Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego znaczenie dotacji budżetowych dla NFZ rośnie?
- Jakie są potencjalne rozwiązania w zakresie stabilizacji finansów NFZ?
- Jakie zmiany demograficzne mogą wpłynąć na przyszłe wydatki zdrowotne?
- Jakie są propozycje ekspertów dotyczące reformowania systemu finansowania NFZ?
Na leczenie i organizację publicznej służby zdrowia potrzebnych jest coraz więcej pieniędzy z podatków, bo obowiązkowe składki zdrowotne starczają na coraz mniej. Dwa lata temu dotacja z budżetu stanowiła 9 proc. budżetu NFZ. W tym roku to już 13 proc., a do końca grudnia może być nawet 18 proc.
W przyszłym roku dotacja z budżetu państwa powinna stanowić ponad jedną piątą budżetu NFZ, by ten się zbilansował i wywiązał ze wszystkich zobowiązań. Na razie planowana jest znacznie niższa, ale rząd zwykle późną jesienią pieniędzy dosypuje. Podobnie ma się stać i tym razem.
Jeśli nic się nie zmieni, NFZ wygra wyścig o wartość dotacji z FUS. Ta dla FUS ma w przyszłym roku stanowić 18 proc. jego kosztów.
Czytaj więcej
Nie możemy udawać, że wyzwania stojące przed sektorem ochrony zdrowia są takie same jak kilkanaście lat temu – mówi w pierwszym wywiadzie prasowym...
Łatanie finansów opieki zdrowotnej
Gdy słyszę i czytam, że premier Donald Tusk zapowiedział trudne rozmowy z ministrami zdrowia i finansów na temat racjonalizacji wydatków w ochronie zdrowia, to się martwię. Politycy wymyślają zwykle koncepcje, które powodują problemy finansowe państwa i potem sami próbują je rozwiązać. Zwykle „cerowanie” i wymyślanie środków zaradczych odbywa się szybko i bez poważniejszego zastanowienia nad wieloletnimi konsekwencjami.
NFZ od pewnego czasu dołączył do sporej grupy funduszy budżetowych i pozabudżetowych, które politycy wykorzystują do prowadzenia bieżącej polityki społecznej. Pieniądze zgromadzone w funduszach wykorzystywane są na łatanie dziur w finansach publicznych. Sytuacja finansów ochrony zdrowia zmienia się jednak tak dynamicznie, że chyba warto wreszcie zastanowić się, jak w przyszłości ma być finansowana ta ważna część zadań państwa. Eksperci systematycznie przedstawiają różne rozwiązania.
Czytaj więcej
Budżet państwa będzie musiał dołożyć do kasy NFZ-u ok. 2,7 mld zł na pokrycie dodatkowych należności wobec podmiotów leczniczych za drugi kwartał t...
Jaka jest obecna sytuacja NFZ? Kiepsko wydawane pieniądze czy coraz więcej powinności?
W NFZ obowiązkowe składki od kilku lat nie wystarczają na płacenie za wszystkie świadczenia medyczne. System polegający na tym, że płacimy za leczenie i funkcjonowanie placówek publicznej ochrony zdrowia ze składek, nie bilansuje się. W tym roku obowiązkowe składki będą wyższe o ok. 50 mld zł od tych, które zapłaciliśmy trzy lata temu (wzrost o prawie 37 proc.). Natomiast dotacja z budżetu państwa w tym roku na razie wzrosła trzy razy (zapisano ją na ponad 27 mld zł) w porównaniu z tym, ile z ogólnych podatków dołożono do NFZ w 2023 r.
Niestety, te dodatkowe pieniądze nie skracają kolejek do specjalistów, ani nie czynią bardziej powszechnym dostępu do nowoczesnych terapii i metod leczenia, ani też nie powiększają cyfrowych usług obsługi pacjentów. Lukę finansową na ten i przyszły rok eksperci oszacowali na podstawie obecnego finansowania i obecnej dostępności świadczeń.
Coraz większe dotacje są potrzebne, bo do kompetencji i wydatków NFZ dopisano wiele powinności, za które poprzednio nie płacił. To m.in. koszty ratownictwa medycznego czy wdrożenia ustawy „podwyżkowej”, w której określono minimalne zarobki dla wielu profesji medycznych. Jak na konferencji „Wizja Zdrowia” powiedział Jakub Szulc, wiceprezes NFZ, koszt tej ustawy w tym roku to 58 mld zł, czyli około jednej trzeciej wszystkich pieniędzy, którymi dysponuje NFZ. Fundusz działa zresztą bez zatwierdzonego planu finansowego na ten rok. Eksperci – rządowi i niezależni – szacują lukę finansową wobec zaplanowanych w tym roku kwot na ok. 14 mld zł, a w przyszłym na 24 mld zł.
Czytaj więcej
Biorąc pod uwagę wzrost kosztów ochrony zdrowia, nie można wykluczyć ani podniesienia obowiązkowej składki zdrowotnej dla wszystkich kategorii ubez...
