Resort finansów zgodził się na usunięcie przepisu pozwalającego na szkodliwą swawolę urzędników skarbowych. Słowo „swawola” nie jest tu przesadą. Chodzi bowiem o przypadki, w których państwo uruchamia procedurę zmierzającą do przypięcia komuś łatki oszusta. I to nie w celu złapania prawdziwego przestępcy skarbowego, ale tylko po to, by wydłużyć pięcioletni termin przedawnienia podatków. Bo w terminie często trudno się kontrolerom zmieścić, by rzetelnie dokończyć kontrolę.
Czytaj więcej:
Urzędnicy nie będą już stawiać zarzutów karnych podatnikom tylko po to, aby nie dopuścić do przedawnienia podatku. Kontrowersyjny przepis ma być uc...
Pro
Trzeba wiedzieć, że Krajowa Administracja Skarbowa boryka się z poważnymi problemami kadrowymi. Samo jej kierownictwo nie kryje, że w czasie rządów PiS odeszło z pracy, z różnych przyczyn, ponad 1/3 kontrolerów skarbowych. I to na ogół doświadczonych, takich, którzy potrafili sprawnie wykryć oszustwa i dać spokój uczciwym podatnikom. Ci, którzy zostali, są często przeciążeni pracą i rzeczywiście czasem nie wyrabiają się w terminie.
Praktyka instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych już przed sześciu laty doczekała się drobiazgowej analizy eksperckiej. W raporcie opracowanym pod patronatem m.in. Konfederacji Lewiatan, eksperci przeanalizowali tysiące postępowań skarbówki, by dojść do jednoznacznego wniosku: 91 proc. postępowań karnych skarbowych wszczynano pod koniec okresu przedawnienia. Opracowanie to nieoficjalnie bywało nazywane „zieloną książeczką Ladzińskiego” od nazwiska jednego z autorów. Jednak zielony kolor okładki, mogący się kojarzyć z nadzieją, w praktyce żadnej nadziei nie dawał. Ministerstwo Finansów twardo broniło podejścia, że skarbowcom są potrzebne prawne narzędzia ścigania oszustów.
Przedawnienie zobowiązań podatkowych. Biznes lubi spokój, a nie puste oskarżenia
Sęk w tym, że biznes lubi spokój i dobrą markę. Tymczasem wszczęcie procedury karnej w sprawie konkretnej firmy od razu stwarza wokół niej atmosferę podejrzeń. Bo niby ogólnie wiadomo, że fiskus często się myli. Ale może tym razem nie, może firma X rzeczywiście ma coś na sumieniu? I nawet jeśli się okaże, że jest uczciwa, to wszczęcie w jej sprawie procedury karnej niszczy jej dobre imię.
Czytaj więcej:
Chcemy zlikwidować przepis pozwalający zawiesić termin przedawnienia podatku poprzez wszczęcie postępowania karnego skarbowego. Od lat budzi kontro...
Pro
Przy tej okazji dobre imię niszczy też państwo. Bo przypadki, o których tu piszę, nie były pojedyncze. Sama „zielona książeczka” mówiła o 1,2 tys. tak potraktowanych przedsiębiorców i to tylko w latach 2008-2014, i tylko w niektórych częściach kraju. Gdy tysiącom przedsiębiorców państwo zarzuca nieuczciwość tylko z tego powodu, że samo jest niewydolne – to ci przedsiębiorcy nie milczą. O swoich sprawach mówią swoim kontrahentom, rodzinom i znajomym. W ten sposób fatalny obraz państwa jest widoczny dla całkiem już szerokiego kręgu ludzi. Dla wyborców.
Być może do rządowych decydentów wreszcie dotarło, że niezadowolenie z władz bierze się nie tylko z jakiegoś mniej udanego wystąpienia premiera czy innego polityka rządzącej koalicji. Ono jest często wynikiem nieprzemyślanych decyzji mało znanych urzędników i to nawet dość niskiego szczebla. Być może rząd, przeprowadzając obecną deregulację, nie tylko w sprawach podatkowych, w ten sposób chce poprawić swój wizerunek. Oczywiście najlepiej by było, jeśli w rezultacie skorzystają na tym przedsiębiorcy i zwykli obywatele. Chciałoby się w to wierzyć.