Lato dobiega końca, a do wyborów już niewiele ponad miesiąc. Tymczasem ostatnie wyniki badań są – delikatnie mówiąc – wyraźnie niekorzystne dla opozycji.
Można wciąż się pocieszać, że to właśnie urlopy i wakacje dają o sobie znać w tych wynikach, ale przecież sezon był już w lipcu, gdy w CBOS nastąpił niemal historyczny moment wyrównania się zwolenników Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej. Nie ma po tym śladu, a spadek poparcia dla KO jest spektakularny. Wzrost notowań PiS widoczny jest wszędzie, choćby niewielki. Pocieszający może być spadek poparcia dla Konfederacji – ale czy trwały?
Czytaj więcej
PiS notuje identyczne wskazania jak przed miesiącem, a Koalicja Obywatelska nieznacznie zyskuje - wynika z sierpniowego sondażu poparcia dla partii...
Skąd nagły wzrost w sondażach PiS?
Dlatego też
nasuwają się istotne uwagi na temat sytuacji wyborczej. Po
pierwsze, ze wszystkich relacji dziennikarskich i własnych
obserwacji mogę powiedzieć, że kampania zdecydowanie się
polaryzuje, a dane też to pokazują (spadki poparcia dla Polski 2050
i Lewicy).
Skoro więc atmosfera polaryzacji narasta, to skąd skok przewagi PiS? Technicznie rzecz biorąc – ze wzrostu odpowiedzi tych, którzy nie wiedzą, na kogo będą głosować. Zarówno w badaniu IBRiS dla „Rzeczypospolitej”, jak i w CBOS odnotowano spory wzrost niepewnych.
Po drugie, mimo świetnych spotkań Donalda Tuska z ludźmi w różnych miejscowościach, mimo inteligentnie złośliwych odpowiedzi na wściekłą i nienawistną propagandę anty-Tuskową, jak widać, czegoś brakuje kampanii KO. Mogę się pokusić o pewne uwagi, zwłaszcza jeśli chodzi o kategorie wyborców, do których nade wszystko powinna apelować obecnie PO i cała Koalicja Obywatelska.
Niektóre sondaże sytuację partii Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza pokazują wręcz jako fatalną.
„Babciowe” - dobry kierunek Platformy, ale zły język komunikacji
Najważniejszą kategorią społeczną powinny być kobiety. Zwłaszcza młode, ale także te w pełni wieku. To dopiero wśród kobiet po 60 PiS ma zdecydowanie przewagę. Ale kampania nie odpowiada na potrzeby tej grupy elektoratu. 20- czy 30-latki chcą usłyszeć coś więcej od KO niż złożona dawno temu i niespecjalnie często powtarzana obietnica zdecydowanej zmiany prawa aborcyjnego. Co więcej, młode kobiety, podobnie jak młodzi mężczyźni, chcą usłyszeć konkrety, które mogłyby ich dotyczyć – takie właśnie jak sprawy mieszkaniowe, które PiS udało się uruchomić. Nie wiadomo, jaki będzie efekt końcowy, ale kredyty 2 proc. jednak ruszyły i ożywiły rynek. Obietnica zero procent kredytu brzmiała zachęcająco, ale teraz chyba znikł jej powab, bo już dziś chętni mogli przystąpić do działania.
Co więcej mogą usłyszeć młode kobiety, które wcale nie chciałyby rezygnować z macierzyństwa, pod warunkiem że państwo stworzy właściwe środowisko, by mogły być matkami i pracownicami? Potrzeba nie tylko haseł, ale też propozycji rozwiązań systemowych, wyrażonych w dodatku we właściwym języku. „Babciowe”, zaproponowane przez Tuska, zostało ocenione pozytywnie przez młode aktywistki, ale uznały sposób jego określenia za fatalny. A więc chodzi o konkrety, czyli propozycje rozwiązań instytucjonalnych, które jednostkom mają zapewnić określone warunki życia i działania.
Dlaczego Platforma nie może zignorować Konfederacji?
Dotyczy to także młodych mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy wcześniej schronili się pod parasolem Konfederacji. Ostatnie wybryki oraz prawda o programie nacjonalistów zapewne miały wpływ na spadek poparcia Konfederacji w sondażach, ale wcześniejsze badania Andrzeja Machowskiego pokazały, że to nie tylko przekorni najmłodsi stanęli za Konfederacją. Grupa mężczyzn, która opowiedziała się po jej stronie, objęła osoby do niemal pięćdziesiątki. Wśród nich, jak się okazuje z mego socjologicznego zwiadu, część stanowią różnego typu przedsiębiorcy, dla których wolnorynkowe hasła Konfederacji okazały się ważne. Jeśli wziąć pod uwagę skalę zawieszania działalności gospodarczej w pierwszym półroczu 2023 r., to widać, że mamy do czynienia z prawdziwym problemem. I to właśnie ci rozczarowani PiS przedsiębiorcy machają ręką na to, co mówią Konfederaci o kobietach czy innych sprawach i akcentują, że to jedyna partia, która mówi o gospodarce i liberalnych regułach państwa wobec rynku.
Czytaj więcej
„Jak to trzymacie psy w domu? I jeszcze nadajecie im imiona? To głupie”. Tych słów nie powiedział Dobromir Sośnierz, tylko 20 lat temu usłyszał je...
Dlaczego więc nic na ten temat nie mówi się w kampanii KO? Wszak Donald Tusk jest nieustannie obrzucany zarzutami za „liberalizm” – a tu czeka grupa wyborców, wcale nie taka godna pominięcia, która chciałaby usłyszeć coś o tym, jak liberalna opozycja chce sobie poradzić z centralistycznym zakłóceniem gospodarki przez PiS. Wiadomo wszak, że gospodarka znalazła się teraz w kryzysie, którego skutki rządzący przerzucają na przedsiębiorców.
Jeden Campus nie wystarczy, by polityka stała się mniej partyjniacka
Piszę te słowa 31 sierpnia, w państwowe święto Solidarności. I w tej kampanii brakuje mi najważniejszej sprawy: jakie ma być miejsce obywateli w odbudowanym, demokratycznym państwie? Co prawda na Campusie w Olsztynie Donald Tusk wspomniał wielki, oddolny ruch prawdziwie obywatelski, jakim była Solidarność, i do tej tradycji się odwołał. Bardzo dobrze, ale w propozycjach powrotu do praworządności demokratycznej nie usłyszałem dotąd nic o tym, jak KO chce zobowiązać siebie i polityków do tego, by głos obywateli zaczął odgrywać rolę w politycznej aktywności.
Paweł Śpiewak przed kilkoma miesiącami i tuż przed swą śmiercią opublikował smutny tekst o partyjniactwie, które zżera polską politykę, ogranicza horyzont myśli i działania przywódców, odpycha wszystkich, którzy chcą czegoś więcej niż doraźna partyjna polityczność. Jeśli mamy wrócić do praworządnego i demokratycznego państwa, konieczne są propozycje, które gwarantowałyby istotne rozwiązania proobywatelskie.