Reklama

Donald Tusk przewodniczącym Rady Europejskiej co to znaczy dla demokracji

Szczęśliwie się składa, że wybór premiera Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej nie tylko doda splendoru Polsce (inna rzecz, czy kanclerz Niemiec lub premier Wielkiej Brytanii objęliby to stanowisko), ale przy okazji odblokuje mechanizm polskiej demokracji, formalnie poprawnej, ale zdradzającej objawy zatarcia. Rotacja na stanowisku premiera powinna mieć na nią ożywczy wpływ.
Marek Domagalski

Marek Domagalski

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala

Nie przesadzę, mówiąc, że polski establishment, a także niektóre media uznały, iż jeśli nawet Donald Tusk nie będzie rządził wiecznie, to jeszcze długo władzy z rąk nie wypuści. Za politykę w dużej części wystarczył odpowiednio intensywny ostrzał medialny skierowany na Kaczyńskiego. To pewnie nie zniknie, ale brukselska konferencja premiera Tuska była chyba pierwszą, na której nie mówił o prezesie PiS.

To nowa sytuacja. Niezależnie od tego, co mówią niektórzy zaskoczeni tą zmianą partyjni aktywiści,  i  bez względu na to, jak byłby interpretowany zapis traktatu lizbońskiego, że przewodniczący Rady Europejskiej nie może sprawować krajowej funkcji publicznej (mandatu), trudno sobie wyobrazić, by Donald Tusk kierował z Brukseli Platformą Obywatelską. Byłoby to tak, bez ujmy dla PO, jakby sędzia Sądu Najwyższego kierował jednocześnie sklepem. Tego się nie da pogodzić, tym bardziej  że teraz każdy ruch przewodniczącego Tuska będzie śledzony nie tylko przez polską, ale i przez europejską prasę.

Sytuacja przypomina te znane z historii: gdy umierał długo panujący król, nie zostawiając niekwestionowanego następcy, to dwór, a także poddani nie wiedzieli, nie pamiętali już, jak się w takiej sytuacji postępuje.

Podobnie teraz z dnia na dzień okazało się, że nic nie jest raz na zawsze ustalone, że o władzę i poparcie społeczeństwa trzeba cały czas zabiegać. To dobrze posłuży demokratycznym i parlamentarnym mechanizmom, w ostatnich latach ospałym, a nieraz fasadowym, jak np. automatyczne głosowania w Sejmie. To objawy typowego zatarcia, dobrze więc, że polska maszyneria demokratyczna dostała zastrzyk świeżego oleju. Mamy też nowe relacje z Unią, mniej na pokaz, bardziej na realne efekty.

Politycy bywają lepsi i gorsi, ale nie ma niezastąpionych. Równie ważne, a chyba nawet ważniejsze, są demokratyczne mechanizmy, które muszą być wciąż zasilane nową energią, nowymi ludźmi. Nowa sytuacja wymusza też większą aktywność innych organów, np. prezydenta, ale i opozycji.

Reklama
Reklama

Ciekawe, czy premier Tusk wiedział, co robi. Tak czy inaczej, ten motor zaczyna pracować na wyższym biegu.

Opinie Prawne
Michał Bieniak: Deregulacja, deregulacja i po deregulacji
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto naprawdę ponosi konsekwencje sporu o sędziów
Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama