fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Budowa trwa, a właściciel nie ma odszkodowania

Właściciele wywłaszczeni z nieruchomości pod autostrady mogą długo czekać na wypłatę odszkodowań. Wojewodowie mają za mało pracowników, by na czas przygotować potrzebne decyzje
Wgrudniu2006 r. zmieniły się zasady pozyskiwania gruntów pod wszystkie kategorie dróg publicznych. Dopiero teraz zarządcy dróg zaczynają je pomału stosować.
Stare przepisy mówią, że zarządca drogi najpierw wysyła ofertę kupna, a adresaci albo ją aprobują, albo negocjują. Jeżeli obie strony dojdą do porozumienia, zawiera się notarialną umowę sprzedaży nieruchomości. Gdy zgody nie ma, wojewoda prowadzi postępowanie wywłaszczeniowe, a potem wypłaca odszkodowanie. Nowe przepisy są bardziej rygorystyczne. Właścicielowi nie przedstawia się oferty sprzedaży. Wojewoda (drogi wojewódzkie, krajowe oraz autostrady), starosta (drogi gminne, powiatowe) od razu wydaje decyzję lokalizacyjną, która z mocy przepisów pozbawia własności. Właściciel otrzymuje tylko informację o jej wydaniu. Na działce pojawia się następnie rzeczoznawca majątkowy i szacuje jej wartość. Na tej podstawie wydaje się decyzję o wysokości odszkodowania. Przed przymusowym wywłaszczeniem można się bronić. Otóż nieruchomość przechodzi na własność Skarbu Państwa lub samorządu dopiero, gdy decyzja lokalizacyjna jest ostateczna. Można się od niej odwołać, ale tylko w trybie administracyjnym. Gdy decyzję wyda wojewoda - to do ministra budownictwa, a gdy starosta lub wójt (burmistrz lub prezydent) - to do wojewody. Jeżeli jednak utrzymają decyzję w mocy, nieruchomość przechodzi na własność Skarbu Państwa lub samorządu. Można wprawdzie dalej skarżyć decyzję do wojewódzkiego sądu administracyjnego, ale - jak przyznaje Małgorzata Łucyszyn z GDDiKA - szanse na jej odzyskanie są niewielkie. Pozostaje wtedy kwestionowanie wysokości odszkodowania. To niejedyny problem. Zdaniem Marka Szklarskiego, naczelnika wydziału nieruchomości w GDDiKA, mogą się zacząć kłopoty z wypłatą odszkodowań w wypadku dróg krajowych i autostrad. W tej chwili - twierdzi - większość gruntów pozyskuje się polubownie, tylko w 15 proc. przypadków dochodzi do przymusowych przewłaszczeń. Teraz te proporcje mogą się zmienić. Wojewodowie, u których najwięcej się buduje, nie będą w stanie wydawać w terminie decyzji lokalizacyjnych oraz ustalających wysokość odszkodowań. W urzędach wojewódzkich pracuje za mało ludzi. Może więc być i tak, że na wywłaszczone grunty wjadą koparki, a byli właściciele nie dostaną jeszcze pieniędzy. Od12 lipca br. zmienia się przepis specustawy dotyczący wypłaty odszkodowań. Od dzisiaj pod uwagę przy ustalaniu odszkodowania bierze się wartość nieruchomości z dnia wydania decyzji, że się ono należy. Do tej pory wysokość odszkodowania ustalało się na podstawie daty wydania decyzji lokalizacyjnej. Tymczasem między tymi datami niejednokrotnie upływa wiele czasu i wartość odszkodowania może być inna - ocenia Małgorzata Łucyszyn. masz pytanie do autorki, e-mail: r.krupa@rzeczpospolita.pl Drogi można budować teraz dużo szybciej. Zarządca nie musi, tak jak to było przed 16 grudnia ub.r., czekać, aż wyczerpie się droga sądowa. A to trwa często latami. Znam także sytuacje (np. podczas budowy trasy w Gdańsku), w których właściciele żądali bardzo wysokich odszkodowań i miasto zmieniło przebieg drogi w miejscowym planie. Opóźniło to rozpoczęcie inwestycji o prawie dwa lata. Nie można jednak zapominać o właścicielach nieruchomości. Przepisy specustawy muszą uwzględniać także ich interesy, a nie tylko lokalnej społeczności. Niestety tego nie robią. To powinno się zmienić. 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA