Zanim Wyspa Księcia Edwarda stała się ukochanym domem Ani z Zielonego Wzgórza – tytułowej bohaterki cyklu powieści dla dzieci i młodzieży – była świadkiem wielu tragicznych wydarzeń. Jej rdzenni mieszkańcy, Indianie z plemienia Mikmaków, nazywali ją Abegweit, czyli „kołysząca się na falach”. Maleńka, ledwo widoczna z brzegów kontynentu wysepka początkowo nie wzbudziła zainteresowania europejskich najeźdźców. Dopiero konflikt Brytyjczyków i Francuzów o Akadię (obszar kolonii francuskiej rozciągający się od wschodnich wybrzeży kontynentu do ujścia rzeki św. Wawrzyńca) przyciągnął na Abegweit pierwszych białych ludzi: byli to francuscy zbiegowie z Akadii, uciekający przez Anglikami. Szybko zostali oni jednak wytropieni przez Brytyjczyków, którzy w 1764 r. podbili wyspę, ostatecznie podporządkowując sobie zarówno Francuzów, jak i ludność indiańską.

Wyspa, przemianowana już oficjalnie na Wyspę Księcia Edwarda, została włączona do imperium brytyjskiego, a w 1851 r. zyskała status dominium. W XIX stuleciu zaczęto coraz bardziej doceniać jej walory gospodarcze: urodzajne gleby, obfite w drewno lasy i szeroki dostęp do łowisk morskich. Chcąc rozsądnie zagospodarować obiecujący teren, król Jerzy III zorganizował loterię: wyspa została podzielona na 67 obszarów ziemskich, a działki te rozlosowano wśród najbliższego otoczenia monarchy. Władca także brał udział w tej loterii, ale jemu się akurat nie poszczęściło. Nowi właściciele, obejmując ziemie, zobowiązywali się zorganizować zasiedlenie przynajmniej jednej trzeciej swych posiadłości oraz utworzyć odpowiednią infrastrukturę – m.in. założyć i sfinansować szkołę publiczną, kościół oraz szpital. Na te cele mieli pobierać czynsze od osadników. Poza dwoma obszarnikami, którzy poważnie potraktowali swoje zobowiązania, reszta ograniczyła się do biernego oczekiwania na pojawienie się osiedleńców i pobierania od nich wygórowanych czynszów, które nierzadko, zamiast na cel publiczny, trafiały do kieszeni właściciela. Wynikiem tego był problem tzw. nieobecnych obszarników, który na wiele dziesięcioleci zdominował scenę polityczną Wyspy Księcia Edwarda. Swoje koncepcje na rozwiązanie problemu próbowały przeforsować dwa dominujące wówczas stronnictwa: konserwatyści (uważali, że własność obszarników powinna być nietykalna i że należy poszukiwać konstytucjonalnych metod rozwiązania problemu) oraz liberałowie (wzywali do natychmiastowego odebrania ziemi właścicielom zaniedbującym swoje obowiązki). Nie udało się im jednak uzyskać żadnego konsensusu i sytuacja pozostała nierozwiązana.

Lucy Maud Montgomery (1874–1942) – kanadyjska pisarka, autorka m.in. cyklu powieściowego „Ania z Zie

Lucy Maud Montgomery (1874–1942) – kanadyjska pisarka, autorka m.in. cyklu powieściowego „Ania z Zielonego Wzgórza”

KindredSpiritMichael/wikipedia/CC BY-SA 3.0

Tymczasem na Wyspę Księcia Edwarda, w nadziei na rozpoczęcie nowego życia, przybywali licznie mieszkańcy Anglii, Szkocji i Irlandii. To właśnie oni szybko stali się właściwymi panami tej ziemi, rodzimych Mikmaków izolując w specjalnych gminach, a ludność francuską zatrudniając najczęściej w charakterze służby. W 1873 r. ta zróżnicowana społeczność stała się zaczynem jednego narodu – 1 lipca tego roku wyspa oficjalnie przystąpiła do Konfederacji, tym samym stając się częścią rodzącego się nowego państwa – Kanady. W przeciwieństwie do sąsiednich prowincji (Nowej Szkocji i Nowego Brunszwiku) mieszkańcy wyspy powitali tę nowinę z radością, gdyż widzieli w Kanadzie jedyną nadzieję na rozwiązanie trawiących ich małą ojczyznę wewnętrznych problemów.

