Reklama
Rozwiń
Reklama

Głos znanego lektora wykorzystany w reklamie i „przerobiony” przez AI. Ruszył precedensowy proces

Znany lektor Jarosław Łukomski domaga się przed sądem zadośćuczynienia za bezprawne wykorzystanie w reklamie jego – przerobionego przez sztuczną inteligencję – głosu. W piątek ruszył precedensowy proces.

Publikacja: 23.01.2026 15:24

Lektor Jarosław Łukomski przed salą rozpraw Sądu Okręgowego w Warszawie

Lektor Jarosław Łukomski przed salą rozpraw Sądu Okręgowego w Warszawie

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są konsekwencje prawne wykorzystania głosu znanego lektora przerobionego przez AI?
  • Jakie argumenty przedstawia pozwana firma w procesie o naruszenie dóbr osobistych?
  • Dlaczego ten proces jest uważany za precedensowy w kontekście prawa własności intelektualnej?
  • Jakie mogą być szersze konsekwencje społeczne i prawne omawianego przypadku?

– Tu i teraz toczy się moja sprawa, ale tak naprawdę chodzi też o to, co może spotkać inne osoby ze świata artystycznego i okołoartystycznego, jeżeli w przyszłości ich wizerunek miałby zostać użyty w tak niekontrolowany sposób, przy zaprzeczeniu wszystkich towarzyszących temu okolicznościom – komentował w rozmowie z dziennikarzami Jarosław Łukomski.

Proces za naruszenie dóbr osobistych wytoczył on spółce dostarczającej rozwiązania m.in. dla branży budowlanej i rolniczej za to, że ta w swoich reklamach na Facebooku, bezprawnie użyć miała jego przerobionego przez system sztucznej inteligencji głosu. Znany lektor domaga się od niej wypłaty wynagrodzenia określonego na podstawie wysokości stawek, jakie obowiązują za jego usługi, a także 50 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin. Proces, który ruszył w piątek przed Sądem Okręgowym w Warszawie i będzie się toczył w wydziale własności intelektualnej – jak zauważył sam sąd – to precedens.

Prezes pozwanej spółki: nie chcieliśmy naruszać niczyich praw, za reklamę odpowiedzialny pracownik, z którym nie ma kontaktu 

Pozwana firma odżegnuje się jednak od oskarżeń, jakoby bezprawnie i celowo wykorzystała głos lektora. – Chciałbym jasno podkreślić, że spółka nie miała intencji naruszenia praw jakiejkolwiek osoby – przekonywał w wygłoszonym dla mediów oświadczeniu prezes jej zarządu, Mirosław Majewski. – W spornych materiałach nie wykorzystano danych osobowych ani wizerunku lektora, i nie były one tworzone w celu identyfikacji konkretnej osoby. Miały charakter informacyjno-reklamowy i dotyczyły wyłącznie działalności oraz produktów spółki – zapewniał.

– Pytanie, kto sprawił, że głos lektora już o wiele wcześniej dostępny był na portalach społecznościowych typu YouTube czy Facebook, z których właśnie korzysta i uczy się sztuczna inteligencja – komentował prezes Majewski. I zapewniał: – Byliśmy przekonani, że postępowaliśmy zgodnie z prawem. W tej sytuacji również czujemy się poszkodowani, ale wątpliwości powinny zostać rozstrzygnięte przez sąd – oświadczył i nie odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Reklama
Reklama

W trakcie rozprawy ani on, ani pełnomocnicy spółki nie umieli jednak odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do realizacji filmu reklamowego z głosem znanego lektora. Sam prezes przekonywał, jak bardzo zaskoczony był wezwaniem przesłanym od firmy reprezentującej interesy Jarosława Łukomskiego. Zapewniał sąd, że za realizację spornej reklamy odpowiedzialny był pracownik, którego obecny fatalny stan zdrowia uniemożliwia nawiązanie z nim kontaktu i wyjaśnienie całej sytuacji. Prezes precyzował, że w dotychczasowych materiałach tego typu kierowana przez niego spółka posługiwała się głosami jedynie samych pracowników, zadowolonych klientów lub współpracujących z nią influencerów. W jego ocenie po stronie przeciwnej brak jest woli, aby spór rozwiązać polubownie, a przedstawione przez nią stawki, jakie firma miałaby zapłacić lektorowi, to horrendum.

Czytaj więcej

Gdy AI "wskrzesza" Szymborską. Prawne i etyczne wątpliwości wokół sztucznej inteligencji

Pełnomocnicy lektora: nagrania głosu w sieci to nie zaproszenie do bezprawnego z niego korzystania 

Pełnomocnicy Jarosława Łukomskiego – mecenasi Tomasz Ejtminowicz i Wiktoria Stasiewicz – argumentowali zaś, że trudno mówić o jakiejkolwiek możliwości zawarcia ugody, jeśli przeciwna strona nie opłaci wymuszonej swoimi działaniami usługi. Podnosili, że reklamy objęły zasięgiem 400 tys. użytkowników, a choroba jednego pracownika nie może paraliżować procesu dochodzenia do prawdy o tym, w jaki sposób wygenerowano materiały (do podobnej konkluzji doszedł też sam sąd). Pełnomocnicy lektora odpierali też twierdzenia, jakoby fakt, że głos ich klienta został przerobiony przesądzał o tym, że stał się on podobny do wielu innych głosów, a zatem – niemożliwy do „przypisania” konkretnej osobie.

Jak komentował w rozmowie z dziennikarzami mec. Ejtminowicz, dziś przekonanie, że to, co w internecie jest za darmo, nie ma już racji bytu. – Tak jak samochód zostawiony „na silniku” na ulicy nikogo nie upoważnia do tego, żeby do niego wsiadł i odjechał – unaoczniał. – Tutaj mamy do czynienia dokładnie z taką sytuacją: ktoś przywłaszczył cudzą tożsamość i ona jest łatwo identyfikowalna. Głos pana Łukomskiego znają wszystkie dzieci; rozpoznając go po nim, robią sobie z nim zdjęcia na molo – przekonywał.

Z kolei mec. Stasiewicz podkreślała, że jeśli uznalibyśmy, iż dowolne korzystanie z tego, co użytkownicy social mediów w nich publikują – jako że korzystamy z nich niemal wszyscy – prowadziłoby do niebezpiecznego precedensu w tworzeniu deepfake’ów. – A to by oznaczało, że każda firma może sobie wykorzystać głos do reklamy swoich produktów, bo przecież był on publicznie dostępny. Dla nas to absurdalne – oceniła.

Pełnomocnicy lektora wyjaśniali również, że brak konkretnych, krajowych regulacji dotyczących wykorzystywania systemów sztucznej inteligencji nie oznacza, iż można korzystać z nich bez żadnych ograniczeń. Pokrzywdzona w wyniku takiej samowolki osoba może dochodzić swoich praw na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, prawa autorskiego czy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. A przepisy takie jak RODO czy akty dotyczące AI to odpowiedzialność, jaką dodatkowo bierze na siebie państwo, zobowiązane chronić obywateli.

Reklama
Reklama
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Mała firma w KSeF. Jak wystawić i odebrać fakturę? I za to nie płacić
Sądy i trybunały
Przeszukanie w budynku KRS. Małgorzata Manowska mówi o próbie zastraszenia sędziów
Dane osobowe
Czy kamera w osiedlowym śmietniku narusza RODO? Zapadł precedensowy wyrok
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Nieruchomości
Ustalenie miedzy: ewidencja geodezyjna kontra płot. Co orzekł SN?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama