Jak ustaliła „Rzeczpospolita” na styku Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Rozwoju powstaje projekt przewidujący ustawową waloryzację wynagrodzeń wykonawców zamówień publicznych. Rzecz w tym, że zawierając przed laty kontrakty z administracją publiczną, nikt nie przewidział tak gwałtownego wzrostu cen za surowce, materiały budowlane czy energię i paliwa, których zakup jest niezbędny w trakcie wykonywania tych zamówień.

Gotowi zrywać umowy

– W wielu przypadkach, szczególnie przy zamówieniach rozpisanych po 1 stycznia 2021 r., gdy zmieniły się przepisy w zakresie dobrowolnej waloryzacji umów zawartych w trybie zamówień publicznych, taka indeksacja wynagrodzenia wykonawcy właśnie się dokonuje – mówi Włodzimierz Dzierżanowski, radca prawny w Grupie Doradczej Sienna. – Jednak dla części przedsiębiorców lepszym od waloryzacji rozwiązaniem byłoby uelastycznienie przepisów pozwalających na zakończenie takiego kontraktu. Zapisane w tych umowach waloryzacje wynagrodzenia oparte na wskaźnikach wzrostu cen materiałów budowlanych z zeszłego roku, podczas gdy w ciągu kilku miesięcy tego roku te ceny skoczyły o kilkadziesiąt procent, okazują się zupełnie nieopłacalne.

– Jeśli nie zostanie przeprowadzona waloryzacja wynagrodzeń wykonawców, może się okazać, że wielu z nich dojdzie do wniosku, że bardziej opłaca się im kara za zerwanie kontraktu, niż doprowadzenie go do końca, z uwzględnieniem monstrualnego wzrostu kosztów zakupu materiałów budowlanych czy surowców niezbędnych do wykonania takiego zamówienia – komentuje Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Z reguły jednak szukanie nowego wykonawcy, który dokończy takie prace, jest znacznie droższe od podwyżki wynagrodzenia dotychczasowego. Taka waloryzacja byłaby więc korzystna dla obu stron.

Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że nie mają co liczyć na pełną rekompensatę strat wynikających z inflacji. Zależy im jednak, aby wykonanie zamówień publicznych nie doprowadziło ich do bankructwa. Perspektywa wyjścia na „zero” byłaby więc dla nich bardzo abstrakcyjna.

Czytaj więcej

Budowy dróg będą bardziej opłacalne. Rząd chce zrekompensować inflację

Wysokie koszty

Z naszych informacji wynika jednak, że prace nad nowymi przepisami skupiają się obecnie na sposobie waloryzacji wynagrodzenia wykonawców. W zależności od charakteru wykonywanego zamówienia różne będą bowiem straty przedsiębiorców wywołane inflacją. W przypadku zwykłych usług wystarczy zapewne podwyższenie wynagrodzenia wykonawcy o wskaźnik inflacji, pytanie jednak o jaki? W 2021 r. średni wskaźnik inflacji wyniósł 5,1 proc. To dużo. Ale w kwietniu 2022 r. według wstępnych danych GUS inflacja rok do roku wyniosła już 12,3 proc. To najwyższy wzrost cen od maja 1998 r.

Inaczej sprawy mają się w budownictwie. W tej branży wzrost cen materiałów budowlanych liczy się w dziesiątkach procent. Inflacyjna podwyżka to dużo za mało.

Jednocześnie rząd stara się tak skonstruować nowe przepisy, by ograniczyć koszty takiej waloryzacji. Ustawowa podwyżka wynagrodzeń wykonawców dotknie bowiem także finanse samorządów podlegających pod rygory prawa o zamówieniach publicznych. Rząd musi więc liczyć się z tym, że wydatki na podwyżki trzeba będzie im zrekompensować z budżetu państwa.

Pomoc napędzi inflację?

– Pomoc dla przedsiębiorców związanych niekorzystnymi dla nich kontraktami jest konieczna. Dla wielu z nich realizacja zawartych przed laty umów, w których nie sposób było przewidzieć tak bezprecedensowego wzrostu cen, jaki miał miejsce w ostatnich miesiącach, może zagrozić istnieniu ich przedsiębiorstwa. Taka pomoc musi jednak być celowana – zauważa Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Indeksacja powinna dotyczyć umów zawartych w przeszłości czy zawieranych obecnie, nie może być jednak stałym elementem kalkulowania ceny za wykonanie zamówienia w przyszłości czy wyliczania budżetów, jakie instytucje publiczne będą musiały zapewnić na takie cele. Może się wtedy okazać, że takie lekarstwo na inflację jeszcze bardziej pogłębi to zjawisko.

Marek Kowalski przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich

Biznes oczekuje odpowiedzialnego działania rządu i podejmowania odważnych decyzji, bo grozi nam załamanie na rynku budowlanym i usług wykonywanych w zamówieniach publicznych. W efekcie inflacji, sięgającej już ponad 12 proc., wiele kontraktów zawartych w trybie przetargowym stało się dla wykonawców skrajnie nieopłacalnych, a zamawiający niechętnie korzystają z dobrowolnej waloryzacji wynagrodzenia za wykonanie takich umów. Urzędnicy boją się odpowiedzialności z ustawy o finansach publicznych i trudno się im dziwić. Ważne więc, aby rząd dał impuls do ustawowej waloryzacji kontraktów. Nie ma przy tym znaczenia, czy będzie wskaźnikowa czy oparta na koszyku surowców, materiałów czy produktów. Powinniśmy dbać o przedsiębiorców, aby nie szukali zajęcia poza Polską, np. przy odbudowie Ukrainy, na co będą pieniądze z całego świata, a jej władze już zapowiedziały korzystne zmiany podatkowe.

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Widmo inflacji nad zamówieniami