„Kraina doskonałego piękna”

Zaledwie rok po tym przełomowym wydarzeniu, 30 listopada 1874 r., w małej wyspiarskiej osadzie Clifton przyszła na świat Lucy Maud Montgomery. Z dumą później przez całe życie podkreślała, że wywodziła się z rodziny należącej do najstarszych osadników wyspy – pierwsi Montgomery przybyli ze Szkocji w 1769 r. Kiedy Maud (pisarka używała jedynie tego imienia) miała niespełna dwa lata, jej matka zmarła na gruźlicę, a ojciec – oddawszy dziecko na wychowanie teściom – przeniósł się na zachód Kanady.

Dziadkowie Maud, Alexander i Lucy Macneill, mieszkali w rybackiej wiosce Cavendish i właśnie ta okolica stała się miejscem szczęśliwego dzieciństwa Maud. „Dzieciństwo i wczesną młodość spędziłam w starym, wiejskim domu w Cavendish otoczonym lasem jabłoni [...] w całej tej szarości dnia codziennego byłam bliska krainy doskonałego piękna. Oddzielała mnie od niej jedynie cienka zasłona. Nigdy do końca nie udało mi się jej uchylić, ale czasem podmuch wiatru sprawiał, że moim oczom ukazywał się skrawek tej rzeczywistości – i właśnie dzięki takim krótkim chwilom moje życie nabierało sensu” – pisała po latach Maud.

Nietrudno zgadnąć, że tworząc fikcyjne Avonlea, gdzie żyła Ania z Zielonego Wzgórza, wzorowała się właśnie na rodzinnym Cavendish, a w postaciach opiekunów Ani – surowej, ale w gruncie rzeczy dobrej Maryli oraz nieśmiałym i powściągliwym Mateuszu – sportretowała swoich dziadków. Pisarska pasja ujawniła się u niej bardzo wcześnie: „pisanie zawsze wydawało mi się równie proste jak oddychanie, równie dobrze mogłam się z tym urodzić”.

Latarnia morska na kanadyjskiej Wyspie Księcia Edwarda. 30 listopada 1874 r. w wyspiarskiej osadzie

Latarnia morska na kanadyjskiej Wyspie Księcia Edwarda. 30 listopada 1874 r. w wyspiarskiej osadzie Clifton urodziła się Lucy Maud Montgomery

windcoast/shutterstock

Pierwszy swój utwór, jakim był wiersz „On Cape LeForce” w czasopiśmie „The Patriot”, opublikowała jako 16-latka. Wspinaczka po szczeblach kariery pisarskiej okazała się jednak bardzo mozolna i Maud, aby utrzymać siebie oraz coraz bardziej podupadających na zdrowiu dziadków, musiała podjąć pracę nauczycielki.

W 1887 r. odwiedziła ojca i jego nową rodzinę w Prince Albert na zachodzie Kanady. Przez krótki czas rozważała nawet przeniesienie się tam na stałe, jednak nie mając poprawnych stosunków z macochą i przyrodnim rodzeństwem, porzuciła ten zamiar.

W 1898 r. zmarł dziadek Maud. Pracująca wówczas chwilowo poza Cavendish dziewczyna natychmiast porzuciła posadę i przyjechała opiekować się babcią. Nie odstępowała staruszki na krok aż do jej śmierci, zajmując się nią przez 13 lat. Nie mogąc zostawiać schorowanej babci samej, całe dnie spędzała w domu, pracując nad swoją pierwszą powieścią: „Anią z Zielonego Wzgórza”. Wydane w 1908 r. dzieło szybko okazało się międzynarodowym fenomenem, a Maud stała się sławna. Napływające teraz wartkim strumieniem zamówienia od redaktorów skutecznie odgoniły widmo biedy. W tym czasie o względy Maud zaczął ubiegać się pastor Ewan Macdonald. Pisarka, chociaż odwzajemniała uczucie mężczyzny, oznajmiła mu stanowczo, że nie wyjdzie za mąż, dopóki żyje jej babcia, którą się opiekowała. Lucy Macneill zmarła w 1911 r. W tym samym roku Maud oraz Ewan stanęli na ślubnym kobiercu. Pisarka miała wówczas 36 lat, zatem jak na ówczesne standardy wzięła ślub bardzo późno. Państwo młodzi wyjechali do Leakdale w Ontario, gdzie Ewan miał objąć parafię. W ten sposób Maud pożegnała ukochaną wyspę: do końca życia miała już tutaj powracać jedynie w okresie wakacji.