Co możemy zrobić, by poprawić sytuację finansową NFZ?
Najprostsze rozwiązanie: przyjmiemy, że NFZ będzie potrzebował coraz więcej pieniędzy dodatkowych, poza składkami. Dotacja będzie systematycznie rosła. Niby proste, a jednak skomplikowane i ryzykowne, skoro dług publiczny rośnie w bardzo niebezpiecznym tempie.
Najpoważniejsze problemy finansowe wynikają z zapisów ustawy podwyżkowej i przerzucenia jej kosztów z budżetu na NFZ. – To jest najpoważniejsza przyczyna drenowania finansów NFZ – podkreśla Bernadeta Skóbel, ekspertka Związku Powiatów Polskich. Związek chce wprowadzenia górnych limitów wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia.
Polska Federacja Szpitali postuluje czasowe zawieszenie ustawy na dwa lata. I choć inni eksperci podkreślają znaczenie „godziwych zarobków kadry medycznej”, to także postulują modyfikację kryteriów, na podstawie których ustala się podwyżki minimalnych płac w wielu zawodach medycznych.
W obecnym systemie około 70 proc. ubezpieczonych płaci pełną 9-proc. składkę na powszechne ubezpieczenie zdrowotne, pozostali – nie
Szarpana dotacja do NFZ
Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekonomistka i wiceprzewodnicząca Rady NFZ, dotację nazywa „szarpaną”: – To model dotowania wynikający z wymuszeń i błagań, a nie z przewidywalności systemu – mówi. Zaznacza, że oczywiście możliwy jest składkowo-budżetowy model finansowania publicznej ochrony zdrowia, ale powinien opierać się na czytelnych zasadach. – Jeśli państwo chce niektóre grupy społeczne czy zawodowe wyróżnić, i albo nie płacą one składki na ubezpieczenie zdrowotne, albo w minimalnej kwocie, to NFZ powinien za nie otrzymać dotację z budżetu – mówi ekonomistka. I jako przykład podaje rolników. Ich składki emerytalne są znacznie niższe od składek pracowników, więc Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego dostaje dotację budżetową na ich świadczenia. Kolejną grupą są przedsiębiorcy.
W obecnym systemie około 70 proc. ubezpieczonych płaci pełną 9-proc. składkę na powszechne ubezpieczenie zdrowotne, pozostali – nie. Być może dlatego w niedawnym badaniu opinii społecznej ponad jedna piąta respondentów CBOS powiedziała, że w Polsce opieka zdrowotna jest bezpłatna.
Propozycje eksperckie czekają na poważną debatę
W ciągu ostatniego roku pojawiło się kilka poważnych ekspertyz i propozycji, w jaki sposób można ustabilizować wpływy do NFZ. Na początku roku ekonomiści z Think Tanku dla ochrony zdrowia SGH zaproponowali np., by państwo nie tylko zrewidowało zasady wymiaru składki zdrowotnej dla różnych grup zawodowych, ale także finansowało z budżetu państwa składki za dzieci. Wprowadzenie tego rozwiązania wpłynęłoby na przewidywalność budżetu NFZ. Eksperci zaproponowali też debatę o wprowadzeniu współpłacenia za niektóre świadczenia, czy o podzieleniu składki zdrowotnej między pracowników i pracodawców.
Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, przypomina, że FPP zaproponowała nie tylko przyjrzenie się wysokości składki zdrowotnej, lecz także zmianę konstrukcji wszystkich składek ubezpieczeniowych, w tym powiązanie składki na NFZ ze składką chorobową, która jest obecnie wpłacana do FUS.
Eksperci proponują także zmiany organizacyjne. Polska Federacja Szpitali (PFSz) policzyła, że szpitale mogłyby obniżyć koszty o 20-30 proc., gdyby zmienić zasady utylizacji odpadów klinicznych. Ciekawi mnie, czy rozwiązano wreszcie niezauważony dotychczas problem integracji wyników badań pracowniczych z ogólną dokumentacją pacjenta? W ciągu roku przeprowadzanych jest 4-5 mln analiz i badań okresowych czy wstępnych w związku z przyjęciem do pracy. Lekarz rodzinny dowiaduje się o nich tylko pod warunkiem, że pacjent sam go zawiadomi.
To nie koniec kłopotów finansowych – wpływ demografii
Tak jak nad całą gospodarką i polityką społeczną cieniem kładą się zmiany demograficzne, tak będą miały one coraz poważniejszy wpływ na ilość pieniędzy potrzebnych na opiekę medyczną. Przeciętnie wydatki na ochronę zdrowia osoby w wieku 70 lat są trzykrotnie wyższe od wydatków osoby 50-letniej. Uwzględnienie zmian demograficznych oznacza, że wydatki na zdrowie powinny w tej dekadzie wzrosnąć o jedną czwartą.