziennikarzami.
Szef kancelarii prezydenta Piotr Kownacki poinformował, że nie osiągnięto porozumienia w sprawie delegacji. Obaj politycy polecą na szczyt tym samym samolotem, jednak nie równocześnie. Jutro poleci Donald Tusk, następnie samolot wróci do Polski, by w środę rano zabrać do Brukseli prezydenta.
Kownacki nie wykluczył, że z Brukseli prezydent i premier mogliby wrócić wspólnie.
[srodtytul]Sikorski: Prezydent się zagalopował[/srodtytul]
Szef MSZ Radosław Sikorski powtórzył w poniedziałek wieczorem, że na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli jedzie delegacja rządowa. Rada Ministrów ma wyłączną kompetencję do określania polityki zagranicznej - oświadczył.
Według Sikorskiego "gdyby pan prezydent chciał przejąć przewodnictwo na tym szczycie, tak jak to sobie wyobraża, to byłoby to ustawienie się w roli super-premiera". - Na to się żaden rząd nie może zgodzić, rząd, który ponosi odpowiedzialność. W państwie musi być tak, że decyzję podejmuje ten, kto odpowiada - zaznaczył.
- Sądzę, że prezydent się zagalopował, bo próbuje narzucić swoją obecność na szczycie, którego substancja jest typowo rządowa - pakiet klimatyczno-energetyczny to substancja stricte rządowa - mówił.
- Niestety, pan prezydent zdefiniował się jako prezydent opozycyjny wobec rządu. Nie jest ponadpartyjnym autorytetem, tylko jest politykiem, który argumentuje na rzecz i, podkreśla to, jest związany z jedną opcją, z partią opozycyjną - ocenił Sikorski.
[srodtytul]Premier: skład delegacji już określony[/srodtytul]
- Poinformowaliśmy, że w związku z konstytucją i w związku z tym, jakimi sprawami zajmuje się Rada Europejska w tym tygodniu, w skład delegacji z oczywistych względów wchodzi minister spraw zagranicznych, minister finansów i premier polskiego rządu - powiedział Tusk.
Jak zaznaczył, zgodnie z konstytucją i 14-letnią praktyką regułą jest, że na Radach Europejskich Polska jest reprezentowana przez szefa rządu.
Premier Donald Tusk na spotkaniu z prezydentem starał się przekonać Lecha Kaczyńskiego, żeby "nie narażał na szwank wizerunku Polski i polskiego interesu".
- Jestem przekonany, że prezydent moje racje uzna - mówił przed spotkaniem. - Trudno mi sobie wyobrazić, żeby naraził na szwank autorytet swojego urzędu i autorytet Polski i wdał się w taką dziwną trochę wyprawę - zaznaczył Tusk
- W "fundamentalnych dla Polski" sprawach nie ustąpię - podkreślił premier.
[srodtytul]Prezydent poleci czarterem?[/srodtytul]
- Nie wydaje się, żeby cokolwiek miało skłonić pana prezydenta do tego, żeby nie wykonywał swoich obowiązków - powtarza jednak szef Kancelarii Prezydenta, Piotr Kownacki.
Według RMF dla prezydenta zamówiony już został lot czarterowy do Brukseli. Prezydencka kancelaria zdementowała te informacje
- Prezydent może polecieć z prezydentem Litwy. To jeden z możliwych scenariuszy. Ale moim zdaniem jest tylko jeden realny scenariusz – że poleci z premierem - mówił Kownacki w radiu RMF FM.
Według RMF FM w razie braku porozumienia z premierem i braku zgody na wspólny lot, Lecha Kaczyńskiego zabierze na szczyt niewielki wynajęty samolot Embraer. Według IAR Kancelaria Prezydenta zdementowała te informacje.
- Jestem ostatnią osobą, która by się kłóciła o to, kto leci TU-154 do dowolnej stolicy. Problem polega na tym, że prezydent nie mówi, że chce polecieć do Brukseli, tylko że chce, aby rząd mu pomógł w tym, żeby stał się szefem delegacji rządowej. Na to nie ma zgody - skomentował Donald Tusk.
[srodtytul]Imienne zaproszenie od Sarkozy'ego[/srodtytul]
Europoseł Adam Bielan przypomniał, że prezydent dostał imienne zaproszenie od prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego.
- Chciałbym powiedzieć, że rzeczywiście, kiedy jest taka umowa – kiedy się umawiają prezydent z premierem, że z jakiegokolwiek powodu leci jeden z nich – lub premier, lub prezydent – nie ma problemu. Natomiast wtedy, kiedy szczyt jest taki jak ten, ma rozbudowany program, powinni lecieć obaj - dodał.