Skromna i życzliwa żona pastora

Podczas fascynującej podróży poślubnej po Europie w 1911 r. Maud zawarła wiele nowych przyjaźni i znajomości, które podtrzymywała później korespondencyjnie z całym swoim zamiłowaniem pisarskim. Była już wówczas rozpoznawalna oraz witana wszędzie serdecznie, zwłaszcza w Anglii: w ojczyźnie Szekspira ukazywało się właśnie piąte wznowienie „Ani z Zielonego Wzgórza”.

Gdy pełna wrażeń Maud powróciła do malutkiego Leakdale w glorii chwały, z miejsca zdobyła serca parafian swego męża: oto spodziewali się ujrzeć wyniosłą, światową damę, „tego sławnego łabędzia, który wpłynął na wody naszej wiejskiej sadzawki”. Tymczasem Maud okazała się skromną, bezpośrednią i życzliwą kobietą, zdeterminowaną, aby zyskać ich sympatię i wypełnić swoją nową życiową rolę: „Są rzeczy, których wartości nie da się przeliczyć na pieniądze. Jedną z nich jest rola, jaką w wiejskiej społeczności pełni żona pastora. Ma ona do wypełnienia szczególną misję, która jest zaszczytem, a nie obowiązkiem”.

Maud miała 38 lat, gdy w lipcu 1912 r. urodziła pierwszego syna, Chestera. Pochłonięta opieką nad „cudownym, różowym człowieczkiem o świadomym spojrzeniu niebieskich, dziecięcych oczu” odsunęła pisanie na dalszy plan. Przez całe życie ubolewała potem, że opublikowana w 1913 r. „Złocista droga” została napisana „w krótkich chwilach wolnych od zajęć, z niemiłą świadomością niedoskonałości powstającego dzieła”.

Jako żona pastora Maud czynnie uczestniczyła w życiu parafii i była aktywną członkinią Misyjnego Koła Kobiet oraz Stowarzyszenia Młodzieży. Gdy nadeszły tragiczne dni I wojny światowej, bez wahania podjęła pracę w Czerwonym Krzyżu, gdzie całymi dniami szyła odzież, bandaże oraz pakowała i wysyłała żywność dla walczących na froncie kanadyjskich żołnierzy.

Wrażliwa natura Maud bardzo ciężko zniosła wybuch wojny, tym bardziej że wydarzenie to zbiegło się w czasie z osobistym dramatem Kanadyjki – w sierpniu 1914 r. urodziła martwego chłopca. Kobieta bardzo przeżywała stratę syna, któremu nadała imię Hugh. Ponadto nieustannie zadręczała się docierającymi wieściami z frontu oraz pogarszającym się stanem zdrowia męża, który zaczął popadać w stany depresyjne. „Nie zapomnę nigdy tych dwóch, koszmarnych tygodni, gdy zdawało się, że Niemcy zwyciężą! W domu mieliśmy wiele kłopotów z chorobą Ewana i moim załamaniem. Nie mogłam jeść ani spać. Postarzałam się bardzo w ciągu dwóch tygodni”.

Narodziny zdrowego, trzeciego syna w 1915 r., Stuarta, przywróciły nadzieję i wolę walki przygnębionej pastorowej, chociaż do końca wojny nie oswoiła się z okrutną rzeczywistością. „Kiedy mój mąż wymawia słowa modlitwy za żołnierzy na froncie i w rezerwie, nie mogę powstrzymać się od płaczu (…)”. Pomimo tego uważała, że wojna obronna jest rzeczą konieczną. Popierała pobór do wojska, podkreślając, że wysłałaby do armii również swoich synów, gdyby byli dorośli. „Teraz, gdy Niemcy wtargnęli do Belgii i Francji, Anglicy mają siedzieć z założonymi rękami i nie kiwnąć palcem?” – pytała pacyfistycznie nastawione parafianki podczas spotkań Koła Kobiet.

