To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.


Kwestia ta wynikła w sprawie, jaką małżonkowie S. wytoczyli PKO BP, domagając się pozbawienia wykonalności bankowego tytułu egzekucyjnego zaopatrzonego w sądową klauzulę wykonalności.

Zawarli oni z tym bankiem umowę kredytu na 86,6 tys. CHF ze spłatą w 30 ratach na sfinansowanie remontu domu, ale też spłatę wcześniej zaciągniętego kredytu złotowego. Kredyt został wypłacony w złotych polskich według aktualnej tabeli kursów tego banku.

Czytaj więcej

Kredyt frankowy nie dyskwalifikuje sędziego

W pewnym momencie frankowicze popadli w zaległości i bank wypowiedział im umowę, wystawił BTE (choć nie są już wystawiane, to na rynku są ich dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy.


S. zarzucili nieważność umowy kredytu, ponieważ wbrew art. 69 prawa bankowego nie wskazuje ona kwoty kredytu. Środkami oddanymi im faktycznie do dyspozycji były złote (pomimo że to nie suma złotych została wskazana w umowie, lecz franki). A kurs waluty, po którym miało nastąpić przeliczenie do wypłaty, nie był znany w chwili zawarcia umowy. Bank odpowiadał, że wypłaty kredytu dokonano w złotówkach na skutek indywidualnych uzgodnień z powodami, gdyż miały posłużyć im m.in. do spłaty kredytów zaciągniętych w walucie polskiej w innych bankach.

Obciążeni powodowie

Są okręgowy podzielił to stanowisko, ale Sąd Apelacyjny w Białymstoku był innego zdania i pozbawił wykonalności BTE, wskazując, że to wyłącznie powodowie w umowie kredytowej zostali obciążeni ryzykiem walutowym, a kurs został ściśle powiązany z CHF w taki sposób, że zakres świadczeń stron został uzależniony od kursu arbitralnie ustalanego przez bank, przy czym powodowie nie zostali należycie poinformowani o mechanizmie ustalania tego kursu i o związanym z tym niebezpieczeństwem. Przemawiało to za wnioskiem, że umowa kredytowa jest nieważna.


Bank nie dał za wygraną i odwołał się do Sądu Najwyższego, a jego pełnomocnik mec. Tomasz Spyra wskazywał, że w kredycie denominowanym wykluczenie klauzuli przeliczeniowej (jako abuzywnej) nie powinno unieważniać umowy, gdyż i bez niej wiadomo, jaka jest kwota kredytu i jakie będą spłaty. W takich sprawach powinno się przeprowadzać test wykonalności umowy, czego wymaga dyrektywa o ochronie konsumentów 93/13, a co wiele sądów w Polsce pomija. Inaczej się też wykonuje umowę na początku, a inaczej np. po 20 latach, więc test wykonalności powinien być wykonywany na dzień wydawania wyroku.

Decyduje świadczenie


– O tym, jaki był to kredyt, decyduje świadczenie banku i były to złotówki, a wyeliminowanie klauzuli przeliczeniowej nie pozwalało wyliczyć jego kwoty – podkreślał pełnomocnik powodów mec.Krzysztof Orski.


Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

Na chwilę zawarcia


Ku tej argumentacji przychylił się Sąd Najwyższy pod przewodnictwem pierwszej prezes SN Małgorzaty Manowskiej i skargę banku oddalił. Sędzia sprawozdawca Marcin Krajewski wskazał w uzasadnieniu, że wypłata miała następować w złotych, a po podważeniu przelicznika nie wiadomo, jaka jest jego wysokość. Z tego powodu umowa kredytu jest nieważna. I badać ją należy na chwilę jej zawarcia, inaczej umowa nieważna mogłaby stać się ważna, a umowa ważna okazać się nieważna. 


Sygnatura akt: II CSKP 650/22

Opinia dla „rzeczpospolitej”


Mariusz Korpalski
, radca prawny


Umowa kredytu denominowanego określa jego kwotę w innej walucie niż ta, w której ma być wypłacony. Tym się on różni od umowy kredytu indeksowanego, w której strony umawiają konkretną kwotę kredytu w złotych, podlegającą wypłacie. Kredyt denominowany nie ma ustalonej kwoty podlegającej wypłacie i spłacie. Dlatego nie ma tego koniecznego elementu umowy kredytu, wymienionego w art. 69 prawa bankowego. 
TXT - Krotko - 8.25 - L: Taką umowę należałoby więc traktować raczej jako niezawartą niż jako naruszającą prawa konsumenta, chociaż rozróżnienie to cały czas jest płynne. 


To, co wiadomo na pewno, to że umowę należy badać na moment jej zawarcia, a nie na moment wyrokowania.