Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie hasła i przekonania przyświecały masowym protestom przeciwko Donaldowi Trumpowi?
- Gdzie odbywały się największe zgromadzenia uczestników protestów w USA?
- Czym charakteryzuje się ruch „Żadnych królów” i jakie inicjatywy wspierają jego działania?
- Jakie reakcje i opinie wywołały protesty wśród Republikanów oraz Donalda Trumpa?
- Jakie argumenty prezydent Trump przedstawił, aby uzasadnić swoje działania podczas zamknięcia rządu?
Tłumy uczestników wypełniły Times Square w Nowym Jorku oraz ustawiły się wzdłuż Alei Pensylwanii w Waszyngtonie. W sobotę po południu wielkie grupy demonstrantów zgromadziły się w wielu miejscach, by wyrazić sprzeciw wobec rządów Donalda Trumpa, na tle napięć związanych z zaostrzeniami w polityce imigracyjnej i zdrowotnej oraz rozmieszczeniem wojsk na terenach kontrolowanych przez demokratyczne władze miast w celu walki z przestępczością. Uczestnicy nieśli transparenty „Żadnych królów” czy „Miliarderzy zabijają Stany Zjednoczone”.
Protesty te są wyrazem niezadowolenia z drugiej kadencji Trumpa, którego notowania w ciągu niespełna 10 miesięcy rządów radykalnie spadły.
Organizatorzy spodziewali się udziału milionów osób w około 2 600 lokalizacjach w całym kraju, z największymi zgromadzeniami w Waszyngtonie, Nowym Jorku i Chicago.
Czym jest ruch „Żadnych królów”?
„Żadnych królów” to ruch skupiający setki krajowych oraz lokalnych grup aktywistycznych, zjednoczonych w proteście przeciw rosnącemu autorytaryzmowi administracji. Wśród organizatorów są zarówno znane od dawna instytucje, jak i powstałe po wyborach w 2024 r. inicjatywy, takie jak ruch 50501. Aktywista i krytyk Trumpa, prawnik George Conway, dzięki swojej organizacji Home of the Brave uruchomił ogólnokrajową kampanię reklamową o wartości miliona dolarów wspierającą te protesty.
Organizatorzy zapewnili, że przeszkolili „dziesiątki tysięcy” osób w technikach deeskalacji, aby uniknąć konfrontacji z policją i przeciwnymi demonstrantami. Podkreślili również, że na demonstracje nie powinno się wnosić jakichkolwiek broni. Ruch deklaruje swoją determinację do działania bez użycia przemocy. Organizatorzy zalecają uczestnikom założenie żółtych ubrań – koloru używanego wcześniej podczas protestów w Hongkongu oraz na wschodzie Ukrainy, jako symbolu oporu i dążenia do samostanowienia przeciw rosyjskiej inwazji.
Nazwa protestów odnosi się do przekonania, że Trump próbuje zachowywać się jak monarcha, co jest sprzeczne z amerykańskim systemem demokratycznym, w którym nie ma miejsca na rządy jednostki. Jego wojskowa parada z 14 czerwca 2025 r. przez uczestników ruchu została porównana do próby koronacji.
Chociaż pierwsza fala protestów „Żadnych królów” 14 czerwca przebiegła przeważnie pokojowo, sporadyczne incydenty doprowadziły do kilku aresztowań, a w Salt Lake City doszło do tragedii, gdy mężczyzna został śmiertelnie postrzelony przez ochroniarza wydarzenia po tym, jak podejrzany z bronią w ręku rzucił się na tłum.
Zwolennicy Donalda Trumpa o protestujących:Sympatycy Hamasu, antify i marksistów
W odpowiedzi na manifestacje, przedstawiciele obu głównych partii w USA ukazali szerokie podziały polityczne. Przedstawiciele Republikanów przedstawiali protesty jako „obchody nienawiści do Ameryki”. Niektórzy liderzy Republikanów sugerowali, że manifestacje mają zadowolić „terrorystyczne skrzydło” Partii Demokratycznej. Starali się też powiązać protesty z zamknięciem rządu, twierdząc, że Demokraci nie zgodzą się na kompromis, dopóki trwają demonstracje.
– Zakładam, że na demonstracjach pojawią się zwolennicy Hamasu, antify i marksistów oraz ludzie, którzy nie chcą bronić fundamentów tej republiki – stwierdził spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson.
Donald Trump zapewnia, że nie jest królem
W przeddzień sobotnich protestów Trump powiedział w Fox Business, że „nie jest królem”, jednocześnie twierdząc, że trwające zamknięcie rządu daje mu prawo do jednostronnego cięcia programów federalnych.
Trump dodał, że Demokraci mogą pozostać poza rządem „na zawsze”, aby prezydent mógł kontynuować cięcia w „demokratycznych” priorytetach, takich jak programy socjalne.
– Popełnili jeden błąd, nie zdawali sobie z tego sprawy. To daje mi prawo do cięcia programów, których Republikanie nigdy nie chcieli. Robimy to i tniemy je na stałe – oświadczył prezydent USA.