Duchy przeszłości i choroby bliskich

Po wojnie, jakby chcąc zapomnieć o przeżytej traumie, Maud rzuciła się w wir podróży: jeździła po całej Kanadzie na odczyty i spotkania autorskie. Jednocześnie zatęskniła bardzo za rodzinną wyspą i postanowiła odwiedzić ją latem 1919 r. Niestety, spotkanie z przeszłością wpłynęło na nią nad wyraz melancholijnie, nie odważyła się nawet przekroczyć progu rodzinnego domu: „Czułam, że dom był pełen duchów z przeszłości – opuszczonych i wygłodniałych. Bałam się, że wciągną mnie i już tam pozostanę, a nikt nigdy nie dowie się, co się ze mną stało”. Nawet radość, jaką odczuła na widok ukochanych łąk i lasów, wywołała u niej niepokój: „Bogowie nie pozwalają przeżywać rozkoszy bezinteresownie, bo staje się ona krótkimi chwilami szczęścia przed nadejściem trudnych dni”.

Po krótkim pobycie w Cavendish pastorowa powróciła do domu, gdzie musiała stawić czoło kolejnym wyzwaniom. Najpoważniejszym z nich okazała się choroba męża, która nie tylko nie ustąpiła po zakończeniu wojny, ale wręcz zdawała się nasilać. Pastor popadł w bardzo silną manię religijną, a głębokie przekonanie, że jest skazany na potępienie, wywoływało u niego cierpienia prowadzące wprost do ciężkiej depresji. Niestety, w tamtych czasach nie tylko nie leczono tego rodzaju dolegliwości, ale też traktowano je jak coś wstydliwego, co należało ukrywać. Maud przychodziło to z wielkim trudem. Nie mówiła nikomu o chorobie męża, ale mimochodem wspominała, że „kobiety, których bogowie chcą ukarać, zostają żonami pastorów”. Nie mogąc podzielić się swoimi przeżyciami z kimkolwiek bliskim, wszystkie swoje uczucia przelewała na karty pamiętnika, wierząc głęboko, że tylko „samotni ludzie piszą pamiętniki”.

Wkrótce do kłopotów z mężem doszły problemy z synami, którzy jako dorośli mężczyźni studiowali w Toronto prawo i medycynę. W przeciwieństwie do swoich purytańskich rodziców prowadzili dość hulaszczy tryb życia, a pozamałżeńskie wyskoki Chestera doprowadziły w końcu do rozpadu jego małżeństwa, co w surowym luterańskim środowisku stanowiło poważny skandal. Przez lata toczyły się także procesy Maud z wydawcami, które – chociaż zakończyły się sukcesem pisarki – również odcisnęły piętno na jej życiu i twórczości.

Zbliżające się widmo kolejnej wojny okazało się wielkim ciosem dla rodziny Montgomery, która tym razem spodziewała się, że synowie zostaną skierowani na front. Ale najpierw w 1940 r. Ewan trafił na leczenie na Florydę. Maud, chociaż los oszczędził jej widoku wyruszających na wojnę dzieci (Chester nie został przyjęty do wojska z powodu wady wzroku, a Stuarta, jako studenta nieposiadającego jeszcze dyplomu, pozostawiono na uczelni), także podupadła na zdrowiu. W 1941 r. podtrzymywana przy życiu tylko dzięki kroplówce pisarka gorzko podsumowywała swoje życie: „Mój mąż jest bardzo chory. Przez 20 lat starałam się ukrywać jego zaburzenia psychiczne i głębokie depresje, gdyż ludzie nie potrzebują chorego pastora. W końcu jednak załamałam się. Przyczyniło się do tego wiele rzeczy [...]. A teraz ta wojna. Chyba już nie stanę na nogi”.

Lucy Maud Montgomery zmarła 24 kwietnia 1942 r. w Toronto, ale pochowana została w Cavendish, na ukochanej Wyspie Księcia Edwarda. W grudniu 1943 r. dołączył do niej mąż Ewan. Ze względu na szalejącą wokół wojnę śmierć najsłynniejszej kanadyjskiej pisarki przeszła bez większego echa. Dopiero późniejsze lata miały pokazać, jak przebogatą spuściznę pozostawiła po sobie, z której przyszłe pokolenia mogą czerpać pełnymi garściami. „Moja wyobraźnia jest biletem wstępu do krainy marzeń” – powiedziała kiedyś Maud. W pewnym sensie tym biletem jest dla wszystkich czytelników jej twórczości.